Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Telewizja publiczna

Niech łaska Pańska, która bije od nowonarodzonego, pozostanie w Nas jak najdłużej – mówił na koniec serwisu informacyjnego TVP dziennikarz, gdy w tle leciała „Chwała na wysokości”.

Publiczna???

PS. Neverending story pt. „Analfabeci w gazeta.pl” ciąg dalszy: proszę mi wytłumaczyć jakaż to reguła ortograficzna nakazała redakcji napisać „nas” wielką literą?

Advertisements

11 responses to “Telewizja publiczna

  1. grzesie2k 24.12.2009, czwartek o 17:50:23

    A mnie dziś wkurzył ten durny warszowkocentryzm dziennikarzy. Pokazali jakąś ruderę, a głos zza kadru: „Czy wszyscy widzowie poznają? Na pewno! Przecież to Rondo Dmowskiego”.

  2. miskidomleka 24.12.2009, czwartek o 19:19:50

    Na rondzie Dmowskiego nie ma ruder ;-P

  3. kwik 25.12.2009, piątek o 0:50:02

    @ miskidomleka – może mówił prywatnie, od siebie. Jeśli prawdą jest, że ów bohaterski dziennikarz poparzył się wynosząc z mieszkania garnek z płonącą parafiną (zamiast ją zgasić np. pokrywką) to znaczy, że Bóg wpierw odebrał mu rozum, by potem darować życie. Po takich przejściach można nawet mówić wielkimi literami. Ateista tego nie zrozumie.

    ps. w linkowanym przez Ciebie tekście jest też: Płonący płyn wypał się na jego ciało.

    @ grzesie2k – skrzyżowanie Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich jest centralnym punktem Warszawki.

  4. miskidomleka 25.12.2009, piątek o 8:54:44

    kwik: Nie chcę oceniać postępowania z garnkiem, nie wiem, jak tam dokładnie było, panika zapewne każdemu może nakazać nienajszczęśliwsze wyjście.

    Ale, jak słusznie zauważył ktoś u Orlińskiego, mamy tu typowy dla Polski przykład niezrozumienia różnicy między prywatnym a publicznym. Facet jest opłacanym z podatków pracownikiem telewizji publicznej – więc zachowuje się jak policjant, który w prywatnej zemście za mur graniczny używa służbowej pały.

    A z Grześkiem się w ogóle zgadzam, nie tylko dlatego, że rondo Dmowskiego jest nazwą stosunkowo nową, chyba niezbyt popularną, i – dam głowę – nieprzywojoną nawet wielu rodowitym warszawiakom. Nawet gdy się mówi o placu Zbawiciela, czy skrzyżowaniu Marszałkowskiej albo Nowego Światu z Alejami Jerozolimskimi (a to odwieczne nazwy głównych punktów miasta – i chyba unikalne w skali kraju) wypada podać miasto. Nie każdy ma obowiązek to wiedzieć.

    Podobne rzeczy wychodzą też, acz chyba z innych, bo bałaganiarskich, nie lokalnocentrycznych pobudek, gazecie.pl – nie odmówię sobie. Jak się przekleja na główną stronę portalu czy Wyborczej artykuł z lokalnego dodatku, doprawdy wypada uzupełnić tekst o nazwę miasta. Zabawnie się czyta tekst o tym co się stało w szpitalu na Kościuszki lub w delikatesach na Piłsudskiego, a nazwa miasta występuje najwyżej gdzieś z boku drobnym drukiem jako (źródło Gazeta Olsztyn czy Koszalin). W takich chwilach jeszcze lepiej rozumiem Grześków.

  5. grzesie2k 25.12.2009, piątek o 11:28:00

    @”Podobne rzeczy wychodzą też, acz chyba z innych, bo bałaganiarskich, nie lokalnocentrycznych pobudek, gazecie.pl – nie odmówię sobie. Jak się przekleja na główną stronę portalu czy Wyborczej artykuł z lokalnego dodatku, doprawdy wypada uzupełnić tekst o nazwę miasta. Zabawnie się czyta tekst o tym co się stało w szpitalu na Kościuszki lub w delikatesach na Piłsudskiego, a nazwa miasta występuje najwyżej gdzieś z boku drobnym drukiem jako (źródło Gazeta Olsztyn czy Koszalin).”

    A najlepiej jest, jak lokalne newsy krakowskie pisze ktoś z Warszawy. I wtedy jest news pod tytułem „Napad na bank w centrum Krakowa”, a w środku info o napadzie na osiedlu Centrum D (Nowa Huta).

  6. kwik 25.12.2009, piątek o 11:30:07

    Mnie się nawet podoba, gdy dziennikarz dorzuci coś od siebie, pokaże że jest także człowiekiem, nie tylko pracownikiem. Byle rzadko i złośliwie. No cóż, erupcje religijnej egzaltacji pewnie też mają swoich amatorów.

    Polacy doskonale wiedzą, gdzie publiczne, a gdzie prywatne. I stąd całą uciecha przy używaniu publicznego jak prywatnego.

    Odnośnie umiejscawiania – tak jest, nawet gdy pokazują wieżę Eiffla powinni dorzucać, że w Paryżu.

  7. miskidomleka 25.12.2009, piątek o 14:56:32

    Kwik – z całym szacunkiem, i mimo moich wysoce pozytywnych uczuć do Warszawy – wieża Eiffla, Pałac Kultury i Nauki, kolumna Zygmunta to jedno, rondo Dmowskiego jakby co innego.

  8. kwik 25.12.2009, piątek o 15:24:10

    Ale ja wcale nie żartowałem, prosta zasada mówienia co gdzie zwalnia z rozstrzygania, czy obiekt jest już dostatecznie znany czy jeszcze nie.

    A „Rondo Dmowskiego” się faktycznie chyba nie przyjęło, np. wszystkie przystanki nadal nazywają się Centrum. Równie dobrze mogli upiec dwie sroki od razu i zrobić „Rondo Dmowskiego i Wolnego Tybetu”.

  9. miskidomleka 25.12.2009, piątek o 15:45:57

    No to się zgadzamy. Ja się przyzwyczaiłem i polubiłem, że media anglosaskie zasadniczo zawsze piszą gdzie, oraz – nawet jeśli informacja to kontynuacja czegoś, co się dzieje od paru dni, czy skutek czegoś, co się parę dni temu stało – zawsze krótko przypomną tło. Coś w stylu: do informacji ” 23 dzień poszukiwania czarnych skrzynek Airbusa Air France również nie zakończył się sukcesem” zawsze dołączą „Airbus lecący z Brazylii do Paryża zaginął w strefie burz nad Atlantykiem tego a tego dnia” – mimo, że stało się już tak dawno. Ale może ktoś był ostatnie 4 tygodnie pod namiotem w głuszy?

  10. kubek 3.1.2010, niedziela o 6:10:46

    Taka TV publiczna, jaka publika.
    Pewnie przeoczyłeś, że znaczną część publiki stanowią osoby wierzące, łożące niemało na publiczną – a jakże – telewizję. Naprawdę nie widzę powodu, aby widz włączając odbiornik nastawiony na fale TV publicznej zmuszony był wcześniej do odłożenia swojej wiary na półkę do przedpokoju, tym bardziej, że bez skrępowania z ekranu korzystają znacznie mniejsze grupy (żeby nie rzec – mniejszości). Prezenter tylko złożył chrześcijanom w wigilię jednego z największych ich świąt życzenia odwołujące się do treści ich wiary.
    Czy naprawdę publika publicznej TV to tylko Ty? Gdzież się podziała Twoja tolerancja? Dlaczego drażni Cię sam widok chrześcijanina, a zwłaszcza katolika? I najważniejsze: gdzie zamieszasz w przyszłości zlokalizować katolickie getto?

  11. miskidomleka 3.1.2010, niedziela o 8:51:48

    @kubek:

    jest różnica między:

    „obchodzącym obecnie święta Bożego Narodzenia życzę wesołych i spokojnych świąt”, czemu nie z dodatkiem czegoś o Chanuce, nie zapominając o identycznych życzeniach w czasie wschodniego Bożego Narodzenia siódmego stycznia, wypowiedzianym dyskretnie i nienachalnie

    a nachalnym opowiedzeniem się po jednej stronie, nieomal modlitwą, jak to zrobiono w TVP. Facet opłacany z publicznych pieniędzy nie powinien w ramach pracy propagować jednej religii.

    Zastanów się trochę nad tym, to może nie będziesz opowiadać bredni o katolickich gettach.

%d blogerów lubi to: