Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Tag Archives: chów wsobny

Mieszać czy nie mieszać

Znalazłem taki tekst na BBC. Japoński artysta Takashi Murakami wystawił swoje prace w Wersalu. Prace japońskie i kolorowe, BBC pisze, że Murakami miesza „Japanese classical art with manga-style modernity”. Manga-niemanga, nie wiem, nie znam się. Można sobie pooglądać tu.

Na takie wystawum acerbum niejaki książę Sixte Henri Hugues François Xavier de Bourbon-Parme (z tych Burbonów) wystąpił do sądu o wykopanie wystawy z domu jego przodków, albowiem wystawa hańbi pamięć tychże przodków oraz wynaturza francuską kulturę.

Koncept wyrzucenia – nienowy zresztą, wg. BBC dwa lata temu po sądach w podobnym celu chodził niejaki Charles-Emmanuel de Bourbon-Parme (z tych Burbonów) – uznałem za kretyński. Za kretyńskie uznałem jego uzasadnienie: jakim sposobem japońska wystawa miałaby wynaturzać (cokolwiek to znaczy) kulturę francuską? W dodatku nie do końca zgadzam się, że „Murakami’s work sits in striking contrast to the classical French splendour of Versailles”, złoty Owalny Buddha czy Lew Marzeń pasują do francuskiego splendoru jak ulał. Te plastikowe różowe rzeczywiście jakby trochę mniej. Ale i tak moje myśli po przeczytaniu o arystokratycznym pomyśle na krótko zahaczyły o wieżę Eiffela (też nie chcieliście, głupie Francuzy), po czym złośliwie skupiły się na pojęciu „chów wsobny” i wynikających z tegoż wadach pomyślunku.

Po czym zauważyłem belkę we własnym oku. Słyszałem raz w telewizji Pavarotti & Friends – zęby mnie bolały, dwa muzyczne światy w ogóle mi się nie kleiły. Metallica S&M – marność pod marnościami. Mercury, Caballé, Barcelona – takie sobie. Jarousky jazzujący Monteverdiego – nazwałem go już na blogu skwarkami z bitą śmietaną.

Czy nie powinienem poważnie porozmawiać z przodkami – o historii rodziny i chowie wsobnym?

%d blogerów lubi to: