Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

O wyszkoleniu jeszcze

W nawiązaniu do poprzedniego, jeszcze jeden tekst polecam. Trochę pompatyczny w tonie, ale zwraca uwagę na sprawy bardzo istotne. Kilka cytatów (tekst jest pisany „do” pilotów prezydenckiego Tu-154M), wytłuszczenia moje:

Pamiętacie awanturę, jaka rozpętała się po tym locie [chodzi o lot Lecha Kaczyńskiego do Gruzji, gdy ze względu na bezpieczeństwo kapitan odmówił prezydentowi zmiany kursu]? Pamiętacie gromy, jakie posypały się na kapitana tamtego rejsu? Pamiętacie posłów szalejących, że prezydentowi nikt nie ma prawa odmówić? Pamiętacie pewnego posła, który notabene zginął razem z wami pod Smoleńskiem, ślącego pisma, że trzeba zmienić procedury i że „kapitan musi podporządkować się głowie państwa”? A pamiętacie słowa prezydenta, że oficer powinien być mniej lękliwy? Dla mnie kapitan tamtego rejsu był wzorem, jak powinno się dbać o bezpieczeństwo lotu.

[…]

Pozwólcie, że powiem w tym miejscu brutalne słowa: wara od drzwi kokpitu i decyzji kapitana wszystkim decydentom, głowom państw, politykom, biznesmenom, sportowcom, jeśli chcą żyć, niech raz na zawsze przestaną ingerować w decyzje dowódcy! Lotnik ma swoją wiedzę, swoje doświadczenie, wie, jak powinien działać, a jeśli i to kogoś nie przekonuje, to niech uwierzy w końcu, że droga na Powązki, do Świątyni Opatrzności czy na Wawel jest bardzo prosta.

Spytam też was retorycznie, ile razy w swoim życiu byliście na sesji symulatorowej? Nie musicie odpowiadać, bo dobrze wiem, że to, co jest standardem w nowoczesnym, cywilizowanym lotnictwie było dla was nieosiągalne. Piloci cywilnych linii co pół roku przez kilka godzin ćwiczą na symulatorach awarie silników, pożary, awarie awioniki, awarie systemów sterowania, ćwiczą podejścia na jednym silniku, ćwiczą podejścia nieprecyzyjne, które rzadko już występują na współczesnych lotniskach, a które czasami trzeba wykonać. Po takim treningu są pewni swoich umiejętności i gotowi do walki z przeciwnościami losu. Was nigdy nie wysłano na symulator, szkolono was na programach sprzed 30 lat, od początku na „żywym samolocie”. Uczciwie powiem, że nie wyobrażam sobie symulacji awarii silnika przy prędkości decyzji wykonywanej na rzeczywistym samolocie.

Spytam też retorycznie, czy uczył was ktoś o zarządzaniu załogą (CRM), o współpracy w załodze wieloosobowej (MCC), o nowoczesnym podziale czynności w załodze (Task Sharing) czy omawiano zagadnienia NOTECH (Non Technical Skills)? Zagadnienia te to zdobycze nowoczesnego latania liniowego, po każdym zdarzeniu w lotnictwie cywilnym wyciągane są wnioski, pisane są nowe procedury, zmienia się system szkoleń, wprowadza się nowe elementy do treningu.

Wiem dobrze, że wam nikt nawet o tym nie wspomniał, działaliście na podstawie procedur napisanych kilkadziesiąt lat temu, podczas gdy całe współczesne lotnictwo poszło szybko do przodu.

[…]

Jeden z prominentnych polityków zapewniał wręcz, że polski lotnik poleci i na drzwiach od stodoły*. To jedna z największych bzdur, jakie słyszałem w życiu. Jeśli słuchał jej stary lotniczy wyga, uśmiechnął się tylko pod nosem, machnął ręką i skomentował „idiota”, jeśli słuchał tego nieopierzony młokos, mógł uwierzyć w swoją wyjątkowość. Bo czyż nie jest przyjemnie należeć do elity, do wyjątkowych istot z ptasim instynktem, których nie dotyczą prawa fizyki, która poradzi sobie w każdych warunkach i na każdej maszynie.
Wszystkim czytającym mówię z całą stanowczością, że polscy piloci nie są w niczym wyjątkowi, niczym nie różnimy się od Anglików, Włochów, Niemców, Czechów czy Amerykanów. Predyspozycje każdy naród ma porównywalne, a o jakości pilota decyduje tylko jego doświadczenie, wiedza i to, ile ma pokory przed potężnym żywiołem, jakim jest powietrze.

* Tu się należy wyjaśnienie. O drzwiach od stodoły mówił w 2002 roku obecny p.o. prezydenta, Bronisław Komorowski. Tyle, że dokładnie powiedział tak: Jest takie powiedzenie, że polski lotnik to jest taki, że jak trzeba będzie to nawet poleci na drzwiach od stodoły. Więc proszę Państwa, chciałem z wielką satysfakcją stwierdzić, że to już nie grozi. Piloci polscy będą latali na F16. Cytat w całości ma znacznie rozsądniejszą wymowę, niż wyjęte z kontekstu drzwi od stodoły.

Advertisements

3 responses to “O wyszkoleniu jeszcze

  1. Pingback: Tweets that mention O wyszkoleniu jeszcze « Miski do mleka -- Topsy.com

  2. Jurgi Filodendryta 22.5.2010, sobota o 19:24:46

    Kolejny, który „sobie poczytał” i został ekspertem od spisków: http://sierp.libertarianizm.pl/?p=224
    Możesz jakoś się odnieść?

  3. miskidomleka 22.5.2010, sobota o 19:53:02

    Takich szczegółów jak czy to jest 30 czy ile sekund nie znam, wystarczy jednak zajrzeć do przykładowej instrukcji strona 53, by zobaczyć, że nadanie ostrzeżeń nie jest wywoływane czasem do przewidywanego uderzenia, tylko zawiłą kombinacją wysokości, prędkości zbliżania do ziemi i konfiguracji samolotu. 30 s na tamtej stronie jest pewnie użyte w celach ilustracyjnych. Dodajmy, że tryb 2 ma dwa podtryby o różnej czułości.

    Generalnie te rzeczy nie są tak proste jak się węszącym spiski wydaje.

%d blogerów lubi to: