Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Rzepa dbała o czystość maluczkich

Dbała w czasie przeszłym, bo wykopuję starocia z 2008 roku. Ale się mię spodobał.

Otóż na pewnym forum pewien dyskutant stwierdził, że nie życzy sobie, by jego dziecko było, jak to się dzieje w Wielkiej Brytanii, w wieku 6-7 lat „indoktrynowane” (mój cudzysłów) w ramach „edukacji seksualnej” (jego cudzysłów).

Zapytany o linki do informacji o takowej indoktrynacji (z zastrzeżeniem:  do źródeł, nie do mitów propagowanych w prawakosferze) zignorował zastrzeżenie i zaproponował następujący tekst z „Rzeczpospolitej”:

Poradnik dla przedszkolaków FPA – największej organizacji non profit w Wielkiej Brytanii zajmującej się zdrowiem kobiety, planowaniem rodziny i wychowaniem seksualnym – nosi niewinny tytuł „Rośnijmy razem z Nishą i Joe”. Zawartość broszurki dotyczy jednak wyłącznie seksu. Komiksowe postacie Nisha i Joe informują sześciolatków o szczegółach anatomii człowieka, funkcji genitaliów, udzielają też porad seksualnych. (wytłuszczenia mdm)

Ufff, wstrząsająca demoralizacja sześciolatków. Dla potwierdzenia wagi mych słów Siłacz walnie pięścia w stół, zaś ja zlinkuję dowód – owąż broszurkę. Tylko ostrożnie, nie otwierać przy dzieciach, bo tam wszak wyłącznie seks, funkcje genitaliów i porady seksualne.

Reklamy

7 responses to “Rzepa dbała o czystość maluczkich

  1. futrzak 13.5.2010, czwartek o 15:39:09

    Co za bzdety. Zaloze sie ze nikt z Rzepy nie widzial tejze broszurki na oczy, a na slepo przepisali „newsa” ze strony jakichs oszolomow religijnych z GB.

  2. Jurgi Filodendryta 13.5.2010, czwartek o 16:00:30

    LOL.
    Ciekawe, co by powiedzieli na polską uświadamiającą broszurkę dla pięcio- sześciolatków, która dostałem od mamy w odpowiednim wieku. Gdzieś ją jeszcze mam… Nie było tam rysunków, tylko zdjęcia, zarówno dzieci, jak i dorosłych. I dokładnie opisana (tu już z rysunkami) prokreacja i ciąża.

  3. Jubal 13.5.2010, czwartek o 21:13:50

    Tam zaraz od oszołomów religijnych; pewnie tradycyjnie ktoś uwierzył w artykuł z Daily Mail, puścił dalej, redaktor przeczytał już nadtrawionego i doprawionego newsa na ulubionym słusznym portalu lub blogu, po czym wykonał tradycyjny i staranny konserwatywny research (czyli, w kolejności, copy, paste i w ostateczności – redakcja wklejki).

    A wierszówka leci, czytelnicy się wzburzają, kliknięcia są.

  4. ekolog 14.5.2010, piątek o 0:10:50

    Chciałbym, aby kiedyś takich idiotów spotkała kara Barta Simpsona z tablicą…

    Nie będę przepisywał bzdur z angielskich tabloidów bez przeczytania i sprawdzenia oryginału. Nie będę… i tak tysiąc razy, na pierwszej stronie Rzepy :P

  5. Irena 14.5.2010, piątek o 3:46:08

    Przeczytałam broszurkę trzy razy w tę i nazad, i nie znalazłam nawet pół porady seksualnej. Jedyne, co mogłoby kojarzyć się komuś z seksem, to nazwy części ciała: głowa, włosy, ramiona, dłonie, sutki, nogi, stopy, wagina, penis, jądra. Tam nie ma nic więcej – jedynie nazwy części ciała, które dziecko ma połączyć z rysunkiem Nishy lub Joego, ani słowa o funkcjach tych części. Reszta broszurki jest o rodzinie, przyjaciołach, tym, że nalezy pytać rodziców o powolenie oddalenia sie od domu. Czysty seks.

    Będę wiedziała, ze nie wolno mi pytać synka znajomych: „Gdzie masz nosek? A gdzie masz rączki?”, bo będzie to edukacja seksualna. Już my wiemy, co można zrobić rączkami, więc lepiej, żeby dziecko nie znało ich nazwy.

  6. futrzak 14.5.2010, piątek o 17:24:44

    Jubal:
    pewnie masz racje :)

  7. Rafał 16.5.2010, Niedziela o 7:02:39

    Obejrzałem broszurkę. Czuję się zbrukany i zdemoralizowany…

%d blogerów lubi to: