Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Tag Archives: dostęp do broni

Po trzecie ciasteczko

Ostatnia Kolejna* strzelanina w USA dostarcza ślicznych argumentów, dlaczego swobodny dostęp do broni nie ma sensu.

Przypomnijmy co się stało. Pan A i pan B pracowali w pewnej firmie i bardzo się nie lubili. Pan A został zwolniony. Rok później przyszedł w okolicę firmy z pistoletem i zastrzelił pana B. Schował pistolet i sobie poszedł. Świadek poszedł za nim i zaalarmował stojących w pobliżu dwóch policjantów. Policjanci podążyli za panem A, pan A wyciągnął pistolet (może zawołali go, może sam się połapał). Policjanci odpowiedzieli kanonadą 16 strzałów, zabijając pana A i raniąc dziewięcioro przypadkowych przechodniów.

Po pierwsze. Gdyby dostęp do broni był silnie ograniczony, pan A zapewne nie kupiłby sobie dwadzieścia lat temu pistoletu w sklepie na Florydzie. I nie miałby z czego zastrzelić pana B. Bronioluby powiedzą, że kupiłby na czarnym rynku. Może by kupił, może nie. Znalezienie nielegalnego źródła, nawiązanie kontaktu, kupienie trefnej broni – to wszystko wymaga planowania, czasu, zimnej krwi. Sięgnąć po broń, którą się po prostu ma, jest dużo łatwiej. Czasem by zapobiec, nie trzeba uniemożliwić, wystarczy utrudnić.

Po drugie. Bronioluby kochają argument o dzielnych cywilach, którzy wyciągniętą zza pazuchy giwerą unieszkodliwiają takiego pana A, zanim komukolwiek zrobi krzywdę. No więc panu B i tak by zrobił, bo z zaskoczenia. A co by było dalej? Oto policjanci, ludzie, którzy przecież trenują posługiwanie się bronią, przechodzą szkolenia jak zachować się, gdy napotkają pana A na ulicy. Fachowcy. I zranili 9 przypadkowych osób. Ilu przechodniów położyliby dzielni cywile? Którzy nawet jeśli trenowali strzelanie i plus-minus wiedzą jak trafić do celu, to raczej nie szkolą się w temacie strzelania w tłumie i oszczędzania przechodniów, którzy znaleźli się na linii ognia?

Po trzecie. Dlaczego w ogóle policjanci, strzelając z odległości paru metrów do niemal nieruchomego człowieka, wystrzelili aż 16 pocisków? Po co taka kanonada? Zaryzykuję przypuszczenie, że to objaw ogólniejszej zasady: policja atakuje przy użyciu maksymalnej dostępnej siły, by jak najszybciej obezwładnić brutalnością. Nietrudno na jutubach itp. znaleźć filmy z serii „usiańscy policjantci vs. niegroźny człowiek”. Policjanci w kilku rzucają się na człowieka, który wyraźnie poddaje się, leży na ziemi według nakazu policjantów, czy z innego powodu niemal na pewno jest niegroźny. Biją, używają tazerów. Czemu? Po części przez zimbardiańskie upojenie władzą i odczłowieczenie drugiej strony. Ale nie tylko – w kraju, gdzie dostęp do broni jest tak nieograniczony jak USA, policja musi zakładać, że każdy, z kim ma do czynienia, może w każdej chwili wyciągnąć gnata. I dla własnego bezpieczeństwa chce mu to uniemożliwić.

To trzecie polecam zwłaszcza zwolennikom szerokiego dostępu do broni, którzy jednocześnie są oburzeni brutalnością policji. Z ciasteczkiem można zrobić tylko jedną rzecz.

 

* Kto wie, może zanim ktoś moją notkę przeczyta, dojdzie do następnej… Chodzi o tę 24. sierpnia 2012 roku pod Empire State Building w Nowym Jorku.

%d blogerów lubi to: