Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Przed naszą erą

Na południowym krańcu Glover Archbold Park w DC, dobrze widoczny dla pasażerów samochodów jadących przez skrzyżowanie Foxhall Road i Canal Road, a gorzej dla patrzących tylko przed siebie kierowców, znajduje się Foundry Branch Trestle, relikt dawnej ery.

trestle09

Zdjęcia wklejone moje i klikalne, zlinkowane cudze

Ery tramwajów w DC. Zaczęło się oczywiście od konnych, ale pod koniec XIX wieku uznano, że czas na nowe technologie, produkujące mniej, hm, nawozu. Z przyczyn estetycznych Kongres (sprawujący zgodnie z Konstytucją władzę nad DC) w 1889 roku zabronił stosowania elektrycznej trakcji napowietrznej.  Eksperymentowano z tramwajami parowymi, na baterie, linowymi i na sprężone powietrze. W końcu stanęło na zasilaniu z trzeciej szyny – a dokładnie z dwóch trzecich szyn zamontowanych pod ziemią, dostępnych przez stosunkowo wąską szczelinę. Prąd stały o napięciu 600 V tramwaj pobierał za pomocą urządzenia zwanego plow (pługiem – nie wiem, jak to będzie w polskiej terminologii tramwajowej). System estetyczny, bo nienatrętny wizualnie (tu odcinek zachowany w celach pamiątkowych, zwracam przy okazji na przeciekającą do USA modę na nawet bardzobardzobardzo małe samochody), ale drogi w budowie, i nie zawsze niezawodny w eksploatacji.

Linie tramwajowe Waszyngtonu były budowane przez oddzielne firmy (później system uległ konsolidacji) i było ich niemało. To mapa z połowy XX wieku, szczyt przypadł znacznie wcześniej, w 1916 roku. Zakaz stosowania trakcji napowietrznej dotyczył tylko części obecnego obszaru Waszyngtonu, poza tym obszarem stosowano tańszą trakcję napowietrzną, a przełączenia metody zasilania dokonywano w tak zwanych plow pits (na przykład tu). Niepozbawione wdzięku jednookie i jednowagonowe tramwaje sunęły po waszyngtońskich ulicach (tu, tu i tu, także pod nimi), w tym oczywiście po Pennsylvania Avenue (klasyczne ujęcie z Kapitolem w tle, proszę zwrócić uwagę że na Pennsylvania Ave wysepki dla pasażerów były drewniane – by można było je demontować na czas parad, pod Białym Domem i Kapitolem, także zimą. Właśnie zima dawała się we znaki szynom zasilającym, wymagając czyszczenia ich ze śniegu przez specjalne tramwaje ze szczotkami. Jeszcze filmik z waszyngtońskimi tramwajami, a także ówczesnymi autobusami.

W latach 50. XX wieku skonsolidowane przedsiębiorstwo transportu publicznego w Waszyngtonie popadło w kłopoty finansowe, nie bez udziału coraz popularniejszych samochodów, nie cierpiących już, jak w czasie II Wojny Światowej, na niedobór reglamentowanej benzyny. Kongres na to zrobił kilka ratunkowych ruchów własnościowych, i jeden z nich połączył z nakazem skasowania tramwajów w Waszyngtonie w ogóle. 28. stycznia 1962 roku tramwaje pojechały po raz ostatni, tory (z wyjątkiem paru krótkich odcinków ku pamięci) rozebrano, tramwaje trafiły między innymi do Barcelony i Sarajewa (inny ciekawy przypadek podobnego spadku), a Waszyngton rozpoczął 14-letni okres bez szynowego transportu miejskiego – do otwarcia pierwszego fragmentu czerwonej linii metra 27. marca 1976 roku. Ostatnio mówi się o powrocie tramwajów, nie tylko w DC, ale także na przedmieściach w Wirginii i (pod postacią szybkiego tramwaju light rail) w Maryland. Zobaczymy.

Wracając do naszego reliktu: jedna z firm tramwajowej eksplozji końca XIX w., The Washington & Great Falls Electric Railway, planowała poprowadzić linię od Waszyngtonu (dokładniej od Georgetown) do, jak sama nazwa wskazuje, Great Falls. Nigdy tam nie dotarli, zakończyli w miejscowości Cabin John w Maryland, stąd linię zwano Cabin John trolley.

Po konsolidacjii numeryzacji liniia ta otrzymała nr 20 i prowadziła od Union Station przez całe miasto, przez Georgetown (do tej linii należały zachowane do dziś tory na ulicach O i N w Georgetown). U stóp Georgetown University tramwaje przełączona na trakcję napowietrzną w plow pit (inne zdjęcie, tu chyba ten sam plow pit). Nawiasem mówiąc, obecnie to miejsce wygląda ciut inaczej, plow pit znajdował się na miejscu parkingu pod biblioteką Georgetown University (Lauinger Library) widocznego w prawym dolnym rogu zdjęcia:

lauinger 

Po przełączeniu trakcji tramwaj jechał przez sielskie przedmieścia (jeszcze zdjęcie, i jeszcze), koło parku rozrywki Glen Echo, aż do pętli w Cabin John. Na trasie tej, której przebieg – choć linia nie istnieje od ponad 40 lat – daje się ciągle prześledzić na internetowych mapach satelitarnych (chyba, że ją z czymś mylę), zbudowano kilka mostów przenoszących ją nad dolinkami.

W tym sfotografowany przeze mnie most Foundry Branch Trestle. Który po ponad 100 latach od zbudowania podgryza rdza, obrasta flora i obłazi fauna – ale stoi i trzyma się nieźle.

trestle07

trestle10

trestle03

trestle04

trestle08

trestle11

trestle01

trestle02

Na koniec parę linków:

bardzo solidny artykuł o historii tramwajów w DC
Foundry Branch Trestle jest na liście „najbardziej zagrożonych” DC Preservation League
wycieczka współczesną trasą Cabin John Trolley
wycieczka samym tramwajem (co najmniej jeden błąd w podpisie: Foundry Branch Trestle znajduje się spory kawałek od Arizona Avenue)
historyjka bardzo zawziętego miłośnika tramwajów
mnóstwo zdjęć waszyngtońskich tramwajów (stąd czerpałem zlinkowane zdjęcia)

Advertisements

3 responses to “Przed naszą erą

  1. miasto-maßa-maszyna 11.11.2009, środa o 1:34:26

    No! Nareszcie coś o komunikacji miejskiej i to w dodatku szynowej :-)

    http://www.davesrailpix.com/dct/htm/ehd036.htm

    Budynek z wieżą w tle wygląda jak Rathaus Neukölln. Jesteś pewny, że ten tramwaj nie jedzie na Adlershof? ;-)

  2. Gammon No.82 11.11.2009, środa o 4:20:47

    Za tramwaje na prąd stały należy podziękować kutasinie Edisonowi. Świetne zdjęcia, świetne plenery. Znaczy się to jest Washington D.C.?

  3. miskidomleka 11.11.2009, środa o 8:57:43

    m³: Tak w ogóle to miałem cię zlinkować w temacie spadków komunikacyjnych po innych miastach, ale zapomniałem, co niniejszym poprawiam.

    „Rathaus Neukölln” też miał być częścią notki, ale zrezygnowałem tym razem świadomie. Jednak na żądanie publiczności: to jest tzw. Old Post Office Pavilion, budynek który podobnie jak obecnie mostek ze zdjęć był kiedyś broniony przed zburzeniem przez DC Preservation League i przez inne organizacje.

    Jest rzeczą dla mnie nie do pomyślenia, że budynek tak charakterystyczny, trzecia pod względem wysokości (a przez długi czas druga po Washington Monument, potem wcięli się katolicy z waszyngtońskim Licheniem) struktura w DC, idealny akcent do klasycznych zdjęć Pennsylvania Ave, budynek, który wraz z Kapitolem, Washington Monument i paroma innymi praktycznie definiuje panoramę miasta – był skazany na zburzenie. Przez Kongres, oczywiście… Może nie jest potężnie użyteczny, są tam biura, food court, mikropoczta do celów pamiątkowych oraz turystyczny taras widokowy na wieży, ale jest bardzo turystyczny i ma swój urok. Dodajmy, że w środku większość głównej bryły stanowi ogromna wysoka na dobre 8-10 pięter otwarta przestrzeń przykryta tylko lekkim dachem, z bardzo fajnymi stalowymi strukturami konstrukcji, których nigdy nie udało mi się zadowalająco sfotografować.

    Gammon No,82 – dzięki. Tak, wszystkie moje zdjęcia są z Washington DC, zresztą są zrobione wszystkie (jelenie też) wokół tego mostku, plus biblioteka 600 m dalej. Czyli mały wycinek DC. Cudze zdjęcia są z DC lub z bliskich okolic, plus oczywiście Barcelona i Sarajewo.

%d blogerów lubi to: