Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Powiedz mi, czego słuchasz…

Wpadł mi w ręce artykuł z Neurology z 2000 roku [1] – opis dwóch przypadków demencji czołowo-skroniowej. Pani w wieku 73 lat zaczęła przejawiać objawy apatii, straciła zainteresowanie swoimi dziećmi i obowiązkami domowymi. Po 73 latach życia jako kobieta w społeczeństwie tradycyjno-katolickim (rzecz się dzieje we Włoszech) jakby wydaje się to zrozumiałe, chciałoby się zapytać czemu tak późno. Tym niemniej testy neuropsychologiczne, MRI i SPECT pokazały, że w mózgu nie dzieje się to, co dziać się powinno, i po dalszych testach zdiagnozowano demencję czołowo-skroniową. Drugi pacjent to pan w wieku 68 lat, prawnik. Apatia, zobojętnienie na sprawy związane z pracą (niebezpiecznie go rozumiem ;-) ), i znów testy pokazały odpowiednie atrofie i upośledzenia przepływów tam gdzie należało by zdiagnozować ten sam rodzaj demencji. 

Objawy u obojga nie ograniczyły się jednakże do opisywanych nudnymi neuropsychologicznymi terminami. Pani przez całe życie miała do muzyki stosunek obojętny, tolerowała najwyżej jakieś piosenki taneczne. Rok po zachorowaniu zainteresowała się piosenkami popowymi słuchanymi przez jej 11-letnią wnuczkę, zaczęła sama słuchać włoskiego popu, i wielce go sobie chwalić. Pan zwykł być miłośnikiem poważki, pop określał, jak to autorzy przetłumaczyli z włoskiego na angielski, a ja już nie będę głuchotelefonił na polski, jako „mere noise”.  Dwa lata po zdiagnozowaniu demencji zmieniło mu się – zaczął na pełny regulator słuchać uroczego zespołu 883. W ciągu kolejnych dwóch lat choroba postępowała, przestał się odzywać, stracił kontakt emocjonalny z rodziną, ale 883 słuchał godzinami… 

Autorzy są niesłychanie grzeczni, wspierają się odniesieniami do pracy pokazującej rozwój nowych umiejętności plastycznych u 5 pacjentów z demencją czołowo-skroniową [2] oraz doniesienia o pacjentce z innym rodzajem demencji, która zaczęła śpiewać i komponować country (czy to lepiej niż 833?) [3]. Piszą też: De gustibus non disputandum est, gdzie indziej: it could be argued whether listening to pop music rather than classical music is a gain or a loss, oraz: We do not wish to imply that pop music listeners have frontal dysfunction. Przeto i ja nie będę wyciągał wniosków. 

Notkę niniejszą dedykuję pewnemu wagneryście, który mi się przyznał niedawno do sesji z Metallicą – uważaj na takie zmiany gustów…

 

[1] Geroldi C, Metitieri T, Binetti G, Zanetti O, Trabucchi M, Frisoni GB (2000) Pop music and frontotemporal dementia. Neurology 55: 1935-1936.
[2] Miller BL, Cummings J, Mishkin F, Boone K, Prince F, Ponton M, Cotman C (1998) Emergence of artistic talent in frontotemporal dementia. Neurology 51: 978–982.
[3] Torack RM, Morris JC (1986) Mesolimbocortical dementia. A clinicopathologic case study of a putative disorder. Arch Neurol 43: 1074–1078.

Advertisements

4 responses to “Powiedz mi, czego słuchasz…

  1. sporothrix 26.5.2010, środa o 23:15:11

    No tak, well, a skąd się u pana wzięła demencja? Może od muzyki poważnej? ;-) Jakiekolwiek wynikanie pomińmy, panią też pomińmy, w ogóle resztę pomińmy, i mamy wniosek – słuchanie muzyki poważnej szkodzi :-P

  2. miasto-maßa-maszyna 27.5.2010, czwartek o 2:49:07

    Notkę niniejszą dedykuję pewnemu wagneryście, który mi się przyznał niedawno do sesji z Metallicą – uważaj na takie zmiany gustów…

    Grabisz sobie ;-P

  3. sykofanta 27.5.2010, czwartek o 5:44:31

    @ Sporothrix

    To oczywiste, że szkodzi! Ja jestem sam przykładem. Odkąd studiuję to, co obecnie studiuję, zacząłem pasjami słuchać opery. To chyba oczywiste, że jest to demencja. Już sam ją sobie zdiagnozowałem. Jednak ważne jest zastrzeżenie: demencja występuje przy klasycznej muzyce włoskich kompozytorów. W oczywisty sposób kompozytorzy niemieccy powoduję raczej depresję niż demencję. Wnioskuje się z odpowiedniości.

  4. Rafał 27.5.2010, czwartek o 6:28:12

    We do not wish to imply that pop music listeners have frontal dysfunction.

    Słoń w składzie porcelany, doprawdy.

%d blogerów lubi to: