Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Category Archives: czytane

Wyszkolenie pilotów wojskowych i cywilnych

Warto przeczytać.

Tu polecam jeszcze jedno.

Paranoja się udziela

W nawiązaniu do poprzedniej, śniegowej notki. Mnie się udziela :-) 

Przyłapałem się albowiem na sprawdzaniu w internecie zasięgu wyłączeń mojego dostawcy prądu (dla ciekawych, w tej chwili podają 2% na całym obszarze, w moim podregionie 4,5%).

Przypomina się fragment z „Opowiadania Pirxa”: Moi kosmonauci ze świnką, którzy wiedzieli już, rozumie się, o chmurze hiperbolicznej [meteorów – mdm], telefonowali często-gęsto do radiostacji, aż wyłączyłem ich aparaty, oświadczywszy, że niebezpieczeństwo, a w szczególności przebicie statku i utratę hermetyczności, rozpoznają łatwo po braku powietrza.

 

EDIT 10 godzin później. Paranoja trwa. 4,2% i 9,5% :-)

Prawdziwy problem naukowca

Zbadać – pikuś. Opisać – drobnostka. Wydać –  kaszka z mleczkiem.

Tylko żeby ktoś to chciał potem czytać…

Plagiacik w słusznej sprawie

Gazeta Wyborcza opisuje niemiecki film „Czarno na białym”, w którym biały dziennikarz Günter Wallraff daje się wizażystce przemalować  na czarno, jeździ po Niemczech, i doświadcza na sobie rasizmu krajanów.

„Eksperyment” dość efektowny. Czy szczególnie sensowny, czy uczący nas czegoś – inna sprawa; w artykule Wyborczej Piotr Buras streszcza rozmaite zarzuty i komentarze pod jego adresem. 

Ale szkoda, że Buras nie zauważa, że Wallraff nie był pierwszy. Podobny „eksperyment” przeprowadził już kiedyś biały Teksańczyk John Howard Griffin. Nie dość, że podszedł do zmiany koloru skóry bardziej na serio (duże dawki metoksalenu i naświetlanie ultrafioletem po 15 godzin dziennie), to zrobił to w 1959 roku w Luizjanie, Georgii, Alabamie i Missisipi.

Chciałem ostatnio wypożyczyć i przeczytać książkę Griffina „Black Like Me”, ale okazuje się, że w dwóch najbliższych mi bibliotekach publicznych jest dostępna tylko jako niewygodny wszak audiobook. Przypadek li to jedynie, czy przypomnienie, że Wirginia, to wprawdzie nie Deep, ale jednak South?

 

Porównania 2

Jakoś mi w tym temacie ostatnio dwuczłonowe posty wychodzą.

Ale właśnie w RSS wkoczył nowy felieton Patricka Smitha, z następującymi słowy o locie 188:

I am more than a bit dismayed by the intense media focus on this story. There was no catastrophe. There was no near catastrophe. The plane was temporarily off-course during high-altitude cruise flight, under ATC watch above non-mountainous terrain. The crew made an embarrassing mistake, and will be punished accordingly, while the rest of us who fly for a living will draw important if obvious lessons. It was a comparatively minor event that has received far more attention than it deserves.

Więc powyższym cytatem uzupełniam poprzednika.

Dwa płatki i cukier

Przeczytałem niedawno książkę. Była okropna:

  • straszna cegła, ponad 800 stron;
  • powoli się dzieje;
  • styl narracji jest okropny: nie dość, że w czasie teraźniejszym, to jeszcze narrator czasem w afektowany sposób zwraca się do czytelnika, brr;
  • szczegółowa w opisach, ale często mało wnoszących cokolwiek do akcji lub czegokolwiek;
  • postaci nie są ani szczególnie sympatyczne, ani lotne, ani w ogóle budzące jakieś pozytywne uczucia;
  • główna bohaterka jest kurtyzaną, ale nie kształtną kobietą o nieskazitelnej urodzie żeby się czytelnik mógł pooblizywać, tylko chuderlactwem, i to z chorobą dermatologiczną(!);
  • nikomu w sumie nic nie wychodzi tak jak by chcieli;
  • parę wątków denerwująco pozostaje nie do końca lub nawet zupełnie niewyjaśnionych – w tym los głównej bohaterki.

No i kurczę nie mogłem przestać czytać.

Michel Faber, Szkarłatny płatek i biały.

%d blogerów lubi to: