Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Ach te porównania…

Ważne, żeby były efektowne, a po co sens?

Sekretarz (po polsku minister) transportu USA, Ray LaHood, o pilotach lotu Northwest Airlines 188 – tych, co to się zagapili w laptopy (podobno) i minęli docelowe lotnisko o marne 150 mil:

You can’t have pilots sitting in front of a laptop when they’re supposed to be flying a plane at 30- or 40,000 feet in the air with over a hundred passengers on board. That would be like a bus driver sitting with a laptop going 65 miles an hour down the road.

Nie, to nie byłoby tak samo. Samolot na autopilocie radzi sobie całkiem dobrze sam, i nie trzeba – jak w autobusie – kręcić co chwila kierownicą. Lot Helios Airways 522 leciał bez problemu ponad przez dwie godziny po tym, jak obaj piloci stracili przytomność. Rozbił się dopiero gdy skończyło się paliwo. I nawet w wyjątkowo tłocznej przestrzeni powietrznej USA samolotowi pilotowanemu przez entuzjastów laptopów nie groziło raczej zderzenie z innym – kontrola lotów wiedziała, gdzie kto jest, i w razie czego mogłaby skierować ów inny samolot na niekolizyjny kurs. Nie mówiąc o tym, że prawdopodobnie wydarłby się TCAS, odrywając (oby!) pilotów od laptopów. Jak również ostrzegając pilotów drugiej maszyny.

To wszystko minister transportu powinien wiedzieć. A nawet gdyby nie wiedział, powinien chyba – jako osoba piastująca poważne było nie było stanowisko – dysponować umiejętnością rozumowania. I skojarzyć fakt następujący: piloci lotu 188 byli oderwani od rzeczywistości, zapewne zatopieni w swoich laptopach, przez ponad godzinę. Nic się nikomu nie stało. Czy równie zatopionemu w latopie kierowcy autobusu  pędzącego 65 mil na godzinę udałoby się jechać bez wypadku dłużej niż 30 sekund?

Jeszcze dodatek.

Advertisements

Comments are closed.

%d bloggers like this: