Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Miętcy na Krakowskim

Miętcy okazali się harcerze. To w końcu ich własny krzyż, własnymi młotkami zbity. Zamiast zakrzyknąć z młodej piersi „Czuwaj!”, zrobić podchody, machnąć finką i saperką, i dechy po prostu zabrać, stali z boku i rozglądali się niepewnie.

Miętkim okazał się Bronek, gospodarz przecież terenu, miętka była jego drużyna. Nawet nie o to mi idzie, że siłom porządkowym rozkazu szarży szwoleżerskiej nie wydali. Ale czy po Świtoniu rozsądnym było przypuszczać, że obrońcy pod presją kilku słów księżowskich i kordonu stójkowych poddadzą szaniec katolicko-narodowy? A tu najwyraźniej żadnego planu B nie było, żadnego konceptu jak ich przesunąć. Siły postały, postały, i postały.  Czy naczelny wódz sił zbrojnych w razie potrzeby ojczyzny będzie bronił z równym zdecydowaniem, jak broni własnego domu przed oblężeniem zewnętrznym i wewnętrznym (do córki zimnego prezydenta piję)?

Miętkim był kler. Ale jak co do Bronka nie wiem, czy jechał strategią przygarnięcia krzyżoszołomów do POwskiego łona, czy bezradnością, tak co do kleru nie mam wątpliwości. Udając, że nie chcą zadzierać z obecną władzą, stanęli po stronie nowych Świtoniów.

Bo, proszę państwa, gdyby kler chciał, to by mógł. Wziąłby megafon lepszy niż ten podkrzyżowych, by ich Bożecośpolskę przekrzyczeć swoim, zebrałby kupę Nyczów w złotych ornatach, sztandary, baldachimy, szeregi diakonów, puzonów, wazonów, ministrantów, dzieweczki z kwieciem, panów z kościelnej służby porządkowej w furażerkach. Na byle Boże Ciało potrafią, że nie wspomnę o wizytach watykańskich wodzów. Zrobiłoby wrażenie i uwiarygodniło stanowisko. A oni posłali trzy znudzone kruczyska z niepodłączonym chyba do niczego mikrofonem, które sobie postały gawędząc między sobą. Pewnie o obiedzie.

Powie ktoś, trzeba było być miętkim, by nie eskalować. Gucio prawda. Co by się stało gdyby ktos odważył się być twardym? Neoświtonie uznaliby, że policja i straż miejska to ZOMO, księża zdrajcy, i w ogóle precz z komuną. Ale byliby przegrani. A na miętko myślą dokładnie to samo, tylko urośli w dumę i poczucie racji – wszak ich bataliony były słabsze, a więc po czyjej stronie stanął Bóg? Prawicowi poeci niedługo wierszem opiewać będą nowy cud nad Wisłą, gdy niezliczone hordy policji na usługach wnuków Wehrmachtu i przyjaciół Moskali ugięły się przed redutą niezłomnych.

I przepadło. Będziemy mieli Pałac Prezydencki u podnóży krzyża jeszcze bardziej.

Co z tym zrobić? Nie wiem. Ale tak sobie myślę, marzę może, czy po lewszej stronie nie znalazłaby się grupka chłopaków i dziewczyn z wielkimi włochatymi cojones, porządna lewacka bojówka, i w duchu Kedywu i Szarych Szeregów nie zrobiła z tym porządku. Tak sobie imaginuję, jak podchodzą do desek imienia Lecha śpiewając Barkę czy inną kolędę, jak pomstują do obrońców na Tuska Iskariotę, a potem myk, myk, sztuczny tłoczek, i dwoje najbardziej rączych sprintem przerzuca dechy do św. Anny. Albo rowerem, by w duchu lewicy XXI-wiecznej przy okazji popropagować eko styl życia.

Po udanej akcji zachęcam bojówkę do wycieczki krajoznawczej do Sejmu. Tam też trzeba posprzątać.

Advertisements

8 responses to “Miętcy na Krakowskim

  1. nameste 3.8.2010, wtorek o 12:52:15

    gdyby kler chciał, to by mógł

    Ale dlaczego miałby chcieć? (A opis dalej następujący very nice :)

  2. zivilist 3.8.2010, wtorek o 13:57:49

    Miałem taki sam pomysł – napuszczać im za szańce tajniaków, którzy pod flagami i różańcami przemyciliby piły, odwrócić uwagę i nagle – ‚gdzie jest krzyż? gdzie jest krzyż?!’.

  3. ania 3.8.2010, wtorek o 14:48:49

    Żenada taka, że szkoda gadać. Patrzyłam i nie wierzyłam własnym oczom, choć niejedno już widziały. Katoland do kwadratu.

  4. ztrewq 4.8.2010, środa o 3:19:13

    Nienienienie. Nie powinno być tak, że ten krzyż usuwa Nycz w purpurze biskupiego majestatu, że jak kto gdzie ustawi nieświęcony krzyż, i krzyż z takich czy innych względów należy przenieść bądź usunąć, to trzeba wzywać nie policję, nie straż miejską, tylko biskupa, i to w dodatku arcy.

    W sumie to efekty tej akcji mogą być też pozytywne — może trochę ludzi otrzeźwieje, zada sobie pytanie: co tu się kurna dzieje?

  5. miskidomleka 5.8.2010, czwartek o 12:59:03

    @nameste
    Nie wiem dlaczego miałby. Teoretycznie możnaby wymyśleć jakiś powód. Piszę tylko, że na pewno nie miał.

    @ztrewq
    Oczywiście. W normalnym świecie ten krzyż, skoro nie zabrali go harcerze, powinno spokojnie usunąć przedsiębiorstwo które ma kontrakt na sprzątanie tej ulicy.
    Chodziło mi jeno o to, że w warunkach takich jakie są, Nycz mógł rozwiązać problem przyprowadzając odpowiednie siły. Tyle, że nie chciał.

  6. myszka 7.8.2010, sobota o 1:21:35

    Rozwiązanie proponowane przez Ciebie świetne. Tylko gdzie są Ci harcerze, co to podchody robić umiały. Dzisiaj to same miętkie, co najwyżej zaciągają wartę u grobu pańskiego. A przecież upilnować trupa to żaden wyczyn.

%d blogerów lubi to: