Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Tag Archives: Aviation Herald

Straszymy samolotami

gazeta.pl:

Dwa samoloty – Boeing 777 tureckich linii lotniczych i niemiecki czarterowy odrzutowiec – minęły się w powietrzu zaledwie o 30 do 60 metrów 

No, no, blisko!
 
 
UK Air Accidents Investigation Branch (znalezione, jak zwykle, na Aviation Herald):

At 1438:19, D-ITAN was heading north at an altitude of between 3,800 and 3,900 ft when it passed TC-JJA on a nearly reciprocal heading. D-ITAN was approximately 0.5 nm to the west of TC-JJA and 100 to 200 ft below it.

Tu 30-60 metrów, tam pół mili, czyli prawie kilometr. Portal dba o ekscytację czytelników.

Ale nudzę wyszukując takie babole, nie? Ale nie mogę się powstrzymać, mam słabą silną wolę ;-)
 
 
P.S.

W tym czasie turecki Boeing schodził właśnie na ten sam pułap, lecąc w stronę Heathrow na zachodnim krańcu Londynu. Turecki pilot nie zareagował na 3 automatyczne ostrzeżenia antykolizyjne, a pilot odrzutowca nie miał nawet na pokładzie takiego urządzenia.

Nie wiem, czy państwo portalarze uwierzą, ale Boeing 777 to też odrzutowiec!

I się doczekałem

Od momentu gdy w Aviation Herald przeczytałem o wczorajszym awaryjnym lądowaniu Tu-154M w Iżmie, czekałem kiedy (nie czy!) wypadek ten wykorzysta w swym wybitnym śledztwie niezrównany poseł Macierewicz.

Długo czekać nie musiałem. Przenikliwy Antoni przeczytał, że pasażerowie powiedzieli „ścinaliśmy czubki drzew” – ergo skrzydło polskiego Tutka nie mogło ulec poważnemu uszkodzeniu w zderzeniu ze smoleńską brzozą. Proste.

Słusznie dążąc do ustalenia jedynie słusznej prawdy, nasz narodowy detektyw pomija niesłuszne drobiazgi. Przecież całkowicie nieistotne jest, że polski Tu uderzył w 30-40 cm drzewo przed lądowaniem, a więc z prędkością ocenianą zwykle na około 270-300 (brak tu precyzyjnych danych na razie) km/h. Że przy tej szybkości uderzenie nie tylko uszkodziło skrzydło, ale zapewne spowodowało obrót znajdującego się w powietrzu samolotu, co raczej nie pomogło pasażerom.

Natomiast według obecnie dostępnych informacji rosyjski Tu wylądował na pasie lotniska. Pasie za krótkim, w dodatku za szybko, bo bez klap (wprawdzie stracił elektrykę, a nie napędzającą m.in. klapy hydraulikę, dźwignie klap wymagają jednak elektryczności). Ale jednak pasie długości 1325 m, więc można zakładać przynajmniej około kilometra intensywnego hamowania wspomaganego rewerserami (działały, widać to na zdjęciach) zanim samolot wyjechał z pasa i zakończył dobieg w czymś, co na zdjęciach wygląda jak chuderlawy młodniaczek, krze jakieś nieomal, a nie solidne drzewa o średnicy po 30 cm.

Oczywiście takie wczesne dane są niepewne, zapewne w części błędne, ale wyciąganie z tych danych wniosków, jakie wyciągnął Macierewicz pozwala wyłącznie wyciągnąć wnioski na temat pożałowania godnego stanu umysłu Macierewicza.

 
 

Aha, a nakręcanie dramatyzmu przez gazeta.pl za Russia Today słowami Według internetowego portalu Russia Today lądowanie miało miejsce w ekstremalnie trudnych warunkach. Piloci posadzili maszynę „na ślepo”, bez działających przyrządów po dwóch nieudanych podejściach do lądowania wygląda na, jakby to powiedzieć, nakręcane.

Nie twierdzę, że było tam łatwo, ale na ślepo w ekstremalnie trudnych warunkach? Prawie bezwietrznie, widoczność 12 km, podstawa chmur 400 m (w Smoleńsku, przypomnijmy, 300-500 m  i 40-50 m). I zdziwłbym się, gdyby w Tu-154M  podstawowe przyrządy (wysokościomierz, prędkościomierz, wariometr, kompas) nie miały wersji zapasowych działających bez zewnętrznego zasilania.

%d bloggers like this: