Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Pro i prawie jak pro

Na tubce w trzech częściach jest program CBS „60 minutes” o wodowaniu Airbusa na rzece Hudson. Program prowadzi Katie Couric. Część 1. Część 2. Część 3.

Program jak to program telewizyjny, miejscami rozwlekły, miejscami rzewny.Iinformacja dla zabieganych: filmiki trwają w sumie sporo krócej niż 60 minut, w realu resztę czasu zeżarły reklamy.

Ale warto go moim zdaniem obejrzeć, nie tylko by przypomnieć sobie, co się dokładnie stało, obejrzeć zdjęcia i nagrania (są oczywiście też na tubce inne filmy o wypadku, często bardziej szczegółowe). Ale także by porównać profesjonalistkę telewizyjną Couric z profesonalistami lotniczymi: grającym główną rolę  kapitanem Chesley’em Sullenbergerem, drugim pilotem Jeffem B. Skilesem, i trzema stewardessami: Doreen Welsh, Sheilą Dail i Donną Dent.

Jakże śmiesznie (na granicy niesmaczności) wyglądają wystudiowane gesty, ruchy, modulacja głosu, pozy Couric na tle rzeczowych, ale bynajmniej nie suchych, brzmiących autentycznie i uczciwie wypowiedzi załogi.

Jak głupie i sztampowe pytania zadaje Couric, i o ileż mądrzejsze i sensowniejsze otrzymuje odpowiedzi:

Do you think about the passengers at that moment?

Sullenberger: Not specifically. I mean, more abstractly, perhaps. I mean, I knew I had to solve this problem.

Did you at any point pray?

Sullenberger: Ahh…. (i grzeczne wybrnięcie z sytuacji, choć należałoby się „Ty głupia kobieto, w takiej sytuacji pilot ma ważniejsze rzeczy do roboty niż marnować czas na modły”) I would imagine that somebody in back was taking care of that for me while I was flying the airplane. […] I think that that point my focus was so intensely on the landing. (i dobrze, marnującym czas na modły wychodziło gorzej*)

Were they [pasażerowie] screaming, crying, praying, was it quiet?

Welsh: People were making cell phone calls.

W odpowiedzi na słowa Sheili Dail o ewakuacji: There was no pushing and shoving, Couric próbuje przepchnąć własną, bardziej telewizyjną wersję wydarzeń: Was it a little chaotic? I słyszy na to najzwyklejsze: No.

Jak źle przygotowana się okazuje, przywołując jako przykład znacznie mniej udanego wodowania lot 961 Ethiopian Airlines. Owszem, tam przeżyło tylko 50 osób a zginęło 125, ale okoliczności były znacznie mniej korzystne niż na Hudson. Etiopski B767 wodował na oceanie, a nie gładkiej rzece (fale czynią różnicę, znajdujace się tuż pod wodą rafy koralowe również), nie miał paliwa, więc nie mógł użyć APU jako źródła energii, oraz, co pewnie najważniejsze, Sullenberger nie musiał sadzać swojego Airbusa bijąc się jednocześnie z porywaczami…

Wreszcie, Couric w ogóle nie zadaje pewnych pytań, na które naprawdę warto by usłyszeć odpowiedź. Niektórych może z delikatności wobec „bohaterów”, choć jak sądzę, raczej za niezadaniem tych pytań stoi brak pomyślunku.

Sullenberger w pewnej chwili mówi: I quickly determined that due to our distance to LaGuardia […] and altitude required to make the turn back to LaGuardia it would be problematic reaching the runway. Ciekawie byłoby dowiedzieć się, jaki był mechanizm tej oceny. Czy w takiej sytuacji pilot wykonuje obliczenia podstawiając wartości prędkości poziomej i pionowej w locie ślizgowym, odległości od portu lotniczego i wysokości, czy ma „stabularyzowane” w głowie zakresy odległości i wysokości dla których dolecenie do celu bez silnika jest możliwe, czy też „wyczuwa” to na podstawie niemających charakteru liczbowego wrażeń „jak wysoko i daleko jestem”, podobnie, jak kierowca ocenia bezpieczną prędkość do pokonania zakrętu bez patrzenia na prędkościomierz i podstawania do wzorów kątów i współczynników przyczepności.

I wreszcie pytania „niedelikatne”, których mi brakuje. W pewnym momecie Sullenberger mówi:  One of the hardest things for me to do in this whole experience was to forgive myself for not having done something else, something better, something more complete… I don’t know. Czy w takim momencie dobra dziennikarka nie powinna właśnie zapytać o te rzeczy, które może powinien był zrobić?

Na przykład dlaczego Sullenberger nakazując stewardessom przygotowanie pasażerów słowami Brace for impact nie dodał że planuje wodowanie? Czasu na pogaduszki nie miał wiele, ale słowo ditching nie jest wszak bardzo długie. A uzyskanie tej wiedzy przez stewardessy (z filmu wynika, że jej nie miały) mogło być krytyczne dla przeżycia. Welsh może skutecznie powstrzymałaby pasażera przed otwarciem tylnych drzwi, co spowodowało napływanie wody do kadłuba.

I drugie: w kokpicie Airbusa A320 znajduje się przycisk „wodowanie”, zamykający rozmaite zawory i wloty powietrza, przez które mogłaby się do kadłuba dostawać woda. W przypadku wodowania należy go nacisnąć, by spowolnić zatapianie samolotu. Piloci nie nacisnęli tego przycisku – i znów Couric nie pyta dlaczego.

Na szczeście, są inne media poza telewizją: w wywiadzie dla Air & Space Sullenberger odpowiada nie niektóre z niezadanych przez Couric pytań. Warto zajrzeć.

* Wydawało mi się, że pisałem o tym wypadku na blogu, ale za nic nie mogę znaleźć.

Reklamy

4 responses to “Pro i prawie jak pro

  1. ekolog 13.2.2010, sobota o 5:31:33

    Tak czytam Twoje lotnicze wpisy i się zastanawiam jaką frajdę by Ci zrobiło mieszkanie w moim miejscu. Mam kilka kilometrów do fabryki robiącej skrzydła do A380 – co jakiś czas widzę Gupika, z ulicy widzę estuarium rzeki Dee, na którym przeładowywane są skrzydła (z barki na statek) płynące do Tuluzy :)

  2. miskidomleka 13.2.2010, sobota o 11:46:59

    Ha – mogłoby być ciekawie. Co prawda nie zawsze mieszkanie atrakcyjne lotniczo jak atrakcyjne z innych względów. Mieszkałem czas jakiś przy trasie podejścia (i startu) na ruchliwe lotnisko, widoki były świetne, ale hałas jakby mniej.

    Gupika czy Białuchę/Bieługę?

  3. ekolog 13.2.2010, sobota o 12:09:05

    Racja – sprawdziłem w Wiki i chodzi o Bieługę. Wszyscy jednak w okolicy wołają Guppy, więc bezwiednie powtórzyłem.

  4. RobertP 14.2.2010, Niedziela o 16:00:37

    Mi zawsze tak historia się przypomina, jak strażacy, policjanci i górnicy itd.”muszą” przejść jako młodziaszki na emeryturę . A Sullenberger dokonał tego mając 58 lat

%d blogerów lubi to: