Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Logika i arytmetyka prezesa

JarKacz u Lichockiej w Trójce. Link wprost do pliku dźwiękowego (uwaga, prawie 28 MB). Wytłuszczenia i dopiski moje.
 
 

Logika prezesa

Przewijamy plik do 18:30.

J.K. Ja mam w tej sprawie zdanie, powtarzam, na podstawie wiedzy dalece niepełnej, w gruncie rzeczy przede wszystkim na podstawie tych odczytanych po części skrzynek, no to jest to, że ci ludzie, którzy pilotowali ten samolot zostali wprowadzeni w błąd i że po prostu byli przekonani, że w tym momencie, który okazał się krytyczny, oni są nad pasem. Jest pytanie, dlaczego zostali wprowadzeni w błąd, czy to było zepsucie się czegoś w samolocie, czy zepsucie się czegoś na lotnisku, czy brak kwalifikacji tych, którzy załatwiali te sprawy na lotnisku, czy może jakiś brak kwalifikacji ze strony tych pilotów, chociaż na to by tutaj nic nie wskazywało, bo oni się kierowali po prostu przyrządami, no i także automatyczny pilot, no czy też było to działanie o charakterze zamierzonym.

Joanna Lichocka. Dzisiaj wdowa po generale, który zginął w katastrofie w Smoleńsku w Naszym Dzienniku mówi, że jest przeciwna linczowi na pilotach, którzy… [na marginesie: pani Marta Murzańska-Potasińska nic takiego nie mówi. O linczu jest mowa wyłącznie w dopisanym przez ND tytule. Warto w ogóle zajrzeć do tego wywiadu i zobaczyć, jak mimo nacisków Marii Ziarnik z ND by skierować rozmowę w jedynie słuszną stronę, Murzańska-Potasińska nie daje się wepchnąć w poparcie lansowanych przez ND tez, nawet podkreśla, że śledztwo musi trwać, i żeby spokojnie czekać]

J.K. No ja jestem też zdecydowanie przeciwny linczowi, bo ja jestem głęboko przekonany, że niezależnie od tego, iż no, być może można by sformułować lepszą załogę, i trzeba pamiętać, że przedtem leciał premier, i leciał z inną załogą, i jest to też element, który musi być wzięty pod uwagę [Tusk nie tylko podpiłował skrzydło ale i ukradł lepszych pilotów?], to tutaj decydujące chyba było to naprowadzenie, naprowadzenie w oczywisty sposób błędne. Piloci mieli podstawy sądzić, bo inaczej musieliby być jednak zdenerowani i to byłoby słychać, że tak powiem, na tym nagraniu, musieli sądzić, że są na ścieżce zejścia, czy jak tam to się nazywa.[…]

J.L. Odrzuca pan zupełnie teorię o tym, że to piloci mogli być odpowiedzialni za tą katastrofę, i że mogli być pod presją?

J.K. Odrzucam całkowicie, w tym sensie, że na pewno byli wprowadzeni w błąd, tylko pytanie: przez przyrządy i przez informacje jakie uzyskiwali z wieży, i za to nie ponoszą winy. I oczywiście całkowicie wykluczam koncepcję, którą próbowano lansować, że ktoś na nich naciskał, nie ma tego żadnego potwierdzenia [Żadnego? Parę podejrzanych sformułowań w kokpicie padło]. Poza tym ja w końcu znałem swojego brata jak nikt inny i doskonale wiedziałem, że w żadnej sytuacji, w której by to się wiązało w jego przekonaniu z niebezpieczeństwem [a skąd pan prezes wie, że w przekonaniu prezydenta lądowanie wiązało się z niebezpieczeństwem? Z Gruzji wiemy, że miewał własne i twórcze opinie na temat bezpieczeństwa], no to on był tutaj zdany na tą opinię pilotów, przecież sam się na tym nie znał. Jestem przekonany, że nawet nie wiedział, że jest coś takiego jak minimum na lotnisku, i tak dalej, i tak dalej. Że w takiej sytuacji by dał komukolwiek polecenie lądowania.

Ale pan, panie prezesie już na pewno wie, co to jest minimum. W ogóle zna się pan na tym wszystkim, że ho ho. Niechże więc pan wytłumaczy, jaką logiką się pan posługiwał wnioskując z zacytowanych na końcu notki fragmentów zapisu rozmów w kokpicie, że załoga jest całkowicie bez winy? Załoga, która w warunkach braku widoczności i mimo ostrzeżeń kontroli lotów, systemu TAWS i własnego drugiego pilota, mimo sygnału dźwiękowego zejścia poniżej wysokości decyzji, zeszła całkiem sporo poniżej tejże wysokości? Co w zapisie rozmów wskazuje pana zdaniem na błędne funkcjonowanie przyrządów? Skąd pomysł, że piloci zostali wprowadzeni w błąd i przez to w „krytycznym momencie” myśleli, że są nad pasem? Gdyby byli nad pasem, minęli by wcześniej znajdującą się 1,1 km przed jego początkiem radiolatarnię, tymczasem sygnał przejścia nad nią zabrzmiał, kiedy byli już na wysokości 20 m, kilka sekund przed katastrofą.
 
 

Arytmetyka prezesa

Przewijamy do 15:57.

J.K. Można kłamać w nieskończoność. Można twierdzić, że ja na przykład, nie wiem, zapalam znicze pod Pałacem Prezydenckim, po to żeby wywołać rozruchy. No, można takie rzeczy mówić. Albo, że zapalam tylko za brata, chociaż zapaliłem za wszystkich. Za brata, za bratową i jeszcze za dwadzieścia kilka innych osób.

Panie prezesie, w katastrofie zginęło 96 osób. Jakieś siedemdziesiąt z nich nie zasłużyło na włączenie przez pana do „wszystkich”. Którzy?
 
 

Zapis rozmów w kokpicie

10:10:07, nawigator: RW, nastawniki RW.
10:10:10, dowódca: 100 metrów [ustawienie wysokości decyzji]
[…]
10:18:09, nie wiadomo kto: A jeśli nie wylądujemy, to co?
10:18:13, dowódca: Odejdziemy.
[…]
10:24:51, kontroler lotów: Temperatura +2, ciśnienie 7-45, 7-4-5, warunków do lądowania nie ma.
[…]
10:26:19, dowódca: W tej chwili, w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zajście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie.
[…]
10:35:22, kontroler lotów: Polski 101, i od 100 metrów być gotowym do odejścia na drugi krąg.
[…]
10:40:48.7, nawigator: 100
[…]
10:40:49.6, nawigator: 90
10:40:49.8, TAWS [system ostrzegający przed zderzeniem z ziemią]: pull up, pull up
10:40:50.0, nawigator: 80
10:40:50.5, drugi pilot: Odchodzimy.
10:40:51.5: sygnał dźwiękowy wysokości decyzji
10:40:51.7, TAWS: pull up, pull up
10:40:51.7, nawigator: 60
10:40:52.3, nawigator: 50
10:40:52.4, kontroler lotów: Horyzont 101 [polecenie zaprzestania zniżania]
10:40:53.0, nawigator: 40
10:40:53.7, TAWS: pull up, pull up
10:40:54.5, nawigator: 30
10:40:54.7, kontroler lotów: Kontrola wysokości, horyzont
10:40:55.2, nawigator: 20
10:40:56.0: sygnał dźwiękowy autopilota [pilot dopiero w tej chwili zaczął cokolwiek robić w temacie przerwania podejścia, prawdopodobnie ściągnął drążek by unieść dziób do góry, rozłączając sterowanie sterem wysokości przez autopilota]
10:40:56.0, sygnał dźwiękowy bliższej prowadzącej, radiolatarni znajdującej się 1.1 km przed pasem,  nad którą zgodnie z kartą podejścia powinni przelecieć będąc na wysokości 70 m powyżej poziomu pasa.
10:40:56.6: sygnał dźwiękowy autopilota [j.w., przesunięcie dźwigni sterowania silnikami by „dodać gazu” rozłącza sterowanie silnikami przez autopilota]
10:40:56.6, TAWS: pull up, pull up.
10:40:57.9: sygnał dźwiękowy autopilota  [j.w., rozłącza się sterowanie lotkami]
10:40:58.6, TAWS: pull up, pull up
10:40:59.8: odgłosy zderzenia z drzewami  
10:41.00.3, drugi pilot: Kurwa mać!
10:41:00.5, TAWS: pull up, pull up
10:41:02.0, kontroler lotów: Odejście na drugi krąg!
10:14:02,7, ktoś: Jezuuu! Kurwaaaaa….
10:41:05.4: koniec zapisu.

Advertisements

4 responses to “Logika i arytmetyka prezesa

  1. faithpro 22.9.2010, środa o 23:20:38

    Samo życie no i…”oczywista oczywistość”….A kiedy noc długich noży pod przewodnictwem p. Prezesa..?

  2. fabulitas 23.9.2010, czwartek o 3:48:01

    Prezes Kaczyński ma swój mały prywatny świat z małymi prywatnymi prawami logiki i arytmetyki. W świecie prezesa, prezes może dumnie powiedzieć – logika to ja!

    (Mówiąc poważnie, należy o tym pisać, pisać i jeszcze raz pisać, ale ręce opadają i nawet komentować się nie chce.)

  3. Aethelstan 23.9.2010, czwartek o 8:58:33

    @ faithpro: Najpierw jeszcze musi być pożar Sejmu i parę innych rzeczy.

  4. faithpro 23.9.2010, czwartek o 14:15:27

    …Pożar..?..Chyba że p Prezes pójdzie po bandzie na 100 %….Narazie to robi to samo co kiedyś taki jeden malarz przed wojną..

%d blogerów lubi to: