Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Nie, jogurty nie poprawiają odporności

A kłamczuszki co tak twierdziły, muszą teraz zadośćuczynić. W formie brzęczącej i szeleszczącej.

Reklamy

15 responses to “Nie, jogurty nie poprawiają odporności

  1. kwik 16.12.2010, czwartek o 14:53:00

    Jeśli faktycznie miliony w to uwierzyły, a każdy wypił choć kilka buteleczek, to i tak wyszli na swoje. Ale może im teraz sprzedaż spadnie i to dopiero będzie przykre.

  2. Jurgi Filodendryta 16.12.2010, czwartek o 16:07:18

    W Polsce nadal oszukują ciemny lud.

  3. Jiima 17.12.2010, piątek o 8:33:52

    Ej, jogurty nie poprawiały odporności już wcześniej, tyle że we Francji. Ktoś mi kiedyś zapodał linkę, alem zgubiło.
    Wyrok USA nie ma (tym razem niestety) znaczenia w Polsze, gdzie nadal Danon może wciskać ludziom bakterie „aktiregularis” które nawet nie dożywają celu podróży w dół przewodu pokarmowego…

  4. Jiima 17.12.2010, piątek o 8:34:47

    Ale w sumie w polsze można również reklamować „rutinoscorbin” jako lek podnoszący odporność, choć nawet ulotka dla pacjentów już nie wymienia takiego działania.

  5. miskidomleka 17.12.2010, piątek o 9:34:20

    @kwik

    Oczywiście, że wyszli na swoje, kara może uderzy w ich wizerunek trochę.

    @Jiima

    Sporothrix podrzuciła mi „bloga” pt. Actimel – pogromca mitów, którego „autor”, „ekspert do spraw zdrowia publicznego”, a przede wszystkim manager w Danonie, „gromi mity” o Actimelu. Gromi na przykład pisząc: „Actimel to produkt probiotyczny zawierający specjalne, dobroczynne bakterie, które pomagają wzmacniać naszą odporność.”
    Żeby było jasne, kara w USA jest m.in. za twierdzenia o wzmacnianiu odporności przez DanActive, a DanActive to jest nazwa Actimelu na rynek USA.

    http://actimelpogromcamitow.pl/o-serwisie/

    Napisałem tam komcia pod notką http://actimelpogromcamitow.pl/mit6-czy-actimel-mozna-przedawkowac/#comment-314, czeka na moderację.

  6. zetzero 19.12.2010, Niedziela o 15:17:33

    a gdyby tak u nas przywalili im kary…ech

  7. gawron 19.12.2010, Niedziela o 17:10:24

    Coś mi się wydaje, że komentarza nie puszczą.

  8. Jiima 20.12.2010, poniedziałek o 8:59:36

    @miska
    Nie wiem jak się podpisałeś, bo pytania nie widzę. Chyba jednak było zbyt niewygodne, albo pan „pogromca mitów” (Hyneman i Savage powinni pana pozwać za bezczelne podszywanie się pod ich markę… albo lepiej wysadzić w powietrze jednym ze swoich wynalazków) zrobił sobie przerwę w moderowaniu komciów
    Strona zabawna, bo o ile obala różne spiskowo – altmedowe bzdury krążące na temat aktimelków (a kilka wpadło mi w ręce dzieki uprzejmej choć niezbyt rozgarniętej koleżance która powiela ten spam by chronić swoich przyjaciół – poziom rewelacji mniej więcej jest na poziomie Astroawarii) o tyle nie odnosi się do sedna sprawy. A sedno jest takie, że
    #1 Actimel niczym się nie różni od innych produktów „probiotycznych”, przynajmniej jeśli chodzi o wpływ na organizm ludzki, zwłaszcza odporność
    #2 Wpływ ten jest znikomy i nie istnieją rzetelne badania, które by w jednoznaczny i mierzalny ilościowo sposób potwierdzały

    Tym samym pan „siewca mitów” sam kłamie, gdyż twierdzi między innymi że badania opisujące zbawienny dla odporności wpływ actimelków istnieją (co jest jedyną prawdą w tym wywodzie), mają wysoki poziom rzetelności i cytowania w naukowych czasopismach. Tym samym udowadnia jedynie, że tytuł doktorski który podobno posiada, też może być na sprzedaż. Nie odnosi się ani do opinii francuskiej, ani amerykańskiej, które zakazują wykorzystywania w reklamie haseł o zwiększaniu odporności.
    Trochę to smutne. Produkt jest niezbyt smaczny, raczej nie może na tym polu konkurować z innymi jogurtami, nawet tej samej firmy. To próbują wcisnąć go jako magiczne lekarstwo…
    To ja już wolę rutinoscorbin.

  9. miskidomleka 20.12.2010, poniedziałek o 9:18:43

    Podpisałem się miskidomleka, komentarz nadal czeka w moderacji. Dam panu autorowi jeszcze trochę czasu…

  10. sykofanta 21.12.2010, wtorek o 7:08:46

    Coś mi się zdaje, że muszę święta poświęcić, na przejrzenie tych tekstów, co mi zalegają, o probiotykach. Nie chciało mi się dotąd, bo jakoś problem ten mnie mało pociąga, m.in. dlatego, że jogurty probio polecane są osobom z nietolerancją laktozy (czyt. mnie) i w ogóle na mnie nie działają, wywołują te same sensacje, co każdy produkt mleczny. Co ciekawe, przeglądałem artykuł z końca lat 70. czy początków 80., gdzie badano wpływ probiotyków właśnie m.in. na ludzi z nietolerancją. I okazało się, że wpływ jest tak niewielki, że można go uznać za przypadkowy. Tymczasem w pracy monograficznej poświęconej Lb. acidophilus wychwala się jego probiotyczne działanie. Czyżby jednak spisek?? :P

    @ Jiima
    Actimel jest niesmaczny, bo to nie jest jogurt. To jest mleko delikatnie ukwaszone Lb. casei. W przypadku kwaszenia mleka probiotykami zawsze wychodzi to niesmaczne, bo one nie bardzo się do tego nadają. Dlatego w jogurtach probiotycznych stosuje się je jako dodatek, a zasadnicze „zadanie” powierza się Str. thermophilus i Lb. delbrueckii ssp. bulgaricus. Więcej na ten temat dowiemy się po moim inż., bo właśnie będę badał sensorycznie modelowe produkty mleczne kwaszone różnymi gatunkami bakterii.

  11. sykofanta 21.12.2010, wtorek o 9:27:18

    @ miskidomleka

    http://actimelpogromcamitow.pl/o-serwisie/

    Genialne!!
    Przedstawiona tam animacja sugeruje, że bakterie probiotyczne, kiedy dotrą do jelit, to zalepiają szpary w miejscach, gdzie komórki nabłonka są nieszczelne. A może ja źle to interpretuję? Najciekawsze jest to, że pan gromiący mity, tak gorliwie to robi, że nic nie wspomniał o tym, że zakłada się, że podstawowym działaniem bakterii probiotycznych jest wypieranie ze środowiska patogenów (wiadomo: w ilości siła).

  12. Jiima 30.12.2010, czwartek o 4:36:41

    @Sykofanta
    Ok, przyznaję że się wyraziłom mocno nieprecyzyjnie z tym „jogurtem”. Ale zgadzamy się co do meritum – to jest ohydne.
    Co do nietolerancji laktozy, nie wiem czemu „probiotyczne” miałoby być w czymkolwiek lepsze. Skoro szkodzi laktoza, to z założenia mniej szkodliwe będą produkty zawierające jej mniej (czyli jak mi się wydaje – kwaszone, nie koniecznie „probiotykami”), a bardziej szkodliwe te które zawierają jej więcej – czyli produkty z mleka słodkiego. Skoro actimelek jest jak zauważyłeś tylko „podkwaszony” bakteriami które radzą sobie z tym średnio, raczej powinien wywoływać negatywne sensacje. Chyba że przypiszemy „probiotykom” jakieś magiczne działanie (Dannone wyraźnie przypisuje – raz ta animacja że niby bakterie łatają jelita, a dwa to tłumaczenie, spowodowane najwyraźniej francuskimi badaniami i opinią wydaną po nich, że owszem, ich „cudowny” szczep „defensis” znika z jelita kilka dni po zaprzestaniu spożycia ohydnej brei, ale mimo to jego działanie się jakoś magicznie (homeopatycznie???) utrzymuje. Moja hipoteza po dwóch piwach jest taka, że normalne L. Casei chodzą na groby tych „defensis” i biorą z nich przykład, stawiają im pomniki i w ogóle przez to robią się z nich lepsze probiotyki. Do speców od marketingu Danone – ta wersja jest chroniona moimi prawami autorskimi).

  13. SylwiaKowalska 23.1.2011, Niedziela o 6:11:08

    No tak, o jogurtach wydali w USA wyrok do tego jeszcze sprzedaż surowego mleka jest w wielu stanach zakazana prawem! jakby to był narkotyk, super, ciekawe czy wyśmiewana przez wielu specjalistów amerykańskich kampania na rzecz surowego mleka to kolejny chwyt marketingowy właściceli krów czy prawda? Po co mają się Amerykanie nad tym biedzić i samu się dokształcać, wyrok za nich wyda sąd, oni nie będą musieli myśleć. A niedaleko mnie spokojnie w automacie, który niedawno postawiono można kupić surowe, niepasteryzowane mleko prosto od krowy, codziennie świeże. W Polsce, w Łodzi wracamy dl lat 50 – tych kiedy to z obrzeży Łodzi moja babcia codziennie jeździła z bańkami świeżo wydojonego mleka , które sprzedawała w „mieście” , i które o zgrozo dla naukowców amerykańskich i ich badań nikomu nie szkodziło.Pozdrawiam.

  14. miskidomleka 23.1.2011, Niedziela o 11:01:43

    @SylwiaKowalska

    Twój komentarz wymaga odpowiedzi na kilku poziomoach.

    Po pierwsze, popełniasz błąd w rozumowaniu łącząc te dwa zakazy. Sprawa jogurtów dotyczy wprowadzania w błąd klientów przez korporację fałszywymi przekazami reklamowymi. Sprawa surowego mleka dotyczy rozprowadzania potencjalnie szodliwej substancji spożywczej. W sprawie pierwszej nie ma zakazu sprzedania jogurtów tylko reklamowania ich w konkretnt, fałszywy sposób. W drugiej jest zakaz sprzedawania surowego mleka. Sprawa pierwsza dotyczyc konkurencji rynkowej i ochrony konsumenta przed nieuczciwą reklamą, druga – ochrony zdrowia publicznego. Punktów stycznych prawie nie ma.

    Po drugie, surowe mleko może i komuś nie zaszkodziło, ale innym zaszkodziło: były przypadki zachorowań na kampylobakteriozę, zakażeń E. coli O157:H7, oraz oczywiście gruźlicą. Zważywszy, że mleko często zanieczyszczone materiałem kałowym, pasteryzowanie go jest co najmniej rozsądne. Tym bardziej, że nie zmienia jego wartości odżywczych.

    Przeczytaj więcej tu:
    https://miskidomleka.wordpress.com/2010/08/26/mleczko/
    oraz tu (głównie w dyskusji pod notką):
    http://sporothrix.wordpress.com/2010/08/22/marzenie-scietej-amerykanskiej-glowy/

    Po trzecie:
    Po co mają się Amerykanie nad tym biedzić i samu się dokształcać, wyrok za nich wyda sąd, oni nie będą musieli myśleć
    Och, bo jak się ludzi nie zmusi to się dokształcają i zachowują racjonalnie. Ochrona zdrowia publicznego wymaga również wprowadzania zakazów i nakazów. Bez nich ludzie nie będą zapinać pasów w samochodach, producenci żywności nie będą się stosować do standardów czystości i badać jej bezpieczeństwa, itd.

    Po czwarte: link który podałaś komentując został usunięty. Tego bloga nie będziesz spamować reklamami niepotwierdzonych badaniami kuracji przeciw autyzmowi.

  15. sporothrix 23.1.2011, Niedziela o 21:55:17

    @ Miski i SylwiaKowalska
    Ponieważ nie każdy ma ochotę zaglądać do tych wszystkich komentarzy pod moją notką, dodam tylko, że surowe mleko jak najbardziej mogło szkodzić i szkodziło. Miski wspomniał o E. coli O157:H7, kampylobakteriozie i gruźlicy. Ja dodam, że to nie wszystko (to jest cytat z publikacji przywoływanej przeze mnie w tamtych komciach):

    In contrast to M. bovis and B. abortus, several other organisms are commonly found today in the milk of asymptomatic US cattle and goats or contaminate milk from environmental sources. These include Coxiella burnetii; Listeria species; Mycobacterium avium subspecies paratuberculosis; Campylobacter species; coliforms, including E. coli; and Salmonella enterica [9–14]. Cattle can be a major reservoir of these organisms and still remain clinically healthy and maintain near-optimal milk production. For example, C. burnetii, the causal agent of Q fever, is not an important cause of clinical disease in cattle; however, its prevalence in pooled milk collected on farms in the United States was reported to be 94%, on the basis of PCR assays [15].

    With the advent of mandatory pasteurization, the incidence of milkborne diseases dropped dramatically. In the United States in 1938, milkborne outbreaks constituted ~25% of all disease outbreaks due to contaminated food and water. At the beginning of the 21st century, milk and milk products were associated with <1% of all such outbreaks [31].

%d blogerów lubi to: