Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Im mniej rządu, im więcej prywatnej inicjatywy

 – tym lepiej.

Dla obywateli, dla kraju. Prywatni – jak wiadomo – są tańsi, efektywniejsi, lepiej zorganizowani, elastyczniejsi. I ładniejsi.

Dlatego wszyscy wirginijczycy będą wielce zobowiązani swoim niezrównanym posłom i senatorom, oraz wspaniałemu gubernatorowi – temu samemu, który podpisał dekret zakazujący dyskryminacji on the basis of race, sex, color, national origin, religion, age, political affiliation, or against otherwise qualified persons with disabilities, i zastępujący odpowiedni dekret poprzedniego gubernatora. Który zakazywał dyskryminacji z tych samych przyczyn, plus orientacji seksualnej. Temu samemu, który ogłosił kwiecień miesiącem historii Konfederatów. Opiewając w proklamacji chwałę i ofiary żołnierzy Południa, zapominając jednak o napomknięciu choćby słowem o niewolnictwie i jego roli we wznieceniu wojny sesesyjnej, co musiał potem, biedactwo, nadrobić.

Będą im wielce zobowiązani za przekazanie ważnej sprawy z nieefektywnych rąk rządowych w ręce prywatne. Koniec z bezpłatnym wypełnianiem i wysyłaniem online corocznych stanowych zeznań podatkowych przez wszystkich podatników. Kosztowało to stan oszałamiającą sumę 49 200 dolarów rocznie. Teraz kwota ta zostanie zaoszczędzona, bo podatnicy albo wrócą do długopisu, kalkulatora, koperty i znaczka, albo wypełnią zeznania software’em od firmy komercyjnej i nadadzą je internetem, wyłącznie przez ten software. Będzie jak z podatkiem federalnym: dla osób zarabiających stosunkowo niewiele i z nie nadmiernie skomplikowaną sytuacją podatkową, programy będą bezpłatne.

I wszyscy będą zadowoleni z ucięcia kolejnej macki rządu.

Mniej zarabiający podatnicy ucieszą się, że zamiast siermiężnej strony internetowej Deparatmentu Podatków będą mogli bezpłatnie użyć błyszczącej strony czy programu jakiejś miłej firmy. Więcej zarabiający ucieszą się jeszcze bardziej, bo przecież lubią estetyczne strony internetowe, a co dla nich znaczy te parędziesiąt dolarów rocznie, w dodatku do parudzięsięciu za wypełnienie zeznania federalnego. Kto by używał  brzydkich (i pewnie zawodnych) narzędzi rządowych, skoro lepiej użyć ślicznych narzędzi od prywatnej firmy, które na pewno są zrobione lepiej i bardziej niezawodnie. Wprawdzie używany przeze mnie od dwóch lat program „firmowy” do podatku federalnego myli tak podstawowe kategorie jak resident for tax purposes i resident for immigration purposes  nakazując mi wypełnić niewłaściwy formularz, o ile nie skłamię w odpowiedzi na jedno z pierwszych pytań – ale co tam. Za kolejne marne kilkadziesiąt dolarów może moje zeznanie przejrzeć żywy człowiek, i poprawić (chyba?) takie błędy. Informacja, że 98% używających było zadowolonych z elektronicznego wypełniania zeznań na stronie stanowej to pewnie błąd w druku, albo spisek lewackich mediów.

Ucieszymy się też jako podatnicy – stan kochany, nasze wspólne dobro (nie darmo zwane Rzeczpospolitą, Commonwealth, nie stanem), zaoszczędzi prawie 50 tysięcy. Co prawda jeśli ludzie, którym odebrano dostęp do bezpłatnego złożenia formularza nie zechcą zapłacić firmom za programy i wybiorą ręczne wypełnianie zeznań, ktoś będzie musiał te zeznania wklepać za systemu. Komuś trzeba będzie za to zapłacić. Ale nie bądźmy drobiazgowi.

No i ucieszą się firmy – producenci software’u, wszak zysk im się należy, biedakom, z tych pieniędzy, które musiały wpompować w lobbing…

Niech żyje kapitalizm, i ograniczona rola rządu!

 

Tak na marginesie – system podatkowy w USA jest, mówiąc delikatnie, nieprosty. Mam na myśli głównie federalny, choć stanowe też o ile wiem są dalekie od ideału. Przez lata obrósł ogromną liczbą ulg i odliczeń wywalczonych przez rozmaite grupki nacisku. Zalety (dla tych grupek) odliczeń w porównaniu z dotacjami są wymienione pod koniec tego artykułu, a clou zawiera się w zdaniach: A program [dotowany] needs Congress to vote to give it more funding. A tax deduction simply requires more people who qualify to take advantage of it, or more accountants who figure out how to make it look like their clients qualify for it.

Sam artykuł opisuje istniejącą w Senacie inicjatywę radykalnego uproszczenia prawa podatkowego, nawet aż do opcjonalnego wypełniania zeznań w prostych sytuacjach przez IRS (Urząd Skarbowy), ludzie tylko by potwierdzali, że zgadzają się ich wersją. Inicjatywa piękna, choć nieprosta w realizacji. Senator Wyden, autor projektu, obawia się oporu wspomnianych wyżej grupek: Every interest group around will be lined up saying if you take our tax break, Western civilization will end. Nie ma racji, czy raczej ma niepełną. Grupki na pewno będą oponować. Ale potężny opór stawią tysiące księgowych żyjących z pomagania ludziom w wypełnianiu zawiłych zeznań, a przede wszystkim – producenci software’u podatkowego.

Advertisements

One response to “Im mniej rządu, im więcej prywatnej inicjatywy

  1. futrzak 16.4.2010, piątek o 16:20:20

    Trudno sie nie zgodzic.

%d blogerów lubi to: