Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Tag Archives: zdrowie

Polska daleko od czerwonej Europy

Polska jest zieloną wyspą nie tylko na obrazkach Tuska. Też u WHO.

Na zachodniej półkuli odry nie ma poza przypadkami zawleczonymi – co nie znaczy, że nie ma czasem epidemii, bo jak zawloką, to porządnie. Dlatego powyższy obrazek (autorstwa WHO) gwoli ostrzeżenia Amerykanów publikuje CNN. I przypomina, że trzeba uważać z podróżami w dzikie regiony w rodzaju Europy, gdzie szaleją choróbska normalnie przez cywilizację okiełznane, gdzie koczują hordy antropozofów co to wolą przechorować niż zapobiegać, gdzie Romowie nie mają dostępu do opieki zdrowotnej, a Francuzi boją się aparatów fotograficznych (zabierają duszę) i szczepionek (pewnie też). Trzeba uważać, a małe dzieci, które jeszcze nie dorosły do szczepienia wg zwykłego kalendarza szczepień, profilaktycznie doszczepić.

To kiedy praca u podstaw ludzi pokroju niejakiej Majewskiej wyda owoce i Polska do czerwonej Europy dołączy?

Reklamy

Dawka!

Panika, panika. Tabletki z jodem wykupują w USiech (We’re getting calls from people who are crying and saying things like, ‘Please. Can’t you help me? Can’t you send me anything?’), płynu Lugola szukają w Polsce. Sami policzcie ile to kilometrów od japońskiej elektrowni w kłopotach.

Polaków i Amerykanów przebijają Chińczycy, którzy poszli do rozum do głowy: Sól jodowana! I wykupują sól. Ministerstwo Zdrowia tłumaczy wprawdzie, że dawka jodu w soli jest za mała żeby dać jakiś efekt. Tłumaczy jednak dość nieostrożnie: An adult would need to ingest 6.61 pounds (3 kilograms) of salt at one time to help prevent radiation, the ministry said. Więc kiedy będziemy mieli nagłówki: Liczne ofiary śmiertelne wybuchu w japońskiej elektrowni jądrowej!!! ? A gdzieś pod koniec tekstu: zmarli wskutek zaburzeń elektrolitowych po zeżarciu 3 kg soli.

Tymczasem w Niemczech trzęsienia ziemi i tsunami są wszędzie.

Tabloid medicine

Recenzja książki, warto przeczytać:

http://www.scientificamerican.com/blog/post.cfm?id=book-review-tabloid-medicine-how-th-2011-02-23

Najlepsza opieka zdrowotna świata

wg. korwinizmu, oczywiście. Prywatna, efektywna, oszczędna, rewelacyjna. Amerykańska. Niszczona wprawdzie przez komunistę/Hitlera/muzułmanina Obamę, ale jeszcze się trzyma.

Zdarzyła mi się trzy dni temu rzecz wyjątkowa, obejrzałem kawałek wiadomości w TV. Oprócz doniesień z powodzi (oraz doniesień z padającego deszczu oraz doniesień z zalanych ulic oraz doniesień z przewróconych przez deszcz drzew) był materiał, powiedzmy, edukacyjny.

Telewizja edukowała: negocjuj rachunki u lekarzy i w szpitalach*. Masz duże szanse na zapłacenie mniej niż szpital początkowo żądał.

Najlepsza opieka zdrowotna świata.

Pacjent po wyjściu ze szpitala zamiast wypoczywać w domu i dbać, by mu się dobrze zrastało, niech chodzi po administratorach i się handryczy o rachunek. W przeciwnym razie zostanie okradziony, wszak gdyby nie wystawiali zawyżonych rachunków, nie godziliby się na obniżenie po negocjacjach.

* z wyjątkiem Maryland, tam tylko u lekarzy. Szpitale mają jednolite, kontrolowane przez stan stawki. Aż dziw, że na fladze stanu jeszcze nie ma sierpa i młota.

%d blogerów lubi to: