Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Inauguracja

Nie, nie będzie o inauguracji iPada. O tej szumią wystarczająco dużo inne media, naczelny fanboj III RP o lub około iPada napisał trzy notki z rzędu (and counting… – może czas na terapię u Anonimowych Makoholików ;-) ). Ja parę uwag (na podstawie materiałów firmy Apple i doniesień prasowych, nie bezpośredniego kontaktu) w temacie iPad vs. Windows netbook poczyniłem już gdzie indziej, i starczy.

Ad rem: dzień przed iPadem, 26. stycznia 2010 roku, na lotnisku Dulles zainaugurowano AeroTrain.

Zacznijmy od tła, czyli specyfiki portu. Jak widać na poniższym obrazku zrobionym w Google Earth, terminale lotniska (A, B, C, D) przy których parkują samoloty nie są bezpośrednio połączone z terminalem głównym. W głównym odbywa się nadawanie bagażu, zdejmowanie butów i konfiskowanie płynów, wydawanie boarding passes, odbiór bagażu. Przy głównym znajduje się też budynek przylotów międzynarodowych (int), czyli urzędnicy imigracyjni i celni. Do głównego dociera komunikacja naziemna: autobus miejski, autokar do metra (metro może za parę lat), taksówki, Super Shuttle, busiki do wynajmu samochodów i na parkingi; na parkingi w odległości pieszej też z głównego się idzie. Budynki terminali A, B, C i D zawierają w zasadzie tylko sklepy i „gate’y” (jest na to jakiś ustabilizowany polski termin?).

Pasażerów trzeba więc jakoś z głównego do ABCD dostarczyć, trudno, by szli piechotą po płycie uskakując przed przejeżdżającymi Jumbo Jetami i Bombardierami. Do niedawna zadaniem tym parały się naziemne tzw. mobile lounges, do których jeszcze wrócimy.

A od 26. stycznia  zaczął między terminalami rozwozić pasażerów AeroTrain – niewielkie, automatyczne i bezzałogowe pociągi kursujące pod ziemią, pod płytą lotniska. Tegoż samego dnia (tak, tak!) niżej podpisany wybrał się na przejażdżkę i nawet pstryknął parę zdjęć (niektóre 3 dni później). Za bardzo marną jakość niektórych przepraszam, ale warunki oświetleniowe nie sprzyjały, a czasu na cyzelowanie nie było – nie chciałem, by pewien Bombardier odleciał beze mnie.

Stacja w głównym terminalu jest całkiem estetyczna, jasna i przestronna.

Pociąg jest zamknięty w „tunelu” z matowych zielonkawych płyt. Zatrzymuje się tak, że drzwi pociągu ustawiają się równo z drzwiami w tunelu, i jedne z drugimi otwierają się równocześnie.

To samo na skromniejszej stacji w terminalu A. 

Wagoniki w środku mają ciut mdłą kolorystykę, ożywiają je kształty poręczy. Miejsca są niemal wyłącznie stojące, siedzących w 72-osobowym wagoniku jest osiem.

Tory są nieklasyczne – betonowe, pociągi złożone z 3 (potencjalnie 4) wagoników poruszają się po nich na kołach z oponami.

I jeszcze odjazd z terminalu A w stronę terminalu C.

A co z mobile lounges? Czy po latach służby (w porywach czterdziestu ośmiu) odejdą do lamusa? Otóż nie – co mnie osobiście cieszy, albowiem mam do tych dziwacznych pojazdów sentyment. Jak z przekąsem zauważa Washington Post, the $1.5 billion train system, built as workers tunneled for nine years under the Washington region’s busiest airport, is a work in progress that’s out of sync with the airport’s expansion plans. Half of the 49 mobile lounges will stay in service indefinitely. (Artykuł z galerią zdjęć AeroTrain). 

Na czym polega out of sync? Zacznijmy od tego, że terminal C/D został zbudowany jako prowizoryczny i tymczasowy. Daje się to zauważyć – struktura jest, w porównaniu z A i B, a zwłaszcza z frunącym saarinenowskim dachem głównego terminalu, cokolwiek barakowa. Jest taką, dodajmy, od wczesnych lat osiemdziesiątych, kiedy to prowizorkę postawiono…

Na marginesie mówiąc, oprócz głównego terminala w zasadzie tylko B jest przyzwoitym budynkiem – A to do niedawna był tylko dostawiony z boku baraczek obsługujący regional jets (i nie tylko jets), parkujące przy nim „na trzeciego”, w chaosie przypominającym raczej podrzędny dworzec PKS, niż główne lotnisko największego światowego mocarstwa. Rękawów nie ma, wsiada się do samolotu z płyty lotniska, a że samoloty parkują „na trzeciego”, obsługa ciągle pokrzykuje by patrzeć na napisy i nie pomylić samolotów. Do niedawna – gdyż ostatnio A cokolwiek awansował architektonicznie, ale tylko dlatego, że część gate’ów B z bliżej nieznanych przyczyn przemianowano na A. Poniżej kilka ujęć z tradycyjnej, regionalnej, baraczkowej części terminalu A.

 

 

 Wracając do pociągu – ponieważ obecny terminal C/D jest prowizoryczny, stację C zbudowano nie pod C, tylko kawałek dalej, tam, gdzie kiedyś pewnie będzie prawdziwy C.  Do obecnego terminalu C należy wrócić przejściem podziemnym. Z kolei do terminalu D AeroTrain w ogóle nie dociera. Pasażerowie mogą albo dojechać do C i przemaszerować przez cały C do D, albo – użyć mobile lounges. Między innymi dlatego zostają. Poniżej mapka obecnego stanu AeroTrain (źródło), a pod nią stan docelowy – z ostatecznymi terminalami C i D, nowymi terminalami E, F, G, H oraz południowym. Którego to stanu zapewne wnuki nasze nie dożyją.

Kolejnym powodem, dla którego mobile lounges nie idą na śmietnik, są pasażerowie z zagranicy. Zanim się ich wpuści do kraju, a więc na przykład do AeroTrain, trzeba ich przecież przepytać, zbadać dokumenty, obfotografować, pobrać odciski palców i odebrać przemycaną z Polski kiełbasę. Procedury te odbywają się w specjalnym budynku przylegającym do głównego terminalu, zaś samoloty z zagranicy wysadzają pasażerów w terminalach „literowych”. Powstały paragraf 22 (żeby wsiąść do AeroTrain musisz najpierw przejść immigration, żeby dostać się do immigration, musisz dotrzeć do głównego terminalu, żeby dotrzeć do głównego terminalu, musisz wsiąść do AeroTrain) zostanie rozwiązany w ten sposób, że zagranicznych będą nadal wozić mobile lounges.

Mobile lounges to wysoko zawieszone autobusy na wielkich kołach, które na obu końcach mają kabinę kierowcy oraz swego rodzaju śluzę, czy urządzenie dokujące. Pozwala ono na przyłączenie autobusu wprost do budynku – pasażerowie przechodzą z terminala do autobusu lub z powrotem bezpośrednio, przez przejścia po obu stronach kabiny kierowcy.

 

Tu „stacja dokująca” bez zadokowanego mobile lounge, widok z wnętrza terminalu.

Uzupełnieniem systemu mobile loungesplane mates. Mają wejście tylko z jednej strony, za to kabina może podnieść się na pewną wysokość co umożliwia przyłączenie pojazdu wprost do samolotu. Pasażerowie przechodzą z pokładu do plane mate, który zawozi ich do terminalu. Plane mates wyróżniają się wysokimi strukturami na dachu – jak sądzę, mają one poprawić widzialność pojazdu z kokpitu samolotu. W końcu plane mates, w przeciwieństwie do mobile lounges, poruszają się w bezpośrednim sąsiedztwie samolotów. Poniżej kilka zdjęć plane mates, niestety nie mam zdjęcia pojazdu uniesionego i przyłączonego do samolotu (tutaj jest historyczne zdjęcie z innego lotniska, prawdopodobnie JFK).

Na pierwszym i drugim zdjęciu powyżej widać w tle dach głównego terminalu, gwoli uzupełnienia jeszcze dwa zdjęcia tej struktury od wewnątrz.

Uzupełnienie.

Reklamy

5 responses to “Inauguracja

  1. RobertP 31.1.2010, Niedziela o 17:44:16

    Mogłeś robić foty legalnie w airporcie? Żadne securitate Cię nie rzuciło na glebę?

  2. miskidomleka 31.1.2010, Niedziela o 18:20:02

    Nikt nie miał zastrzeżeń. I nic się nie chowałem, zresztą aparat mam mało dyskretny.

  3. pinkunicorn 1.2.2010, poniedziałek o 4:31:10

    „. Ja parę uwag (na podstawie materiałów firmy Apple i doniesień prasowych, nie bezpośredniego kontaktu) w temacie iPad vs. Windows netbook poczyniłem już gdzie indziej, i starczy.”
    Gdzie indziej?

  4. ztrewq 1.2.2010, poniedziałek o 5:49:14

    We Frankfurcie jest automatyczny Skytrain, takie automaty są też na angielskich Stansted i Gatwick (w tym pierwszym chyba też podziemne).

    Ale mobile lounges rulezują :-)

  5. miskidomleka 1.2.2010, poniedziałek o 8:23:32

    @pinkunicorn

    Gdzie indziej jest niestety na zamkniętym forum internetowym, więc nie poczytasz. Ale co za strata, mało to flejmów o produktach Apple’a na internecie?

    @ztrewq

    Żebyś ty wiedział jak bardzo rulezują! Stay tuned, jeszcze dziś, no może jutro, będzie o tem krótka notka.

%d blogerów lubi to: