Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Sir Zwierzak

Dyrygentom musi być okropnie smutno. Cała reszta hałastry ma fajoskie urządzenia, czarne, złote, srebrne, brązowe, z mosiądzu, złota, srebra, egzotycznego drewna, końskich ogonów i kawałków trzciny. Grube i chude, krótkie i długie, kolosalne i malutkie.  Dmą, piłują, bębnią, duszą wentyle, klepią w klawisze, szarpią struny, pedałują, suwają suwakami- i robią mnóstwo hałasu.

A dyrygentowi przysługuje jeno chudy i niemy patyczek, którym macha dopóki nie przestaną grać.

Czasem tylko jakaś litosierna dusza pozwoli dyrygentowi się wyżyć i dopuści go do prawdziwego instrumentu.

Oto sir Simon Rattle, aktualny szef Berlińskich Filharmoników, w akcji.

Advertisements

11 responses to “Sir Zwierzak

  1. kwik 4.2.2012, sobota o 14:58:27

    No ale od grania na trąbce wypadają siekacze, na harfie można sobie tipsy połamać, rożek podobno też jest niezdrowy i w ogóle chyba nie ma czego zazdrościć.
    W komentarzu pod tym wabikiem napisali: Siegfried Matthus writes in his score: „If the conductor happens to be a percussionist as well, I kindly ask him to play this opening himself.” And that’s what Sir Simon did at the premiere of the work in May 2009. Z czego chyba wynika, że to wszystko było starannie zaplanowaną akcją w celu przyciągnięcia ludzi o obniżonej wrażliwości na dźwięki.

  2. miskidomleka 4.2.2012, sobota o 15:11:01

    Z czego chyba wynika, że to wszystko było starannie zaplanowaną akcją
    Ej, chyba nie wziąłeś tekstu notki na poważnie ;-)

  3. kwik 4.2.2012, sobota o 15:41:30

    Wziąłem na poważnie i jest mi przykro, że coś co wydawało się fajnym wygłupem okazuje się chwytem marketingowym. Poza tym nie jest wcale 15:41, bo wtedy spałem.

  4. miskidomleka 4.2.2012, sobota o 17:51:41

    OK, to może ja coś wyjaśnię.
    Otóż notka była napisana żartobliwie, w rzeczywistości nie sądzę, by dyrygenci płakali po nocach bo batuta jest krótsza o fagotu i chudsza od tuby. I, żeby zagrać na prawdziwym instrumencie, musieli czekać na zgodę jakiejś litosiernej duszy.

    Co do samego zdarzenia, uważam, że zasługuje na nazwę fajnego (czy wygłup? chyba nie, wygłup jest tutaj). Kompozytor napisał, że dyrygent, jeśli potrafi, może zagrać to solo, Rattle potrafi, i zagrał.
    A że Filharmonia użyła tego w materiale promocyjnym – co w tym złego?

    Poza tym nie jest wcale 15:41, bo wtedy spałem.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Strefy_czasowe

  5. kwik 4.2.2012, sobota o 22:57:36

    No to ja też chyba muszę wyjaśnić. Otóż (jak już sugerowałem) nabrałem przekonania, że kompozytor właśnie tak napisał, bo dobrze wiedział, że dyrygent będzie potrafił. Nadal nic złego, ale jednak już nie takie fajne jak początkowo myślałem.

  6. miskidomleka 5.2.2012, niedziela o 0:03:01

    Ach, czy to nie Filharmonia tylko kompozytor jest niefajny?

    Ja nadal nie mam z tym problemu. Napisał utwór „pod” konkretnego wykonawcę? To przecież powszechne. Mozart pisał poszczególne arie w Uprowadzeniu pod głosy śpiewaków, których miał do dyspozycji na premierze. Część zmian dokonanych w Don Giovannim między wersją praską a wiedeńską wynikała z innych śpiewaków. Kiedy Paul Wittgenstein stracił rękę na wojnie, kompozytorzy pisali specjalnie pod niego koncerty fortepianowe na jedną rękę. Lutosławski pisał niektóre utwory „dla” konkretnych wykonawców (Ann-Sophie Mutter, Zimermana, Rostropowicza).

    Dodajmy, że Berlińczycy zamówili ten koncert u Matthusa, więc może należy to potraktować jako ukłon czy gest w stronę dyrygenta, byłego perkusisty. Naprawdę nie wiem, co to Ci szkodzi.

  7. kwik 5.2.2012, niedziela o 0:58:11

    Wszystko jest w porządku. Ale dodajmy, że dla Wittgensteina pisali specjalnie, bo zamawiał i płacił, a nie dlatego, że ręka. A tym razem być może faktycznie był to ukłon czy gest, a nie „klient płaci i wymaga”.

  8. Patso 6.2.2012, poniedziałek o 8:47:10

    Ja tylko chciałem zauważyć: „którym macha nim dopóki”…

  9. Peter Tracy 11.2.2012, sobota o 16:52:47

    Minkowski gra pieknie na fagocie.

  10. jesień fetyszysty 1.3.2012, czwartek o 15:35:17

    Ech, rozmarzyłam się – wyobraziłam sobie solo dyrygenta na trójkącie.

%d blogerów lubi to: