Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Mleczko

O mleczku i produktach okołomlecznych w USiech było dopiero co u Sporothrix, w dodatku z dość burzliwą dyskusją w komentarzach. Wypadałoby więc powstrzymać się od podejmowania tematu, by czytelnictwo nie znużyło się biciem piany (sorry za słaby pun).

Ale moja ulubiona autorytetka w dziedzinie żywności, Katarzyna Bosacka (o ta, o ta), włączyła się – niewykluczone, że bezwiednie – w ową mleczną dyskusję tekstem w wysokichobcasach.pl. Przypatrzmy się. Najpierw drobiazgom.

Nie pijemy już tego paskudztwa w kartonie […] A my już nigdy więcej nie weźmiemy do ust tego paskudztwa w kartonie […] Jego przeciwnicy tłumaczą, że przecież poza smakiem i niewielką ilością witamin mleko w kartonie jest równie odżywcze. Nie będę się znęcał i nie zapytam co to znaczy „poza smakiem jest równie odżywcze” . Ups. Trudno, już poszło. To przynajmniej nie będę się dopytywał, jak to jest dokładnie z tą ilością witamin. Ups, znowu. Jestem niepoprawny.

No to zapytam chociaż, osochozi z tymi kartonami? Od paru lat regularnie robię zakupy w Wirginii, tej samej, z której zwykła nadawać pani KB. Nawet, jak sądzę, plus/minus w tych samych okolicach. Owszem, nieliczne kartony zwykle gdzieś stoją, zazwyczaj albo z przetworami mlecznymi, z „mlekiem” bez mleka (ryżowym, sojowym), z mlekiem „ultra-pasteryzowanym”. Ale w każdym sklepie jaki widziałem ogromna większość mleka – zwykłego, normalnie pasteryzowanego – sprzedawana jest w butelkach z plastiku – polietylenu wysokiej gęstości (do obejrzenia również u Sporothrix). Jakie kartony?

Mleko kupujemy tylko z ekocertyfikatem. Jest drogie i pasteryzowane, ale przynajmniej bez hormonów – tłumaczy Mirtha. Interesujące. I w jakiż to sposób owe hormony są odsiewane od mleka? Bo krowa, proszę pań Mirthy i KB, to jest żywe zwierzę, hormony sama produkuje (ba, nawet geny ma!), i w mleku je wydziela. Mleko bez hormonów nie istnieje (znaczy, może by się udało je laboratoryjnie oczyścić, ale cena pewnie byłaby bliższa 7000, nie 7 dolarów za galon), a kto twierdzi inaczej, dostaje po łapkach za bycie kłamczuszkiem.

Pod zdjęciem: Niepasteryzowane mleko od krów tej rasy pije nawet angielska królowa

W tekście: – A wiecie, że mleko wyłącznie od krów rasy jersey, popularnych również w Wielkiej Brytanii, pije sama królowa angielska?! – mówi nagle Steven. A potem wszyscy przy stole zaczynają się zastanawiać: pasteryzowane czy nie?

Po pierwsze primo, to w końcu pije pasteryzowane czy nie? Po drugie primo, nawet jeśli nie pasteryzuje, to czy pije surowe? Bo np. w dyskusji u Sporothrix Futrzak bardzo zżyma się na amerykańskie zakazy sprzedaży niepasteryzowanego, opowiada, jak to u niej w rodzinie w Polsce zawsze piło się od krowy i nikt nie zachorzał, a potem się okazuje, że surowego to ona nie nie, a rodzina zawsze gotowała. Może królowa tak samo?

A po ostatnie but not least primo: co to znaczy „nawet” i  „sama” królowa angielska? Cóż to za autorytet żywieniowy jest, jakie ta pani ma dyplomy żywieniowych czy pokrewnych kierunków, jakie osiągnięcia naukowe? Poza urodzeniem syna – entuzjasty i adwokata altmedu, w tym homeopatii(Uwaga do tych, co nie mają obyczaju klikać w linki – w ten szczególnie warto kliknąć).

Innym przywołanym przez KB autorytetem jest dr Joseph Mercola, internista. Dr. Mercola, w rzeczywistości osteopata (gwoli sprawiedliwości dodajmy, że w USA dla uzyskania tytułu doktora osteopatii trzeba przejść przez prawdziwe studia medyczne, więc nie nazwę Mercoli wprost kręgarzem), to znany i niestety bardzo popularny przedsiębiorca, promotor altmedu i naturmedu, homeopatii i suplementów, zwalczający prawdziwe leki, szczepionki (dość powiedzieć, że udziela łamów aktywistce przeciwszczepionkowej Barbarze Lou Fisher z NVIC), fluoryzację, a nawet kuchenki mikrofalowe. Dorobił się ostrzeżeń od FDA za pisanie bajek o rzekomo leczniczych właściwościach sprzedawanych przez siebie produktów, jak również ostrzegawczej strony na Quackwatch.

Tak wyborna drużyna autorytetów –  Joseph Mercola, Elżbieta II, Katarzyna Bosacka – nie mogła mnie nie przekonać. Furda FDA. Cóż, że CDC. Artykułom i argumentom dostarczonym przez Sporothrix rzeknę: Nic to. Za to tekst KB „Udział w krowie” zapamiętam po wsze czasy, i wdrożę z entuzjazmem – kupię kawałek krowy. Rare, medium, or well done?

Advertisements

19 responses to “Mleczko

  1. ekolog 27.8.2010, piątek o 0:11:42

    W temacie księciunia Karola – ostatnio widziałem świetny odcinek Mock the Week – tutaj fragment kpiący właśnie z tego fana homeopatii.

    Co do mleka zaś – piłem mleko prosto od krowy, jeszcze ciepłe, przez kilka lat. Wujek nie miał chłodziarki, więc musiał być dobrze zorganizowany, kiedy sprzedawał mleko. Potem pojawiły się chłodziarki, standardy wzrosły. Nie jestem jednak zwolennikiem surowego mleka, bo argumenty za to przede wszystkim sentymenty do wczesnego dzieciństwa (codzienna wieczorna wyprawa po kankę mleka) a argumenty przeciw to chociażby widok wymion krowy, która wytarzała się w krowim placku na polu :) (poza bardziej oczywistymi, jak znajomość mikrobiologii i epidemiologii). Na Wikipedii jest sążnisty artykuł o tych dyskusjach nad surowym mlekiem w USA – na tyle sążnisty, że nie chciało mi się go czytać. Strzelam więc, że znaczną część argumentów chwalących surowe mleko wspiera ideologia powszechnie nazywana korwinoidalną lub libertardzką – im mniej zakazu tym lepiej, tzw. niewidzialna ręka rynku itd. Napisał o tym w podobny sposób Trystero podczas dyskusji u siebie na blogu na temat błędnego przeświadczenia o szkodliwości zapinania pasów, co bezwstydnie [autopromocja] wykorzystałem u siebie [/autopromocja].

  2. asmoeth 27.8.2010, piątek o 4:28:32

    O, to to! Lubimy surowe mleko, bo budzi w nas pozytywne skojarzenia, ma jakąś nostalgiczną wartość. Co się zgadza, bo kilkanaście lat temu (wcześniej zresztą też, ale ja PRLu praktycznie nie pamiętam) struktura jego produkcji i dystrybucji była bardziej rozproszona niż teraz, o braku legendarnych standardów unijnych nawet nie wspominam. Rolnik mający jedną czy kilka krów mógł (i wciąż może) śmiało sprzedawać / rozdawać rodzinie / znajomym / sąsiadom niepasteryzowane, surowe mleko. Większym producentom to się już pewnie kompletnie nie opłaca.

    Moje doświadczenia z dzieciństwa są takie, że wystarczyło pójść do sąsiadów z bańką, żeby dostać świeże mleko, często jeszcze ciepłe. Oczywiście, jeśli ktoś mieszkał w mieście, na ogół nie miał tej możliwości, ale wtedy surowe mleko mogło mieć posmak wakacji u babci na wsi. Zresztą, jeśli dobrze sobie przypominam, to ciepłe mleko „prosto od krowy” faktycznie smakuje zupełnie inaczej niż mleko „przemysłowe”. Być może nawet lepiej, ale pewnie nie będę tego testował.

  3. czesław 27.8.2010, piątek o 6:07:19

    lurking mode off
    Tutaj powinny być chyba jakieś obrazki. Czy tylko mi się one nie wyświetlają?
    lurking mode on

  4. miskidomleka 27.8.2010, piątek o 7:09:02

    @czesław
    Wszystko jest dobrze. Puste białe obrazki zostały użyte jako oddzielacze fragmentów tekstu. WordPress nie lubi kilku kolejnych pustych linii (albo ja nie umiem go zmusić do polubienia).

  5. Jubal 27.8.2010, piątek o 11:46:46

    Medium. I twarożku, jeśli można.

  6. rosebud 28.8.2010, sobota o 14:14:00

    Jeszcze trochę o mleku :)

  7. Eli Wurman 28.8.2010, sobota o 21:16:03

    Ale przecież mleko prosto od krowy smakuje po prostu inaczej. I to cała filozofia. Ja bardzo lubię i jak tylko jestem na wsi, to zawsze chętnie.

  8. telemach 29.8.2010, niedziela o 12:01:33

    „a nawet kuchenki mikrofalowe. ”
    Ładnie tak? Zaczynając się od kwestionowania szkodliwości kuchenek mikrofalowych, można skończyć jako całkowity sceptyk. Co się nie opłaca, bo wtedy nie tylko nakładanie rąk i leczenie blizn wzrokiem, ale nawet homeopatia i akupunktura przestają pomagać.

  9. Aethelstan 1.9.2010, środa o 4:42:11

    W dziecięctwie piłem właśnie mleko „prosto od krowy” (tj. za pośrednictwem garnka, w którym je przedtem gotowano, nie surowe) i pamiętam [anecdotal evidence] że po przestawieniu się na sklepowe dość długo na nie wybrzydzałem[/ae]. Nie wiem, czy teraz zauważyłbym różnicę – może.

  10. miskidomleka 1.9.2010, środa o 8:28:16

    Właśnie ciekawi mnie, czy „prosto od krowy”, „pasteryzowane” (nie UHT!) i odbakteryjniane przez filtrację (kiedyś takie widziałem), sprowadzone do identycznych podstawowych parametrów – temperatura, zawartość tłuszczu, białka, laktozy, najlepiej pochodzące od tej samej krowy z tego samego udoju – byłyby rozróżnialne smakowo w podwójnie ślepym teście.

  11. Aethelstan 2.9.2010, czwartek o 2:37:54

    (Uwaga do tych, co nie mają obyczaju klikać w linki – w ten szczególnie warto kliknąć).

    Prawdę napisałeś. Artykuł o księciuniu Walii i Homeopatii faktycznie jest świetny.

  12. miasto-maßa-maszyna 2.9.2010, czwartek o 5:13:38

    Puste białe obrazki zostały użyte jako oddzielacze fragmentów tekstu. WordPress nie lubi kilku kolejnych pustych linii (albo ja nie umiem go zmusić do polubienia).

    Serio trzeba WP w taki sposób hackować? Ale linuksiarstwo :-]

  13. miasto-maßa-maszyna 2.9.2010, czwartek o 5:16:19

    Właśnie ciekawi mnie, czy „prosto od krowy”, „pasteryzowane” (nie UHT!) i odbakteryjniane przez filtrację (kiedyś takie widziałem), sprowadzone do identycznych podstawowych parametrów – temperatura, zawartość tłuszczu, białka, laktozy, najlepiej pochodzące od tej samej krowy z tego samego udoju – byłyby rozróżnialne smakowo w podwójnie ślepym teście.

    Też mnie to ciekawi. Ale smak mleka „prosto od krowy” (z jeszcze pływającą warstwą śmietanki) faktycznie był (albo przynajmniej bardzo sugestywnie wydawał się) inny. Wtedy niespecjalnie lubiłem, ale dzisiaj chętnie bym spróbował i porównał. Tylko gdzie?

  14. miskidomleka 2.9.2010, czwartek o 11:37:13

    @3m i WP

    Może jestem za głupi, ale ani w widoku WYSIWYG ani w HTMLowym nie jestem w stanie go zmusić do łyknięcia kilku pustych linii z rzędu…

  15. bart 2.9.2010, czwartek o 18:04:24

    Spróbuj wstawić niełamliwą spację, czyli  

  16. bart 2.9.2010, czwartek o 18:05:00

    A jak wygląda niełamliwa spacja, podejrzysz sobie w źródle komcia :)

  17. miskidomleka 2.9.2010, czwartek o 18:56:47

    I co ja mam powiedzieć, gupi jestem. Dziękuję mądrzejszemu.

    Próbowałem wstawiać <br> a niełamliwej nie spróbowałem.

  18. rosebud 22.9.2010, środa o 17:00:30

    Pani Bosacka „dorobiła się” własnego programu
    http://www.tvnstyle.pl/program/2421/view

  19. miskidomleka 22.9.2010, środa o 23:43:28

    @rosebud
    Aż żałuję, że nie mam TVN Style… Wróć, nie nie żałuję, i tak bym nie oglądał :-)

%d blogerów lubi to: