Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Pozdrowienia dla Futrzaka

Poniższe zdjęcia zrobiłem kilka godzin temu w „normalnym sieciowym supermarkecie jak Safeway czy inny”. Akurat w innym niż Safeway, bo do innego mam najbliżej i w innym robię zakupy. Po etykietach można poznać, że nie jest to wcale Whole Foods (który naturalnie jest również sieciowym supermarketem, tyle, że wyrobił sobie snobistyczny „organiczny” imydż, np. nie sprzedając coca-coli oraz obstawiając kasy nie – jak „zwykły” supermarket – batonami, tylko homełkiem), ni żaden specjalistyczny rzeźnik.

Jak widać, w normalnym sieciowym supermarkecie były do kupienia, w porządku alfabetycznym:
flaczki wieprzowe,

flaki wołowe,

 kości szpikowe (wołowe),

nerki wołowe,

nóżki wieprzowe,

serca wołowe,

wątroby wołowe,

wątróbki drobiowe (zwracam uwagę, $1.39 za funt, Futrzaku przepłaciłaś za organikę ;-) )

żołądki drobiowe,

oraz żołądki wieprzowe.

P.S. Uprzejmie przepraszam jeśli kopsnąłem się w tłumaczeniu którejś z nazw; entuzjastą podrobów i innych rzadziej spożywanych części zwierzątek zasadniczo nie jestem, przeto rozeznanie w nich takoż mam nieszczególne.

Advertisements

22 responses to “Pozdrowienia dla Futrzaka

  1. futrzak 14.8.2010, sobota o 4:19:04

    Fajnie, ale ja tego tutaj gdzie mieszkam nie mam, chyba ze pojde do rzeznika. Coz, widocznie co region USA to inne preferencje.

  2. vtz 14.8.2010, sobota o 6:47:41

    Na bogów! Co to jest homełek?????

  3. miskidomleka 14.8.2010, sobota o 10:28:22

    @futrzak
    ano duży kraj, to i preferencje się różnią :-).

    @vtz
    pieszczotliwie prześmiewcze określenie homeopatii

  4. ziel 15.8.2010, niedziela o 4:59:51

    Fuckin’ amazing; 1,29 dolara za czyjes wnetrza. Warunki, w jakich zostaly wychowani wlasciciele tych wnetrz nie jest tematem na blogi, nie? Pardon, wyglada to jak ilustracja jakigos horroru (mowie o cenach, mniejsza o „produkty”). Mieso nie powinno byc tanie, zart o „przeplaceniu za organike” jest zadziwiajacy.

  5. Rafał 15.8.2010, niedziela o 7:16:40

    To ile razy oni tak za i od „for your convenience”?

  6. miskidomleka 15.8.2010, niedziela o 11:05:57

    @ziel

    Obawiam się, że szlachetny(?) gniew zaćmił twoją zdolność myślenia. Mówimy o nieszczególnie popularnych w USA podrobach. Naklejka na nich $1.39 za funt (czyli ~9 zł 60 gr za kilogram) nie oznacza, że tyle ogólnie kosztuje mięso. Zapewniam cię, że leżące w sąsiedniej ladzie chłodniczej inne kawałki zapewne tych samych zwierząt są znacznie droższe.
    Żart o przepłaceniu za organikę w oczywisty (ale wyjaśniam na wszelki wypadek) sposób odnosił się do tytułu notki Futrzaka „Tanie wątróbki” i do tego, że z racji naklejki „organic” zapłaciła więcej, niż koło mnie zapłaciłaby bez tej naklejki. Był to (wyjaśniam dalej) oczywisty żart, gdyż mieszkamy w odległości około 4000 km od siebie, więc wpadnięcie do mojego supermarketu po jeszcze tańsze wątróbki raczej nie okazałoby się ekonomicznie uzasadnione.

    @Rafał

    też mnie to zastanawiało – pewnie raz, ale kto tak naprawdę wie? I czy w świetle świętej polskiej zasady „nigdy nie zamrażaj rozmrożonego” ja sobie mogę takie flaczki zamrozić w domu?

    Okazuje się w ogóle, że różne święte zasady nie są tak powszechne, jak by się wydawało. W USiech uderzyła mnie dostępność w każdej aptece i dziale aptecznym supermarketu maści z antybiotykami – a Polsce święta zasada „antybiotyk tylko na receptę”.

    Z drugiej strony, w Polsce w każdej aptece masz bez recepty maść z acyklowirem, solidnym lekiem na herpesa, a tutaj tylko jakieś łagodzące rzeczy o skuteczności na pograniczu altmedu. Albo jak cię boli gardło, w PL masz różne tabletki do ssania z przyzwoitymi środkami dezynfekcyjnymi – nawet sobie ostatnio przywiozłem z Bolandy chlorchinaldin i neoangin – bo tu substancjami „aktywnymi” w tabletkach na gardło są najwyżej mentol i czasem jakiś znieczulacz (cośtamkaina).

    Można by więc pewnie napisać dużą serię notek o „świętych” zasadach, które przy bliższym przyjrzeniu się okazują się cokolwiek arbitralne…

  7. sporothrix 15.8.2010, niedziela o 11:54:45

    @ Ziel
    Warunki, w jakich zostaly wychowani wlasciciele tych wnetrz nie jest tematem na blogi, nie?
    Nie mówiąc o tym, że bywa: http://sporothrix.wordpress.com/2010/02/23/temple-grandin/

  8. ziel 15.8.2010, niedziela o 15:07:49

    @miskidomleka
    Dosc fascynujace jest poczucie mowienia innym jezykiem, ale tak, jest to moja wina w tym kontekscie.

    @sporothrix
    Gardin zostala oswojona przez kulture popularna juz jakis czas temu; Claire Danes mowiaca o niej u Lettermana byla, hm, krolowa konsensusu. Tymczasem na czytanych przed chwila stronach pewnej ksiazki widze : « Gardin’s most recent estimates […] still found one in four slaughterhouses unable to reliably render animals unconscious on the first blow. […] Gardin has argued that ordinary people can become sadistic from the dehumanizing work of constant slaughter » (J. Safran Foer, Eating Animals, p. 230-231) Tak jakby nic sie nigdy nie stalo.

    Btw, ja wiem, ze sie nie znam na zartach, tego juz nie trzeba ani udowadniac ani powtarzac, z tym ze nie o mnie tu chodzi.

  9. miskidomleka 15.8.2010, niedziela o 15:18:54

    @ziel

    No czekaj, czego zasadniczo oczekujesz? Oburzasz się na niską cenę tych podrobów – to jak, ma być ustawowo podwyższona, bo ja wiem zrównana z ceną steków kosztujących $40 za funt – bo uważasz ją za nieprzyzwoitą?

    Niewłaściwe praktyki w rzeźniach to bardzo przykra sprawa, ale jak się ma to do oczywistego ekonomicznego zjawiska, że te częsci zwierzęcia na które jest mały popyt kosztują mniej, niż te uważane za atrakcyjne?

  10. sporothrix 15.8.2010, niedziela o 15:26:37

    @ ziel
    Primo – odnosiłam się do Twojego zdania, że blogi nie poświęcają uwagi „właścicielom tych wnętrz”. Stąd namiary na moją notkę. O znaniu bądź nie znaniu się na żartach niczego nie pisałam.
    Po drugie – ja nie patrzę na Grandin (tak brzmi nazwisko tej pani) przez pryzmat kultury populanej, czy tego, co mówi na jej temat aktorka. Za to patrzę na jej prace naukowe, poświęcone animal welfare, które pisze i publikuje cały czas. A publikuje dlatego właśnie, że cały czas jest mnóstwo do zrobienia i nie jest idealnie.

  11. ziel 15.8.2010, niedziela o 16:12:26

    @sporothrix
    Jejku, no uwaga o nie znaniu sie na zartach byla osobna, nie jakos specjalnie do Ciebie. Pardon za blad ort. w nazwisku.

    Moje uwagi w zaden sposob nie byly krytyczne wobec tego co mowisz przeciez, bo ona jest swietna, i dobrze, ze o niej piszesz. Ale akurat wspominasz w notce o wiadomym filmie, wiec moja frustracja zwiazana jest z tym wlasnie: ze wiadomo jest tyle rzeczy (m.in. dzieki Grandin), i ta wiedza jest jednoczesnie oswajana przez kulture popularna i w jakis tam sposob zapominana.

    @miskidomleka
    Nie, no nie sadze, zeby moja odpowiedz faktycznie byla jakos interesujaca w tym kontekscie.

  12. miskidomleka 15.8.2010, niedziela o 16:34:53

    @ziel

    Sugerowałbym, by uczestnicy dyskusji przykładali się do tejże, a nie zaczynali od mało zrozumiałego emo, po czym od uczynienia go zrozumialszym uciekali w kolejne emo, że ich odpowiedź nie będzie interesująca.

    Jeśli swoje komentarze uważasz za nieinteresujące, po co było w ogóle zaczynać?

  13. ziel 15.8.2010, niedziela o 16:47:35

    … poniewaz, jak juz zaznaczylam wyzej, sie pomylilam, i – zapewne zupelnie niespodziewane jest to wyznanie – myslalam, ze mogly byc one interesujace. How wrong one can be?

  14. miskidomleka 15.8.2010, niedziela o 16:51:09

    Może gdybyś objaśniła, o co ci właściwie chodzi w tych komentarzach, okazałyby się interesujące. Ale jeśli nie, to nie.

  15. ziel 15.8.2010, niedziela o 19:34:29

    Moze gdybys nie zaczal rozmowy od sugestii zacmienia mojej zdolnosci myslenia, byloby mi latwiej.

  16. miskidomleka 15.8.2010, niedziela o 21:07:51

    @ziel
    Mam taką propozycję – jeśli chcesz pogadać o cenach mięsa, losie zwierząt hodowlanych, bądź czymkolwiek innym trzymającym się tematu, lub przynajmniej czymś ciekawym – gadaj. Ale z opłakiwaniem twojego trudnego życia zapraszam gdzie indziej.

  17. sykofanta 18.8.2010, środa o 4:19:58

    Niesamowite jest to bogactwo podrobów i innych część w Twoim markecie. Wiesz, że w Polsce prawie niemożliwe jest kupienie kości! Mnie się jeszcze nie udało, a przecież na kościach jest najlepszy wywar… No i pozostaje mi robić risotto na wywarze drobiowym, a nie wołowym, co daje niestety zupełnie inny efekt.

    A co do różnych świętych zasad, to są one tak święte, że oczywiście nie mogą przekraczać granicy USA – EU. Dlatego właśnie nie mogę zakupić na amazon.com żadnych kosmetyków, jedzenia ani opakowań do żywności (inne atesty). Chciałem bardzo mydełko mikrobiologiczne, bo jest takie słodkie, ale nic z tego. Także mojego ulubionego żelu do mycia twarzy nie mogę sobie sprowadzić, a stanowił on tak ogromne zagrożenie dla Europejczyków, że wycofano go z rynku EU.
    Za to mogę sobie świeże steki wołowe sprowadzić z GB. Ostatnio przysłali mi ulotkę reklamową z amazon.co.uk, że piękne steki wołowe przywiozą mi w 24h w chłodni wprost do moich drzwi za £27 pomijając cenę steków.

  18. miskidomleka 19.8.2010, czwartek o 10:09:45

    @sykofanta
    No to szkoda, że nie dałeś znać o mydełku i żelu przed moją podróżą do Polski, bym ci przywiózł! Czy przed następną wizytą mam wrzucić do walizki 5 kilo kości wołowych? ;-)

  19. staua 20.8.2010, piątek o 15:34:57

    Na calym Wschodnim Wybrzezu we wszystkich zwyklych supermarketach sa podroby (no, moze zdarzaja sie momenty i pojedyncze sklepy, gdzie nie ma, ale generalizuje). Watrobki drobiowe (ktore jadam) kupuje nawet w identycznym opakowaniu, choc z nalepkami innch sklepow (tego na zdjeciach Misek nie znam). Flaki, nogi, wolowe watroby i mieszanki (liver, gizzards etc) sa powszechne. Nic dziwnego ani zaskakujacego. Nie wiem, gdzie mieszka Futrzak, ale moze gdzies, gdzie nie ma ludzi, ktorzy przywiezli ze soba swoje tradycje kulinarne inne niz stek.

  20. futrzak 23.8.2010, poniedziałek o 2:07:21

    @staua:
    mieszkam w polnocnej kalifornii

  21. staua 23.8.2010, poniedziałek o 14:02:48

    Futrzak: to pewnie w chinskich sklepach tylko masz szanse upolowac (chinskie na pewno sa).

%d blogerów lubi to: