Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Zryte łby i księżyc

Miałem ostatnio wątpliwą przyjemność uczestniczyć w dyskusji o szczepionkach na pewnym blogu. Blogu, którego autorka, (jak i wspierające ją koleżanki) jest szczepionek przeciwniczką. Niżej podpisany oraz Ztrewq (autor bloga Biokompost) podjęli dyskusję, atakując i zbijając argumenty Moon (czyli autorki owego bloga). Która posuwała się do sugerowania, że niewielkie ilości chlorku sodu (!) zawarte w szczepionce mogą być szkodliwe (!), a na pytanie w jaki sposób, opowiadała, że „syntetyczny” chlorek sodu jest szkodliwy w odróżnieniu od „naturalnego”. Spytana znów w jaki sposób, odwołała się do chiralności (chlorku sodu!) oraz do teorii strun (!) oraz „fraktalnej struktury”(!) chlorku sodu, czymkolwiek by miała być. Krótko mówiąc, nauka na najwyższym poziomie.  Przełomowych odkryć tego rodzaju było więcej, interlokutorzy proponowali nawet Moon zgłoszenie się po nagrodę Nobla. Wszak takie rewelacje nie mogą być ukryte przed światem.

Moon chwiała się dość długo między nastrojem dyskursywnym a cenzorskim, to blokując niesprzyjające komentarze, to przepuszczając je. W końcu jednak, może z podpuszczenia bojowych koleżanek („dyskutowanie z betonem umysłowym jest wyłącznie stratą czasu i energii, szkoda nerwów, ja pogoniłam to całe towarzystwo z mojego bloga”) postanowiła dać odpór „zrytym łbom” i „psycholstwu”, i wykasowała liczącą ponad 80 komentarzy dyskusję.

Uważam jednak, że takie fajerwerki ludzkiej myśli nie powinny być usunięte z dorobku ludzkości. Tuż przed użyciem wielkich nożyc (czy może raczej zrobieniem die Bücherverbrennung) przez Moon, zastosowałem Ctrl+A i Ctrl+C, a następnie ku nauce i/lub uciesze czytelników tego bloga, Ctrl+V.

Ostrzegam, dyskusja jest długa (i lekko przez mnie przeformatowana dla poprawy czytelności – mam nadzieję, że udało mi się zachować strukturę). Co mocniejsze fragmenty pozwoliłem sobie podkolorować na czerwono. Zachęcam jednak do przeczytania całości. Podaję też link do miejsca, gdzie dyskusja była, zastanówcie się jednak przed kliknięciem, czy na pewno chcecie nabijać statystyki tej osobie.

Aha, jako ciekawostkę dodam, że mimo ciągłego zastrzegania się, że nie chce ze mną rozmawiać, Moon prowadziła ze mną długą (do tej chwili 52 listy) dyskusję emailem, zarówno przed jak i po skasowaniu dyskusji z bloga. Niestety, nie pozwoliła mi zacytować owej wymiany listów, a szkoda, było tam wiele smaczków. Dość powiedzieć, że w ramach, ekhm, polemiki, zostałem nazwany „kimś z bandy szaleńca Barta” oraz „prawdopodobnie gejem”.

Notka:

Szczepionkowy biznes

1 październik 2009 01:35

Obejrzałam dziś w “Faktach” TVN wypowiedź matki polskiego chłopca chorego na autyzm. W dniu przyjęcia szczepionki MMR II dziecko nagle zachorowało – zrobiło się bardzo pobudzone. Potem już nigdy nie odzyskało zdrowia, zapadło na autyzm. Niemniej nadal pewna część naukowców i lekarzy (choć nie wszyscy) zdecydowanie twierdzi, że ta szczepionka nie wywołuje choroby, o czym od czasu do czasu można poczytać również na blogach, zwykle w otoczce świętego autorytetu nauki zmieszanego ze świętym oburzeniem: przebadano setki tysięcy dzieci… nie znaleziono związku… nauka nie potwierdza… jak można siać panikę… to niebezpieczna propaganda…, prawda się gorzej sprzedaje niż sensacja…, itd. itp. Ewidentnie gdzieś dokonano oszustwa lub gdzieś popełniono błąd. Albo i jedno, i drugie.

***

 A tu fragment artykułu z tygodnika “NIE” pt. “Świnie szczepią ludzi”

“… jawi się nam po prostu gruby szwindel, który nie jest aż tak trudny do wyobrażenia. Osobiście nie mam szczególnych kłopotów z uwierzeniem, że koncerny farmaceutyczne byłyby w stanie wypuścić nową odmianę wirusa – w końcu nie bardziej śmiertelną niż zwykła grypa sezonowa – żeby zarobić na sprzedawaniu nowej szczepionki.”

 

Komentarze:

  

czescjacek 2 październik 2009 09:13

może po prostu TVN nie dociera na Zachód :( gdzie by mogli wszyscy naukowcy zachodni się dowiedzieć o przypadku i może to by coś zmieniło w ich zbrodniczym podejściu (bo nie wierzę już że ich błędy wynikają z błędów)

 

Moon 2 październik 2009 09:58

Na Zachodzie już wiedzą o takich przypadkach, i coraz więcej rodziców nie szczepi dzieci MMR (czy jeszcze innymi szczepionkami) w obawie o ich zdrowie.

P.S.
Nie miałam szczepienia MMR. Przechodziłam odrę, różyczkę, ospę wietrzną. Bezproblemowo. Świnkę przechodzili moi rówieśnicy. W odpowiednich warunkach higienicznych nie umiera się od tych chorób.

 

MarsnTwix 2 październik 2009 10:15

Prawda jest taka, że przypadki jak ten podany w TVN-ie mogą wcale nie mieć związku z podaniem szczepionki, ponieważ czynnik nie jest wyizolowany, tak jak to jest w laboratorium. Trafnie ujęli to “wyznawcy” potwora spaghetti. Według nich efekt cieplarniany jest spowodowany spadkiem liczby piratów na wodach. No bo przecież liczba piratów spada, a poziom wód rośnie. Wydaje się naturalne, że jest to jakoś powiązane. Tylko według jakiej logiki?

 

Moon 2 październik 2009 10:22

Prawdą jest, że szczepionki mogą zaszkodzić zamiast pomóc. Odnotowano wiele takich takich przypadków. Pisze o tym Prof. Majewska i inni naukowcy.

Na sobie odczułam bardzo szkodliwe długotrwałe “skutki uboczne” antygrypowej szczepionki (Vaxigrip) kilka lat temu.
http://www.grabieniec.pl/pokaz_artykul.php?id_artykulu=782

 

czescjacek 2 październik 2009

tak to prawda, ale mogą też pomóc dlatego kluczowe jest, zadanie sobie pytania: czy ryzyko przewyższa ewentualne korzyści :) moim zdaniem nie, gdyż autyzm jest chorobą tak straszną, że chore na niego dzieci należałoby abortować jeszcze przed urodzeniem i nie ma to nic wspólnego z eugeniką :) tylko po prostu dla ich dobra :)

 

Moon 2 październik 2009 19:54

“tak to prawda, ale mogą też pomóc dlatego kluczowe jest, zadanie sobie pytania: czy ryzyko przewyższa ewentualne korzyści :)”

W przypadku pojedynczego człowieka nie można brać pod uwagę globalnych korzyści przewyższających globalne ryzyko. Każdy ma prawo do oceny własnego, osobniczego stopnia ryzyka i korzyści, ale jest to na razie niewykonalne. Z tego względu należy zapobiegać chorobom na inne sposoby, a nie szczepić.

“gdyż autyzm jest chorobą tak straszną, że chore na niego dzieci należałoby abortować jeszcze przed urodzeniem i nie ma to nic wspólnego z eugeniką :) tylko po prostu dla ich dobra :)”

Tak, niewątpliwe. Ciekawe co powiedziałbyś matce zabitego płodu autystyka, gdyby wynaleziono metodę leczenia autyzmu (nawet operacyjną).

 

MarsnTwix 2 październik 2009 23:11

Ale nie chodzi właśnie o ocenę globalnego ryzyka tylko tego osobistego. Jeśli szczepionka pomogła 99% osób, to czemu nie powinna pomóc mnie? Oczywiście zdarzają się fatalne kombinacje genów, takie jak Pani, ale to czysty przypadek. Czy byłaby Pani taką przeciwniczką szczepienia, gdyby nie doświadczyła podobnego wstrząsu? Na pewno nie. To normalne, że ludziom przykro doświadczonym przez ludzką niewiedzę trudniej zdobyć się na dystans potrzebny do zaufania racjonalnemu myśleniu. W końcu jesteśmy tylko ludźmi – gdy czujemy się zagrożeni reagujemy emocjonalnie.

 

Moon 2 październik 2009 23:24

“Oczywiście zdarzają się fatalne kombinacje genów, takie jak Pani, ale to czysty przypadek. ”

Ależ komplement!

Moja kombinacja genów jest “wysokojakościowa”, niewykluczone, że lepsza niż Pana kombinacja. To szczepionki są świństwem. Szkodzą ludziom o normalnej, dobrej odporności. Ludziom z dobrymi genami. Bardzo długo chorowałam na nawracające przeziębienia po szczepionce. To właśnie szczepionki są dla ludzi o “fatalnej kombinacji genów”… Dla cherlaków, że się tak wyrażę. U ludzi silnych mogą wywołać choroby autoimmunologiczne (np. alergia, stwardnienie rozsiane) oraz różne inne (rak, białaczka, uszkodzenia mózgu).
http://www.jut.pl/lekarze-potepiaja-szczepienia.html

Koncerny farmaceutyczne próbują wmówić “cherlactwo” każdemu, aby zarobić.

A jeśli grypa jest sztucznie podtrzymywana na całym świecie po to, aby można było sprzedawać szczepionki? Istnieją poszlaki wskazujące na to – fakty opisywane ostatnio nawet w “NIE”.

 

MarsnTwix 3 październik 2009 12:58

“Ależ komplement!”

Ależ skąd. Po prostu stwierdzenie faktu. Napisała Pani, że zapadła na szereg chorób po szczepieniu, a to znaczy, że miała Pani pecha, bo zdecydowana większość ludzi toleruje szczepionki. Pisząc “fatalny” miałem na myśli “niefortunny”… No ale rozumiem, że emocje znowu wzięły górę. Podobnie w dalszej części wypowiedzi, bo nie ma czegoś takiego jak “cherlawe i silne” geny, chyba, że w eugenice, a słowa typu “świństwo” wzmacniają ton wypowiedzi ale nie sam argument.

Chciałbym jeszcze napisać, że nie uznaję tygodnika NIE za wiarygodny. Właściwie nie uznaję tego tygodnika godnym czegokolwiek, więc nie przekonują mnie argumenty poparte autorytetem redakcji Jerzego Urbana.

 

Moon 3 październik 2009 13:13

Nie zapadłam na szereg chorób po szczepionce. Miałam tylko nawracające przeziębienia (grypy, anginy). Szczepionka może  aktywować utajone wirusy w organizmie, w moim przypadku tak się stało. Gdyby nie szczepionka, one nigdy (prawie nigdy) nie przystąpiłyby do działania.

Prowokacja utajonego wirusa uważana jest za niebezpieczną ewentualność każdej procedury szczepień.
Leon Chaitow

Nie istnieje żaden sposób, aby dowiedzieć się, kiedy ukryty wirus zacznie działać i kiedy otrzymana szczepionka wywoła prowokację choroby.
Leon Chaitow w swej książce “Szczepienia i uodpornianie”

A skąd pan wie, że większość ludzi dobrze toleruje szczepionki? Właśnie nie. Stąd taki wzrost zachorowań na raka, białaczki, alergie, stwardnienie rozsiane, autyzm, i inne choroby w ostatnich latach.

 

Moon 3 październik 2009 22:27

Ja też jestem alergikiem.

Poza tym dowiedziałam się kiedyś od lekarza ze szpitala klinicznego, że całkiem duży procent ludzi ma jakieś uszkodzenia mózgu.

 

Klaus 4 październik 2009 14:21 o

@Moon

Stąd taki wzrost zachorowań na raka, białaczki, alergie, stwardnienie rozsiane, autyzm, i inne choroby w ostatnich latach.

Hmm, odważne stwierdzenie. Jeżeli to udowodnisz, Nobel gwarantowany. A co do tolerancji szczepionek, to jednak większość dobrze je toleruje. Wystarczy spojrzeć w statystyki.

 

Mantis 4 październik 2009 18:39

Ja trochę z innej beczki :-) Fajnie, że startujesz w konkursie. Już na Ciebie zagłosowałam. Powodzenia Księżycu!

 

Moon 4 październik 2009 21:16

Dziękuję :)
Nie mam zbyt wielkich szans. Ostatnio niewiele tworzę rzeczy stricte literackich. Może w następnym takim konkursie będzie lepiej.

 

Moon 4 październik 2009 21:28

@Klaus

“Hmm, odważne stwierdzenie. Jeżeli to udowodnisz, Nobel gwarantowany.”

A czy ja gdzieś piszę, że sama do tego doszłam? Powtarzam rzeczy napisane przez specjalistów w książce o szczepionkach. Nie ubiegam się o nagrodę Nobla.

“A co do tolerancji szczepionek, to jednak większość dobrze je toleruje. Wystarczy spojrzeć w statystyki.”

A dlaczego ja mam “cierpieć za miliony”? Dlaczego jedni mają umierać, czy ciężko chorować, z powodu szczepionek tylko dlatego, że innym one nie szkodzą? I nie wiadomo czy pomagają… To pogwałcenie podstawowych praw człowieka. Szczepionkowy terror.

Statystyki nie wrócą zdrowia i życia.

Szczepionki to pomyłka medycy, która była, i jest, na rękę części przemysłu farmaceutycznego.

 

MarsnTwix 5 październik 2009 21:40

“Szczepionki to pomyłka medycy, która była, i jest, na rękę części przemysłu farmaceutycznego.”

Ach, czyli to jedna z tych rozmów, w których można jedynie kiwać głową i potakiwać co zdanie?

 

Moon

5 październik 2009 21:58

Tak…

Prezentuję tu swój punkt widzenia, i nie zmienię zdania. Przynajmniej nie tak szybko. A może nigdy.

 

miskidomleka 6 październik 2009 18:35

Na Zachodzie już wiedzą o takich przypadkach, i coraz więcej rodziców nie szczepi dzieci MMR (czy jeszcze innymi szczepionkami) w obawie o ich zdrowie.[…]Nie miałam szczepienia MMR. Przechodziłam odrę, różyczkę, ospę wietrzną.

Dlatego na zachodzie zaczęły pojawiać się epidemie odry. Jednym z możliwych powikłań odry jest http://en.wikipedia.org/wiki/Subacute_sclerosing_panencephalitis . Na to się umiera, ewentualnie zistaje warzywem. Powodzenia.
Że od różyczki przechodzonej w trakcie ciąży można urodzić interesującego potworka też wiesz? I nie bądź taka pewna że przechodziłaś różyczkę i masz spokój, różyczka jest często błędnie diagnozowana, znam osoby które wg lekarzy przechodziły ja 3 razy.

Miałam tylko nawracające przeziębienia (grypy, anginy). Szczepionka może inaktywować utajone wirusy w organizmie, w moim przypadku tak się stało.

Aha, masz utajone wirusy grypy w organizmie. To nowość, ja bym jednak po Nobla się zgłosił. Podobnie jak z przełomowym odkryciem, że angina jest chorobą wirusową.

A prof. Majewska to robi sporo szumu, za to opublikowała jak dotąd słownie jedną pracę o rzekomej szkodliwości thimerosalu dla niektórych szczepów szczurów. Nawiasem mówiąc, opis traktowania grupy kontrolnej w tej pracy rodzi poważne zastrzeżenia wobec metodyki.

W dniu przyjęcia szczepionki MMR II dziecko nagle zachorowało – zrobiło się bardzo pobudzone. Potem już nigdy nie odzyskało zdrowia, zapadło na autyzm.

Jeśli chodzi o koincydencje zachorowań z podaniem szczepionki i mylenie koincydencji ze skutkiem przyczynowo-skutkowym, polecam niedawny przypadek śmierci parę godzin po podaniu szczepionki przeciw HPV. Szum antyszczepionkowy w internecie się natychmiast zrobił, i trwa, mimo, że dziewczyna jak się okazało miała potężnego raka w sercu i w płucach, i zmarła akurat po podaniu szczepionki po prostu przypadkiem.

Polecam też lekturę artykułów zlinowanych przeze mnie tu:
https://miskidomleka.wordpress.com/2009/10/01/woda-na-antyszczepionkowy-mlyn/

 

Moon 6 październik 2009 19:02

Sam się zgłoś po Nobla skoro jesteś pewien, że nie mogłam mieć jakichś utajonych wirusów grypowych czy paragrypowych.

Nie twierdzę nigdzie, że angina jest chorobą wirusową. Oczywiście, że jest chorobą bakteryjną (i stosuje się przy niej antybiotyki), ale choroby bakteryjne często schodzą się w czasie z wirusowymi – wirus osłabia organizm i wywołuje “komplikacje”.

Miałam odrę i różyczkę, na pewno. We wczesnym dzieciństwie. Już nie dostanę.

P.S.
Dużo tych przypadkowych zachorowań na autyzm po szczepionce.

 

miskidomleka 6 październik 2009 19:32

Sam się zgłoś sam po Nobla skoro jesteś pewien, że nie mogłam mieć jakichś utajonych wirusów grypowych czy paragrypowych.

Wirusy grypy czy paramyxowirusy to nie herpeswirusy, nie ulegają utajeniu. Poza tym zaproponuj jakiś mechanizm w jaki szczepionka miałaby je aktywować. Innymi słowy, masz jakiekolwiek argumenty za swoim stwierdzeniem ” Gdyby nie szczepionka, one nigdy (prawie nigdy) nie przystąpiłyby do działania”?

Nie twierdzę nigdzie, że angina jest chorobą wirusową. Aha. To uważaj na skróty myślowe, bo jak inaczej interpretować twoje słowa: Miałam tylko nawracające przeziębienia (grypy, anginy). Szczepionka może inaktywować utajone wirusy w organizmie, w moim przypadku tak się stało. ?

Właśnie zauważyłem, że napisałaś “inaktywować”. Jeśli szczepionka je inaktywowała, to jaki cudem “przystąpiły do działania”?

Piszesz tu dziwne rzeczy
Które są dziwne?

 

Moon 6 październik 2009 20:13

“Wirusy grypy czy paramyxowirusy to nie herpeswirusy, nie ulegają utajeniu.”

Wirus HIV ulega utajeniu, a nie jest to herpeswirus. Niewykluczone, że miałam jakieś utajone wirusy (”grypopodobne”), które mnie zaatakowały po szczepionce. Oprócz samego przeziębienia miałam też dziwne stany depresyjne przez jakiś czas, podobnie jak przy grypie.

Nie będę proponować żadnego mechanizmu aktywacji, bo prawdopodobnie nie znają go jeszcze specjaliści, tak jak nie znają wielu innych rzeczy. Wirus opryszczki uaktywnia się u mnie na przykład prawie zawsze podczas przyjmowania pewnych leków (a leki te wywołują cały szereg reakcji w organizmie).

Już zmieniłam treść komentarza… Dziwne rzeczy to na przykład to, że nigdzie nie napisałam wprost, że angina jest bezpośrednio od wirusa.

P.S.
“Inaktywacja” – przejęzyczenie. Zaraz zmienię.

 

miskidomleka 6 październik 2009 20:24

Nie napisałem, że tylko hepreswirusy ulegają utajeniu. To był tylko przykład. Wirusy grypy i paragrypu nie ulegają utajeniu.

Wybacz, ale twoje wrażenie, że jest niewykluczone, że miałaś jakieś utajone wirusy, które cię zaatakowały wywołując przeziębienie po szczepionce raczej nie spełnia kryteriów dowodu, że istnieją wirusy, które najpierw wchodzą w fazę utajenia, a potem wskutek szczepionki się aktywują (bo chyba o to ci chodziło, gdy pisałaś “inaktywują”, nie?) i powodują objawy przeziębienia.

 

Moon 6 październik 2009 20:27

Na wiele rzeczy nie ma jeszcze dowodów.

A poza tym, mechanizm mógł być taki, że szczepionka zawierała jakiś składnik, który osłabił moją odporność. Jeśli była tam rtęć (nie wiem), to mogła tak wpłynąć na mój system nerwowy, a potem na hormonalny, że “wysiadły” hormony podtrzymujące odporność. Wiele składników mogło tak wpłynąć.

 

miskidomleka 6 październik 2009 20:37

Na wiele rzeczy nie ma jeszcze dowodów…

A poza tym, mechanizm mógł być taki, że szczepionka zawierała jakiś składnik, który osłabił moją odporność.

Tak sobie można gdybać na każdy temat. Co ma zerową wartość. Badania kliniczne, w tym epidemiologiczne po podaniu szczepionek, nie wskazują, by tak się działo.

Teraz mi się akurat chce pić, ale nie będę wypisywał na blogu, że odczuwałem szczególne pragnienie kilka godzin po podaniu szczepionki na grypę, więc zapewne zawierała jakiś składnik wywołujący pragnienie! Big Pharma spiskuje z producentami napojów!!!

 

Moon 6 październik 2009 20:39

Na ulotce tej szczepionki podają tylko to:

“Substancje pomocnicze, które mogą mieć wpływ na pacjenta:
Jony sodu (sodu chlorek, sodu wodorofosforan) oraz jony potasu (potasu chlorek, potasu diwodorofosforan).”

Już to mogło mi zaszkodzić. Mam uczulenie na wszelkie syntetyczne związki.

 

Moon 6 październik 2009 20:43

“Tak sobie można gdybać na każdy temat. Co ma zerową wartość. Badania kliniczne, w tym epidemiologiczne po podaniu szczepionek, nie wskazują, by tak się działo.”

Badania kliniczne i epidemiologiczne nie mają żadnej wartości w takich pojedynczych przypadkach jak mój i podobne. To tylko statystyki.

 

miskidomleka 6 październik 2009 20:48

” Mam uczulenie na wszelkie syntetyczne związki”

Ha ha, twierdzisz, że możesz mieć uczulenie na chlorek sodu i parę innych prostych jonów, których jest pełno w twoim organizmie?

I przepraszam jak twoje “uczulenie” odróżnia związki “syntetyczne” od “naturalnych”, w szczególności naturalny chlorek sodu od syntetycznego chlorku sodu?

 

Moon 6 październik 2009 20:53

Widzę, że zupełnie nie znasz się na uczuleniach. I nadrabiasz ironią.

W organizmie występują związki naturalne, które różnią się od prawie identycznych związków syntetycznych. Nie pamiętam dokładnie – jedne są lewoskrętne, drugie prawoskrętne, itd [to o chlorku sodu miało zdaje się być – mdm].

Poza tym, ja reaguję alergicznie na wszelkie substancje “sztucznie” wprowadzane do organizmu (na naturalne zioła też – salicylany i inne). Poza normalnym, nie-chemicznym, jedzeniem.

 

miskidomleka 6 październik 2009 21:00

Widzę, że zupełnie nie znasz się na uczuleniach.
Tak się składa, że najwyraźniej znam się znacznie lepiej od ciebie.

W organizmie występują naturalne związki, które różnią się od prawie identycznych związków syntetycznych. Nie pamiętam dokładnie – jedne są lewoskrętne, drugie prawo skrętne, itd.
Nie dotyczy to żadnego ze związków jakie podałaś z ulotki. Jony chloru i jony potasu (jak również wodorowe i fosforanowe) występują w ogromnych ilościach w twoim organizmie i są absolutnie niezbędna dla jego funkcjonowania. Nie możesz mieć na nie alergii.

Poza tym, ja reaguję alergicznie na wszelkie substancje sztucznie wprowadzane do organizmu (na naturalne zioła też).

Jak sobie z tym radzisz, jesteś bresarianką?

 

miskidomleka 6 październik 2009 21:03

Dodałaś o jedzeniu później, stąd moje pytanie o bresarianizm.

Salicylany to nie zioła.

Jak zdefiniujesz “nie chemiczne jedzenie” – czy to jedzenie, które nie zawiera związków chemicznych?

 

Moon 6 październik 2009 21:07

Tak, znasz się na wszystkim. Właśnie widzę. Wy wszyscy się na wszystkim znacie.

I to jeszcze znacznie lepiej.

Kończę.

 

Moon 6 październik 2009 21:10

“Salicylany to nie zioła.”

Ależ Ty jesteś męczący… Gdzie ja piszę, że salicylany to zioła??? Niektóre z ziół zawierają salicylany.

Nie-chemiczne, to takie, które nie zmienia samopoczucia w krótkim, lub trochę dłuższym, czasie po spożyciu [boska definicja – mdm].

 

Moon 6 październik 2009 21:18

Na ulotce Vaxigripu (z sieci) wyraźnie jest napisane:

“Substancje pomocnicze, które mogą mieć wpływ na pacjenta:
Jony sodu (sodu chlorek, sodu wodorofosforan) oraz jony potasu (potasu chlorek, potasu diwodorofosforan).”

Tymczasem Ty mówisz:
“Jony chloru i jony potasu (jak również wodorowe i fosforanowe) występują w ogromnych ilościach w twoim organizmie i są absolutnie niezbędna dla jego funkcjonowania. Nie możesz mieć na nie alergii.”

 

miskidomleka 6 październik 2009 21:36

Tak, znasz się na wszystkim. Właśnie widzę. Wy wszyscy się na wszystkim znacie.
I to jeszcze znacznie lepiej.

Tak już jest na tym świecie, że są ludzie, którzy się od ciebie na pewnych rzeczach znają lepiej. Przykre tylko, że ty wypisujesz opinie na temat spraw, na których się najzwyczajniej nie znasz. A są to sprawy ważne, jak zdrowie. Twoje postępowanie jest najzwyczajniej nieodpowiedzialne, masz szansę komuś zaszkodzić.

Nie-chemiczne, to takie, które nie zmienia samopoczucia w krótkim, lub trochę dłuższym, czasie po spożyciu.

Ta definicja jest zupełnie niezgodna z rzeczywistym znaczeniem słowa “chemiczny”. Proponuję konsultację ze słownikiem. Różne dziwadła widziałem wypisywane na temat tego, co jest “chemiczne”, a co “naturalne” (jakby te dwie rzeczy były w jakikolwiek sprzeczne), ale to co ty piszesz przebija chyba wszystko.

Na ulotce Vaxigripu (z sieci) wyraźnie jest napisane:
Substancje pomocnicze, które mogą mieć wpływ na pacjenta:
Jony sodu […] oraz jony potasu […]

Tymczasem Ty mówisz:
“Jony chloru i jony potasu (jak również wodorowe i fosforanowe) występują w ogromnych ilościach w twoim organizmie i są absolutnie niezbędna dla jego funkcjonowania. Nie możesz mieć na nie alergii.”

Widzisz tu jakąś sprzeczność? Te jony występują w ogromnej ilości w organizmie. Wytwórca ma zapewne obowiązek podać wszystkie substancje, których podanie (w jakiejkolwiek dawce) może wpłynąć na pacjenta. Podanie bardzo dużej ilości sodu lub potasu może zaburzyć gospodarkę elektrolitową organizmu i nawet spowodować śmierć. Ale to nie jest alergia i jest to możliwe przy dawkach gigantycznych w porównaniu z zawartymi w szczepionce. Każdy, kto miał kroplówkę, dostał wprost w żyłę znacznie większe niż w szczepionce ilości jonów sodu, a może także (w zależności od kroplówki) potasu. Nie mówiąc o ich zawartości w jedzeniu. Jeśli tego nie wiesz, pozwolę sobie zauważyć, że chlorek sodu, którego tak się boisz, to jest sól kuchenna.

 

Moon 6 październik 2009 21:48

“Tak już jest na tym świecie, że są ludzie, którzy się od ciebie na pewnych rzeczach znają lepiej. Przykre tylko, że ty wypisujesz opinie na temat spraw, na których się najzwyczajniej nie znasz.”

Przykre jest to, że Tobie, i Tobie podobnym, wydaje się, że się znacie.

“Twoje postępowanie jest najzwyczajniej nieodpowiedzialne, masz szansę komuś zaszkodzić.”

A ja, jak i wiele innych osób, uważam, że postępowanie pro-szczepionkowców może zaszkodzić. Dalsze okaleczanie ludzi nadwrażliwych na szczepionki.

“Proponuję konsultację ze słownikiem.”

Zaproponuj coś komuś bliżej Ci znanemu… Ja nie muszę korzystać z Twoich propozycji. Opisałam “chemiczność” z praktycznego punktu widzenia, co rozumie każdy normalny człowiek.

“Nie mówiąc o ich zawartości w jedzeniu. Jeśli tego nie wiesz, pozwolę sobie zauważyć, że chlorek sodu, którego tak się boisz, to jest sól kuchenna.”

Kroplówka to rozumiem, ale z jedzeniem już jest inaczej. Żywność jest chemicznie obrabiana w organizmie zanim dotrze do krwi [znów chyba o chlorku sodu…].

 

Moon 6 październik 2009 21:56

Tak, boję się chlorku sodu… I rozmawiaj tu z takim. Z braku argumentów manipuluje moimi wypowiedziami.

 

miskidomleka 6 październik 2009 22:00

A ja, jak i wiele innych osób, uważam, że postępowanie pro-szczepionkowców może zaszkodzić.

Zaszkodzić może postępowanie antyszczepionkowców. Szczepionki uratowały mnóstwo ludzi przed śmiercią, ciężką chorobą lub kalectwem. Antyszczepionkowcowm najwyraźniej się to nie podoba.

Opisałam “chemiczność” z praktycznego punktu widzenia, co rozumie każdy normalny człowiek.

Tak chemiczność rozumie najwyżej mocno niedouczony człowiek.

Kroplówka to rozumiem, ale z jedzeniem już jest inaczej. Żywność jest chemicznie obrabiana w organizmie zanim dotrze do krwi.

Jony sodu czy potasu nie są.
Poza tym zechciej wytłumaczyć, jak twoje powyższe stwierdzenie ma wskazywać na szkodliwość odrobiny sodu i potasu podanych w szczepionce?

 

miskidomleka 6 październik 2009 22:07

Tak, boję się chlorku sodu… I rozmawiaj tu z takim. Z braku argumentów manipuluje moimi wypowiedziami.

Gdzie tu manipulacja? Zasugerowałaś, że składniki z ulotki (w tym chlorek sodu i inne normalnie występujące w organizmie jony) zaszkodziły ci. Jak nie odrobiny chlorku sodu się boisz, to czego? Odrobiny chlorku potasu, czy tych fosforanów?

 

Moon 6 październik 2009 22:17

Same wirusy mogły zaszkodzić. Ateunowane czy w innej formie.
Ale tam tylko chlorek potasu, nieprawdaż?

P.S.
A te skutki uboczne to też ze zwykłej soli…

“Możliwe działanie niepożądane:
Jak każdy produkt leczniczy, szczepionka Vaxigrip może spowodować działania niepożądane. Działanie niepożądane, które wystąpiły w czasie badań klinicznych były następujące:

Częste:
Miejscowe działania niepożądane: rumień (zaczerwienienie),obrzęk, ból, siniak, stwardnienie.
Ogólne działania niepożądane: gorączka, złe samopoczucie, dreszcze, uczucie zmęczenia, ból głowy, nadmierne pocenie się, bóle mięsni i stawów.
Objawy te zazwyczaj ustępują samoistnie po 1 lub 2 dniach.

Ponadto po wprowadzeniu szczepionki na rynek zgłaszano następujące działania niepożądane:

Niezbyt częste:
Uogólnione reakcje skórne takie, jak: świąd, pokrzywka, wysypka.
Rzadkie: nerwoból (ból usytuowany na przebiegu nerwów), parestezja (nadwrażliwość na dotyk, ból, ciepło lub wibracje), drgawki, przejściowa trombocytopenia (zmniejszenie liczby płytek krwi wpływające na krzepliwość krwi).

Bardzo rzadkie:
Zapalenie naczyń z przejściowymi zaburzeniami pracy nerek.
Zaburzenia neurologiczne takie, jak: zapalenie mózgu i rdzenia, zapalenie nerwu i zespól Guillain-Barre.”

 

Moon 6 październik 2009 22:27

Powymądrzałeś się i wystarczy. Więcej nie zapraszam.

 

miskidomleka 7 październik 2009 02:37

Same wirusy mogły zaszkodzić. Ateunowane czy w innej formie

Tam nie ma wirusów, są tylko niewielkie i całkowicie nieaktywne ich fragmenty.

Powymądrzałeś się i wystarczy

Argumentów zabrakło?

 

miskidomleka 7 październik 2009 02:48

I jeszcze a propos skutków ubocznych – a jakie są skutki uboczne grypy? Jak często się na nią umiera w porównaniu z częstością śmierci wskutek szczepionki. Wiesz na przykład, że na zespół Guillain-Barre można prawdopodobnie zachorować jako komplikację po grypie właśnie.

 

ztrewq

7 październik 2009 11:05

Moon :
Ależ komplement!
To szczepionki są świństwem. Szkodzą ludziom o normalnej, dobrej odporności.

Droga Pani, już raz to Pani pisałem. Pani raczy się wypowiadać o rzeczach, na których się Pani nie zna. W dodatku w sposób autorytarny i despotyczny wypowiada Pani zalecenia medyczne i wobece tego potencjalnie może Pani komuś zaszkodzić, a zatem zachowuje się Pani nagannie i nieodpowiedzialnie.

Jest Pani tak absolutnie, całkowicie pewna, że w efekcie zaniechania szczepienia nie umrze żadne dziecko? Jeśli tak, to ma Pani więcej tupetu niż najbardziej cyniczna firma farmakologiczna, bo te informują o potecjalnych skutkach ubocznych na każdej ulotce. Skąd Pani tą pewność co do swojej nieomylności bierze?

Istnienie szczepionek nie jest na rękę koncernów farmakologicznych. Koszty szczepienia są wielokrotnie niższe niż koszty leczenia — to można łatwo sprawdzić, tylko Niektórym się nie chce.

Zgodzę się, że trzeba patrzeć firmom produkującym leki na ręce. Ale nikt nie robi tego skuteczniej, niż badacz stosujący metodologię naukową, niż lekarz wykonujący badania kliniczne. Nic tak nie wkurzy speca od marketingu niż pytanie o grupę kontrolną, o szczegóły badań które dowodzą skuteczności ich leku, o podwójne ślepe próby, o rodzaj użytego placebo… Nic by tak nie zmniejszyło zysków ze sprzedaży leków niż społeczeństwo, które rozumie i akceptuje metodologię naukową.

Dezawuując metodologię naukową, to Pani idzie na rękę koncernom, przyczyniając się do sprzedaży kolejnych niby-lekarstw i pseudo-kuracji — i nie mam na myśli nawet środków homeopatycznych itp., ale nadużywanie witamin, dodatków dietetycznych, “leków” na kaca, na poprawę trawienia, środków przeciwbólowych czy przeciwgorączkowych. Ile w telewizji jest reklam takich lekarstw? Jeśli nie mamy ścisłych badań, jeśli przyjmujemy wszystko na wiarę, to także wszystko, co w ten czy inny sposób podsuwają nam takie czy inne koncerny, farmakologiczne lub homeopatyczne.

Mam nadzieję, że przynajmniej Pani na tym zarabia, bo robić dla nich za friko byłoby conajmniej głupim.

 

Moon 7 październik 2009 11:12

@miskidomleka

“Same wirusy mogły zaszkodzić. Ateunowane czy w innej formie

Tam nie ma wirusów, są tylko niewielkie i całkowicie nieaktywne ich fragmenty.”

No, i nie warto z Tobą rozmawiać.

Fragmenty jakiejś substancji już zupełnie nie mają żadnych cech danej substancji? Ależ nie, i każdy o tym wie. Fragmenty wirusów, nawet zupełnie “nieaktywne”, mają jednak jakiś swój potencjał, skoro są głównym składnikiem szczepionek… A te skutki uboczne, które wkleiłam, to pewnie z urojenia.

Nie zabrakło mi argumentów, ale z Tobą rozmawia się jak ze ślepcem o kolorach.

“I jeszcze a propos skutków ubocznych – a jakie są skutki uboczne grypy? Jak często się na nią umiera w porównaniu z częstością śmierci wskutek szczepionki. Wiesz na przykład, że na zespół Guillain-Barre można prawdopodobnie zachorować jako komplikację po grypie właśnie.”

W profilaktyce grypy wymagana jest higiena, po zachorowaniu – odpowiednie leki, w tym również takie, które działają na same wirusy (używałam kiedyś taki, polski “Groprinozin”). Może i można zachorować na zespół G-B jako na komplikację, ale można też jako na skutek uboczny szczepionki.

 

Moon 7 październik 2009 11:18

@ztrewq
W Pana wykonaniu znowu wykład w autorytarnym i mało kulturalnym tonie. To naprawdę nie pomoże idei szczepienia na wszystko.

“Mam nadzieję, że przynajmniej Pani na tym zarabia, bo robić dla nich za friko byłoby conajmniej głupim.”

To Pan zapewne zarabia w jakiś sposób na szczepieniach. Inaczej by się Pan tak nie udzielał. Ja piszę tylko u siebie na ten temat.

 

Moon 7 październik 2009 12:01

@ztrewq

“Istnienie szczepionek nie jest na rękę koncernów farmakologicznych. Koszty szczepienia są wielokrotnie niższe niż koszty leczenia — to można łatwo sprawdzić, tylko Niektórym się nie chce.”

Nie powie mi Pan chyba, że te same firmy produkują
i szczepionki,
i leki leczące objawy grypy (przeciwgorączkowe, zmniejszające objawy kaszlu i kataru, itp.),
i leki zwalczające wirusy (np. “Groprinozin” czy “Tamilflu”)?

Cóż za propaganda…

 

ztrewq 7 październik 2009 12:30

Moon :
Znowu wykład autorytarnym i mało kulturalnym tonem w Pana wykonaniu.

Nie śmiałbym Pani zawieść.

To naprawdę nie pomoże idei szczepienia na wszystko.

Gdybym propagował “ideę szczepienia na wszystko”, to bym się może zmartwił. Ale to nie ja jestem ekstremistą głoszącym absolutyzmy. To nie ja nakłaniam do takiego czy innego zachowania, bo nie jestem lekarzem (a nawet jeśli jestem specjalistą, to tu występuję anonimowo). Nie mam prawa, byłoby to nieodpowiedzialne, głupie, łajdackie, gdybym mówił ludziom: bierzcie to, nie róbcie tego, bo tak, bo coś gdzieś przeczytałem i uwierzyłem bez sprawdzania, bez konfrontacji z innymi źródłami.

Wzywam do sprawdzania źródeł, do stosowania rygoru naukowego, do sprawdzania oryginalnych publikacji, do konfrontowania różnych poglądów lub do przeniesienia tego zadania na innych, którzy mają odpowiednie przygotowanie.

Można mieć zaufanego lekarza, do którego rad się stosuje. Można samemu zmagać się z literaturą medyczną, która w dużej mierze jest powszechnie i darmowo dostępna. Można przynajmniej konfrontować różne poglądy. Natomiast nie należy słuchać anonimów, nie należy być jednostronnym, nie należy nikogo nakłaniać do decyzji zdrowotnych jeśli się nie wie na pewno, czy się ma rację.

“Mam nadzieję, że przynajmniej Pani na tym zarabia, bo robić dla nich za friko byłoby conajmniej głupim.”
To Pan zapewne zarabia w jakiś sposób na szczepieniach. Inaczej by się Pan tak nie udzielał. Ja piszę tylko u siebie na ten temat.

Ja nie działam na korzyść firm / koncernów farmaceutycznych, a Pani jak najbardziej, dezawuując najskuteczniejszą metodę walki z marketingowymi praktykami koncernów. Jak Pani myśli, jak by się sprzedawała aspiryna, gdyby wszyscy czytali i rozumieli ulotki, a potem na dobitkę sprawdzali niezależne badania? Dlaczego ludzie podają aspirynę dzieciom? Bo to, co piszą na ulotkach, to i tak marketingowe kłamstwa, tak?

Wróćmy do mojego pytania. Czy jest Pani absolutnie i bez cienia wątpliwości pewna, że ma Pani rację, i że jeśli ktoś zrezygnuje pod wpływem Pani rady ze szczepienia swojego dziecka, to nie narazi go na śmierć lub kalectwo? Jest Pani, czy Pani nie jest?

 

ztrewq 7 październik 2009 12:32

Prośba do moderatorki: skopał mi się cytat, jesli Pani przepuści mój poprzedni list, to czy mogłaby Pani poprawić cytowanie w jego drugiej części? dodatkowe tagi “blockquote” wokół cytatu “To Pan zapewne…. na ten temat”.

 

Moon 7 październik 2009 12:52

ztrewq :

Moon :
Znowu wykład autorytarnym i mało kulturalnym tonem w Pana wykonaniu.

Nie śmiałbym Pani zawieść.

To naprawdę nie pomoże idei szczepienia na wszystko.

Gdybym propagował “ideę szczepienia na wszystko”, to bym się może zmartwił. Ale to nie ja jestem ekstremistą głoszącym absolutyzmy. To nie ja nakłaniam do takiego czy innego zachowania, bo nie jestem lekarzem (a nawet jeśli jestem specjalistą, to tu występuję anonimowo). Nie mam prawa, byłoby to nieodpowiedzialne, głupie, łajdackie, gdybym mówił ludziom: bierzcie to, nie róbcie tego, bo tak, bo coś gdzieś przeczytałem i uwierzyłem bez sprawdzania, bez konfrontacji z innymi źródłami.

Wzywam do sprawdzania źródeł, do stosowania rygoru naukowego, do sprawdzania oryginalnych publikacji, do konfrontowania różnych poglądów lub do przeniesienia tego zadania na innych, którzy mają odpowiednie przygotowanie.

Można mieć zaufanego lekarza, do którego rad się stosuje. Można samemu zmagać się z literaturą medyczną, która w dużej mierze jest powszechnie i darmowo dostępna. Można przynajmniej konfrontować różne poglądy. Natomiast nie należy słuchać anonimów, nie należy być jednostronnym, nie należy nikogo nakłaniać do decyzji zdrowotnych jeśli się nie wie na pewno, czy się ma rację.

“Mam nadzieję, że przynajmniej Pani na tym zarabia, bo robić dla nich za friko byłoby conajmniej głupim.”
To Pan zapewne zarabia w jakiś sposób na szczepieniach. Inaczej by się Pan tak nie udzielał. Ja piszę tylko u siebie na ten temat.

Ja nie działam na korzyść firm / koncernów farmaceutycznych, a Pani jak najbardziej, dezawuując najskuteczniejszą metodę walki z marketingowymi praktykami koncernów. Jak Pani myśli, jak by się sprzedawała aspiryna, gdyby wszyscy czytali i rozumieli ulotki, a potem na dobitkę sprawdzali niezależne badania? Dlaczego ludzie podają aspirynę dzieciom? Bo to, co piszą na ulotkach, to i tak marketingowe kłamstwa, tak?

Wróćmy do mojego pytania. Czy jest Pani absolutnie i bez cienia wątpliwości pewna, że ma Pani rację, i że jeśli ktoś zrezygnuje pod wpływem Pani rady ze szczepienia swojego dziecka, to nie narazi go na śmierć lub kalectwo? Jest Pani, czy Pani nie jest?

A zawiódł mnie Pan, bo po ludziach nauki, a za taką osobę się Pan podaje na swoim blogu, spodziewam się wysokiego poziomu dyskusji.

Występuję tylko przeciw “szczepionkowemu terrorowi”, przeciw przymusowi szczepień. Kto chce, niech się szczepi (i szczepi swoje dzieci). Na własną odpowiedzialność. Tak jak na własną odpowiedzialność można przyjmować witaminy, leki homeopatyczne… A także paracetamol, kwas acetylosalicylowy, leki przeciwwirusowe, i inne, na które spory procent ludzi ma uczulenie.

 

astromaria

7 październik 2009 13:20

I o co w ogóle chodzi w tej dyskusji? Na szczęście nie ma przymusu poddawania się jakimkolwiek szczepieniom, co gwarantuje nam Konstytucja RP. Jeśli ktoś chce się szczepić lub szczepić swoje dzieci, to nikt mu tego nie może zabronić. Wolna wola. Skoro szczepienie go chroni przed ewentualnym zarażeniem się chorobą, przeciwko której się szczepił, to nie ma powodu zmuszać innych, żeby też się szczepili. W razie epidemii przecież i tak nie zachoruje, prawda? A to, co robią inni to nie jego sprawa. Jak ktoś chce się narażać i dlatego się nie szczepi, ma do tego prawo. Jeśli ktoś nie chce danego rodzaju leczenia, również ma prawo z niego zrezygnować. Człowiek nie jest własnością państwa ani koncernów farmaceutycznych, a lekarze nie mają prawa nikogo ubezwłasnowolnić po to, żeby mu coś wstrzyknąć, bo tak im się podoba. Proste i oczywiste, prawda? Gdybyśmy zmuszali ludzi do bezpiecznego życia musielibyśmy zakazać wychodzenia na ulicę, bo tam można wpaść pod samochód lub z dachu może komuś spaść cegła na głowę. W życiu zawsze podejmujemy ryzyko, ale jako wolni ludzie mamy do tego prawo. Ryzyka nie da się wyeliminować. I na szczęście, jak na razie, jeszcze jesteśmy wolnymi obywatelami wolnego państwa, mamy więc prawo sami decydować o sobie.

Powtarzam jeszcze raz: wierzący w szczepionki i szczepiący się nie mają nic do gadania w mojej sprawie. Skoro sami się zaszczepili, to są (rzekomo) zabezpieczeni i nic im nie grozi, jeśli ja zachoruję i na nich nakicham. A jeśli ja chcę chorować i narażać się na kalectwo, to mój wybór. Płacę wielkie składki na ubezpieczenie i nigdy nie korzystam z usług służby zdrowia, więc coś mi się za to należy. Ja też mam prawo skorzystać z opieki, zwłaszcza w sytuacji, gdy służba zdrowia mnie okrada niczym zbój Janosik i marnotrawi moją kasę na leczenie ludzi, których i tak wyleczyć nie potrafi.

Moon, dyskutowanie z betonem umysłowym jest wyłącznie stratą czasu i energii, szkoda nerwów, ja pogoniłam to całe towarzystwo z mojego bloga precz i mam święty spokój. Zrobisz oczywiście co zechcesz, to Twój blog, ale przecież to Ty jesteś tu gospodynią. Czy wpuszczasz do swojego domu ludzi, którzy nie umieją się zachować i cię obrażają? Ja takich ludzi nie goszczę w moich progach, bo mój dom jest moją fortecą. To samo dotyczy bloga. Ty tu rządzisz.

 

ztrewq 7 październik 2009 13:31

Moon :
A zawiódł mnie Pan, bo po ludziach nauki, a za taką osobę się Pan podaje na swoim blogu, spodziewam się wysokiego poziomu dyskusji.

Widzę, że zignorowała Pani moje pytanie i nie zechciała na nie odpowiedzieć wprost. Zatem wnoszę, że nie jest Pani absolutnie pewna swojego zdania. Proszę Panią, by była Pani ostrożniejsza w formułowaniu swoich tez na tematy, w których nie ma Pani przygotowania, i które to tezy mogą komuś zaszkodzić.

Występuję tylko przeciw “szczepionkowemu terrorowi”, przeciw przymusowi szczepień.

Miłoby było, tylko że to nieprawda. Propaguje Pani też niesprawdzone lub całkiem wymyślone tezy (”szkodzą ludziom o normalnej odporności”); nakłania do niestosowania szczepionek; publikuje nieprawdziwe informacje medyczne (”odpowiednich warunkach higienicznych nie umiera się od [odry, różyczki, ospy wietrznej]“).

Kto chce, niech się szczepi. Na własną odpowiedzialność! Tak jak na własną odpowiedzialność można przyjmować witaminy, leki homeopatyczne… A także paracetamol, kwas acetylosalicylowy, leki przeciwwirusowe, i inne, na które spory procent ludzi ma uczulenie.

O przymusowości szczepień moglibyśmy rozmawiać. O tym, że na odrę “w normalnych higienicznych warunkach” się nie umiera, to nawet nie chce mi się strzępić języka.

A skoro już przy przymusie jesteśmy, to czy jest Pani także przeciw “mieszaniu się państwa do wychowywania SWOICH dzieci” (tzn. interwencjom państwa gdy ktoś krzywdzi swoje dzieci) i obowiązkowi szkolnemu? Obiecuję, że nie chcę prowadzić dyskusji na te tematy, a tylko poznać Pani opinię.

 

Moon 7 październik 2009 13:31

astromaria :

Moon, dyskutowanie z betonem umysłowym jest wyłącznie stratą czasu i energii, szkoda nerwów, ja pogoniłam to całe towarzystwo z mojego bloga precz i mam święty spokój. Zrobisz oczywiście co zechcesz, to Twój blog, ale przecież to Ty jesteś tu gospodynią. Czy wpuszczasz do swojego domu ludzi, którzy nie umieją się zachować i cię obrażają? Ja takich ludzi nie goszczę w moich progach, bo mój dom jest moją fortecą. To samo dotyczy bloga. Ty tu rządzisz.

Właśnie widzę, że to strata czasu. Cały wczorajszy wieczór i dzisiaj do rana… Żałuję, że nie pogoniłam ich od razu, bo brak kultury rzuca się w oczy od pierwszego postu każdego z nich.

Udowadnianie, że czarne nie jest czarne, i że np. taki fragment wirusa w szczepionce nie ma już żadnych cech wirusa. Więc po co on jest w tej szczepionce?!

 

ztrewq 7 październik 2009 13:43

@Astromaria:

Płacę wielkie składki na ubezpieczenie i nigdy nie korzystam z usług służby zdrowia, więc coś mi się za to należy. Ja też mam prawo skorzystać z opieki, zwłaszcza w sytuacji, gdy służba zdrowia mnie okrada niczym zbój Janosik

Doskonale rozumiem. I prawdę powiedziawszy, nie widzę powodu, żeby ktoś Panią miał zmuszać do szczepienia. Popieram Panią w całej rozciągłości w prawie do decydowania o swoim życiu i zdrowiu, oraz w decydowaniu, na co idą Pani pieniądze. Uważam również sytuację z ZUSem za skandaliczną.

Natomiast wypraszam sobie lekcje kultury od osoby, która nie potrafi zakończyć dyskusji bez zwyzywania współdyskutantów w wyjątkowo plugawy sposób. Kultura objawia się m.in. w tym, że nawet na chamskie zaczepki nie odpowiada się po chamsku.

@Moon:
Ostatnia uwaga, i już sobie stąd idę, bo najwyraźniej ja na Pani blogu nie jestem mile widziany (oczywiście, w drugą stronę jest inaczej, ja nigdy nikogo nie zbanuję za poglądy). Proszę tylko rozważyć możliwość, że rację ma ta druga strona — że pozbawiając się narzędzi naukowych, pozbawiamy się obrony przed zakusami speców od marketingu. Proszę rozważyć konsekwencje takiej omyłki.

 

Moon 7 październik 2009 14:58

Zwolennicy wszelkich możliwych szczepień dalej w natarciu. Nie przepuszczam już tych komentarzy, bo są jak zwykle albo głupkowate, albo manipulacyjne (manipulacja moimi wypowiedziami), a najczęściej i jedno, i drugie.

Jeden z nich proponuje mi, abym się dokształciła w Google i podaje mi keywords do poszukiwań… Pisze właśnie po angielsku: keywords, aby nikt nie przeoczył faktu, że facet zna języki obce.

A potem robi mi wykład na temat mechanizmu działania szczepionki. Pewnie niedawno przeczytał o tym w Wikipedii i sądzi, że jest to rzadko posiadana wiedza.

 

Moon 7 październik 2009 16:23

Może powinnam przepuszczać niektóre komentarze. Ku przestrodze. Aby można było zobaczyć, jakie “zryte łby” (psycholstwo) twardo bronią szczepionek.

 

Klaus 7 październik 2009 16:53

@Moon

Występuję tylko przeciw “szczepionkowemu terrorowi”, przeciw przymusowi szczepień. Kto chce, niech się szczepi (i szczepi swoje dzieci). Na własną odpowiedzialność.

Droga Pani, niby to logiczne, co Pani pisze, ale czy obił się Pani o oczęta termin odporność grupowa?

 

Moon 7 październik 2009 17:11

Klaus :

@Moon

Występuję tylko przeciw “szczepionkowemu terrorowi”, przeciw przymusowi szczepień. Kto chce, niech się szczepi (i szczepi swoje dzieci). Na własną odpowiedzialność.

Droga Pani, niby to logiczne, co Pani pisze, ale czy obił się Pani o oczęta termin odporność grupowa?

Obił się. Ale ja podziękuję za tę odporność grupową (nawet gdyby ktoś w 100% udowodnił jej istnienie). Część ludzi jest na tyle silna, że poradzi sobie z wszelkimi epidemiami, a reszta może być skutecznie leczona, głównie lekami zabijającymi wirusy. I nikogo nie trzeba trwale okaleczać, czy nawet uśmiercać, szczepionkami.

 

miskidomleka 7 październik 2009 17:28

No, i nie warto z Tobą rozmawiać.

Fragmenty jakiejś substancji już zupełnie nie mają żadnych cech danej substancji?

Nic takiego nie napisałem, więc nie polemizuj ze swoimi urojeniami. Napisałaś: “Same wirusy mogły zaszkodzić. Ateunowane czy w innej formie”. W szczepionce na grypę (tej wstrzykiwanej) nie ma wirusów. Również atenuowanych. Są ich niewielkie fragmenty, dzięki którym układ odpornościowy może “nauczyć się” rozpoznawania wirusa. Natomiast nie ma tych innych części wirusa, w tym tych, które są mu niezbędne by zaczął się namnażać w komórkach i wywołał chorobę. W szczególności nie ma tak informacji genetycznej (RNA) wirusa.

To trochę tak jakby uczyć sapera wykrywania min przez wysłanie go z wykrywaczem na pole, gdzie zakopano same metalowe obudowy od min. Saper się nauczy wykrywania, ale nic mu nie wybuchnie.

A te skutki uboczne, które wkleiłam, to pewnie z urojenia.

Oczywiście, że nie. Ale ogromna większość tych skutków ubocznych jest bardzo delikatna i nieszkodliwa (zaczerwienie, lekki ból przez dzień czy dwa w miejscu podania zastrzyku) w porównaniu z samą chorobą. To tak, jakby nasz saper potknął się o wystającą obudowę winy i nabił sobie siniaka na łydce. Poważniejsze efekty są bardzo rzadkie, i znacznie większa jest szansa zrobienia sobie krzywdy samą grypą. Ale o tym już, jak ci słusznie wytknął Ztrewq, nie chcesz pisać, jesteś więc znacznie mniej uczciwa niż firmy farmaceutyczne.

W profilaktyce grypy wymagana jest higiena, po zachorowaniu – odpowiednie leki

Higiena pomaga, ale zabezpiecza znacznie gorzej niż szczepionka. Leki przeciwko wirusowi grypy (oseltamivir, rimantadine, amantadine) mają mnóstwo skutków ubocznych, znacznie więcej i częstszych niż szczepionka. Powinno się je stosować wyłącznie do ratowania osób dla których z innych przyczyn rozwijająca się grypa lub jej komplikacje stanowią jeszcze większe zagrożenie. Np. zagrożenie ciężkim zapaleniem płuc o osób starszych.

w tym również takie, które działają na same wirusy (używałam kiedyś taki, polski “Groprinozin”)

Groprinozin (pranobeks inozyny) nie działa na wirusy, jest immunostymulantem o wątpliwej skuteczności, którego próbuje się w chorobach wirusowych, nie zatwierdzonym nawet przez FDA>

Nie powie mi Pan chyba, że te same firmy produkują
i szczepionki,
i leki leczące objawy grypy (przeciwgorączkowe, zmniejszające objawy kaszlu i kataru, itp.),
i leki zwalczające wirusy (np. “Groprinozin” czy “Tamilflu”)

Oczywiście. Np. Novartis produkuje szczepionki przeciwgrypowe http://www.novartisvaccines.com/products-diseases/influenza-products/index.shtml i leki łagodzące objawy grypy pod marką TheraFlu http://www.theraflu.com/content.shtml?products .

GlaxoSmithKline produkuje szczepionki przeciwgrypowe:
http://www.gsk.com/products/vaccines/us/vaccines-us.htm
I wiele leków łagodzących objawy grypy, np Coldrex czy Cholinex
http://www.gsk.com/products/consumer_healthcare/dw_coldrex.htm
http://www.gsk.com/products/consumer_healthcare/dw_cholinex.htm

Powtarzam, groprinozin nie jest lekiem przeciwwirusowym.

Występuję tylko przeciw “szczepionkowemu terrorowi”, przeciw przymusowi szczepień. Kto chce, niech się szczepi (i szczepi swoje dzieci). Na własną odpowiedzialność.

To nie tak działa. Szczepiąc siebie, chronimy siebie i innych. Żadna szczepionka (tak jak żaden lek ani nic w ogóle) nie jest w 100% skuteczna, i u niewielkiej grupy zaszczepionych może nie rozwinąć się odporność. Ale jeśli większość ludzi w ich otoczeniu będzie zaszczepiona, będą mieli dużą szansę uniknąć choroby i tak, bo nie będą jej mieli od kogo złapać. W ten sposób chroni się również osoby, które ze względu na rzeczywiste medyczne powody (np przyjmowanie leków immunosupresyjnych po przeszczepie) nie mogą jej przyjmować.

Szczepionki to jak przestrzeganie czerwonego światła czy ograniczeń prędkości, przejeżdżając na czerwonym czy jadąc 150 km/h po wąskiej szosie narażamy nie tylko siebie, ale i innych.

Więcej tu: http://en.wikipedia.org/wiki/Herd_immunity (widzę, że Klaus o tym też wspomniał – odporność grupowa)

Te same zastrzeżenia do słów Astromarii “Jeśli ktoś chce się szczepić lub szczepić swoje dzieci, to nikt mu tego nie może zabronić. Wolna wola. Skoro szczepienie go chroni przed ewentualnym zarażeniem się chorobą, przeciwko której się szczepił, to nie ma powodu zmuszać innych, żeby też się szczepili. W razie epidemii przecież i tak nie zachoruje, prawda? A to, co robią inni to nie jego sprawa.”

Jeszcze do Astromarii: “Moon, dyskutowanie z betonem umysłowym jest wyłącznie stratą czasu i energii, szkoda nerwów, ja pogoniłam to całe towarzystwo z mojego bloga precz i mam święty spokój”

Pewnie, jak się nie ma argumetów, jak się nie rozumie tego o czym się mówi, a ma się niemal religijną wiarę, najlepiej zatkać uszy.

Wracam do Moon:
“bo brak kultury rzuca się w oczy od pierwszego postu”
a potem
“Nie przepuszczam już tych komentarzy, bo są jak zwykle albo głupkowate”
“jakie “zryte łby” (psycholstwo) twardo bronią szczepionek”

To jest kultura w twoim wydaniu?

a reszta może być skutecznie leczona, głównie lekami zabijającymi wirusy. I nikogo nie trzeba trwale okaleczać, czy nawet zabijać, szczepionkami.

Powtarzam, leki przeciwwirusowe mają znacznie gorsze efekty uboczne niż szczepionki.

 

MarsnTwix 7 październik 2009 18:27

Już napisałem jedną rzecz, o której mówiła astromaria – to nie jest blog, na którym można dyskutować, a jego autorka wcale sobie nie życzy być wyprowadzoną z błędu. Chyba należy spisać na straty tych wszystkich, którzy jej posłuchają i liczyć, że selekcja naturalna zrobi resztę. Pozdrawiam.

 

Moon 7 październik 2009 18:27

Przepuszczam dwa komentarze pana “ztrewq” i jeden pana “miskidomleka”.

Zatrzymałam trzy komentarze jakichś dziwaków.

Na razie, lub wcale, nie będę się odnosić do tych trzech przepuszczonych komentarzy. Mam inne zajęcia.

 

Moon 7 październik 2009 18:41

MarsnTwix :

Już napisałem jedną rzecz, o której mówiła astromaria – to nie jest blog, na którym można dyskutować, a jego autorka wcale sobie nie życzy być wyprowadzoną z błędu. Chyba należy spisać na straty tych wszystkich, którzy jej posłuchają i liczyć, że selekcja naturalna zrobi resztę. Pozdrawiam.

Patrzcie jaki darwinista społeczny! Selekcja naturalna, spisywanie ludzi na straty… Albo to głupota, albo chamstwo. A może obozy koncentracyjne dla ludzi nie chcących się szczepić? Wtedy będzie skuteczniejsza selekcja.

Żegnam. Z ludźmi poniżej pewnego poziomu nie rozmawiam.

 

Baba.Jaga 7 październik 2009 18:47

Cieszę się niezmiernie, że coraz więcej osób ma świadomość szkodliwości i w dużej mierze bezcelowości podawania szczepionek :) Zwłaszcza tych z toksycznymi dodatkami (rtęć, skwalen). Widzę, że osoby lobbujące za szczepionkami w internecie szybko znalazły Twoją notkę i działają, aż się pali i dymi :D Droga Moon, nie daj się! :) Pokłapią, pokłapią, ale i tak wiemy jaka jest prawda :) Zapraszam na blog Grypa666, tam jest dużo informacji nt. szczepionek (głównie na tzw. “świńską grypę”, ale artykułów ogólnych odnośnie szczepionek też się znajdzie kilka :): http://grypa666.wordpress.com/
oraz do serwisu:
http://www.swinskasprawa.pl/

Pozdrawiam :)

P.S. Mnie osobiście już tylko śmieszą te nieudolne, agresywne próby wykazania, że szczepionki to jeden z najwspanialszych wynalazków medycyny :D Biedactwa, przeważnie brak im argumentów, więc wrzeszczą, kopią, prychają i obrażają ludzi – godne politowania i niczego więcej.

 

Moon 7 październik 2009 18:58

@Baba.Jaga

“Mnie osobiście już tylko śmieszą te nieudolne, agresywne próby wykazania, że szczepionki to jeden z najwspanialszych wynalazków medycyny :D Biedactwa, przeważnie brak im argumentów, więc wrzeszczą, kopią, prychają i obrażają ludzi – godne politowania i niczego więcej.”

Dokładnie. Godne politowania. Co i rusz piszą teksty w stylu: “Dokonałaś odkrycia. Chyba dostaniesz Nobla.”, itd.itp. Infantylny sarkazm, jak u dzieci z piaskownicy. [myślałem, że co jak co, ale sarkazm u dzieci z piaskownicy się nie zdarza, ale w sumie nie byłem w piaskownicy raczej dawno]

Pozdrawiam :)

 

ztrewq 7 październik 2009 18:59

MarsnTwix :
Już napisałem jedną rzecz, o której mówiła astromaria – to nie jest blog, na którym można dyskutować, a jego autorka wcale sobie nie życzy być wyprowadzoną z błędu. Chyba należy spisać na straty tych wszystkich, którzy jej posłuchają i liczyć, że selekcja naturalna zrobi resztę. Pozdrawiam.

Po pierwsze, dobór naturalny tak nie działa. Po drugie, mnie naprawdę nie obchodzi, co Moon albo Astromaria zrobią ze swoim ciałem, jakimi lekami się naładują bądź nie naładują. To jest, kurczę, ich decyzja, dorosłe są.

Ale co innego dzieci. A efekty propagandy różnych cynicznych biznesmenów, a powtarzanej w dobrej — jak myślę — wierze przez Autorkę bloga mogą im właśnie zaszkodzić.

 

miskidomleka 7 październik 2009 19:10

P.S. Mnie osobiście już tylko śmieszą te nieudolne, agresywne próby wykazania, że szczepionki to jeden z najwspanialszych wynalazków medycyny :D Biedactwa, przeważnie brak im argumentów, więc wrzeszczą, kopią, prychają i obrażają ludzi – godne politowania i niczego więcej.

W powyższych postach wysunąłem bardzo dużo argumentów przeciwko stwierdzeniom Moon, i nie doczekałem się specjalnie dużo kontrargumentów. Przewyższając jakością “sztuczny chlorek sodu mi szkodzi”, “szczepionka przeciwgrypowa zawiera wirusy”, “kopią, prychają i obrażają”.
Tak to już jest, że rzeczowa dyskusja obnaża brak argumentów i zazwyczaj brak podstaw (odpowiedniej wiedzy, wykształcenia) u antyszczepionkowców.

 

miskidomleka 7 październik 2009 19:12

“Chyba dostaniesz Nobla.”, itd.itp. Infantylny sarkazm, jak u dzieci z piaskownicy.

W obliczu tak głębokiej niewiedzy biomedycznej jaką prezentuje Moon, trudno powstrzymać się od sarkazmu.

 

Moon 7 październik 2009 19:23

miskidomleka :

“Chyba dostaniesz Nobla.”, itd.itp. Infantylny sarkazm, jak u dzieci z piaskownicy.

W obliczu tak głębokiej niewiedzy biomedycznej jaką prezentuje Moon, trudno powstrzymać się od sarkazmu.

Sarkazm jest stosowany przez osoby nie posiadającego silnych argumentów. O braku argumentów świadczą też teksty na temat czyjejś “głębokiej niewiedzy”, wypowiadane w celu zdezawuowania oponenta. Poza tym takie wypowiedzi to objaw braku kultury. To właśnie ludzie chamscy zwykle się wywyższają.

Żegnam. Nie zwykłam dyskutować z bufonami, którzy bufonadą zastępują rzeczowe argumenty.

 

miskidomleka 7 październik 2009 19:30

Żegnam. Nie zwykłam dyskutować z bufonami, którzy bufonadą zastępują rzeczowe argumenty.

Może lepiej ustosunkuj się do argumentów?

 

Moon 7 październik 2009 19:39

miskidomleka :

Żegnam. Nie zwykłam dyskutować z bufonami, którzy bufonadą zastępują rzeczowe argumenty.

Może lepiej ustosunkuj się do argumentów?

A do czegóż ja mam się ustosunkowywać, skoro cały czas, od wczoraj wieczór, przeinaczasz moje wypowiedzi, manipulujesz, i przypisujesz mi to czego nie powiedziałam?

To nie tylko niekulturalne, to wprost chamskie. Obrałeś sobie taką taktykę, bo w ten sposób nie musisz się zbytnio wysilać z rzeczowymi argumentami. Liczysz na to, że zmęczysz kogoś swoją blagą i kręceniem.

 

astromaria 7 październik 2009 20:22

@ ztrewq: “Natomiast wypraszam sobie lekcje kultury od osoby, która nie potrafi zakończyć dyskusji bez zwyzywania współdyskutantów w wyjątkowo plugawy sposób”. Proszę przedstawić dowody w postaci cytatu na te wyjątkowo plugawe wyzwiska. Jeśli pan tego nie zrobi będzie to dowód na to, że jest pan wyjątkowo plugawym …… tu niech pan sobie sam wstawi, co panu wpada do głowy.

@ Moon: tego faceta wywaliłam ze swojego bloga i wszyscy komentatorzy mi za to gorąco podziękowali. Sama widzisz, co to za jeden.

 

miskidomleka  7 październik 2009 20:47

A do czegóż ja mam się ustosunkowywać,
Chociażby do komentarza #58. [7 październik 2009 17:28 powyżej]

Zresztą do poprzednich rzeczy też się nie za bardzo ustosunkowywałaś.
Chociażby nigdy nie przyznałaś, że nie ma co się obawiać tych jonów sodu i potasu. Raczej uciekłaś od tego w rozmowę o szkodliwości wirusów (których w szczepionce nie ma).

 

Moon 7 październik 2009 20:58

miskidomleka :

Chociażby nigdy nie przyznałaś, że nie ma co się obawiać tych jonów sodu i potasu. Raczej uciekłaś od tego w rozmowę o szkodliwości wirusów (których w szczepionce nie ma).

Ty wyraźnie nie rozumiesz najprostszych rzeczy. I dlatego pewnie żaden z Ciebie wielki naukowiec.

Ja nie muszę się przyznawać, że się nie boję tych jonów sodu i potasu w szczepionce, bo nikt jeszcze ponad wszelką wątpliwość nie udowodnił, że nie szkodzą wstrzykiwane ze szczepionką.

A wirusy SĄ w szczepionce, pokawałkowane i zabite, ale to wirusy, inaczej nie generowałyby odpowiedzi immunologicznej na wirusy właśnie.

 

miskidomleka 7 październik 2009 21:21

Ja nie muszę się przyznawać, że się nie boję tych jonów sodu i potasu w szczepionce, bo nikt jeszcze ponad wszelką wątpliwość nie udowodnił, że nie szkodzą wstrzykiwane ze szczepionką!

Minimalna nawet wiedza na temat funkcjonowania organizmu powinna wystarczyć, żeby wiedzieć, że taka ilość jonów sodu i potasu nie ma najmniejszej szansy zaszkodzić po wstrzyknięciu z czymkolwiek. Tak jak pisałem, takie jony są w kroplówkach, są w wielu wstrzykiwanych leków, i są w każdym organizmie. Jakim cudem miałyby szkodzić?

Poza tym gdyby szkodziły, ludzie chorowaliby od szczepionek, a efekty uboczne szczepionek, zwłaszcza poważniejsze niż krótkotrwały ból, czy zaczerwienienie itp, są niesłychanie rzadkie.

A wirusy SĄ w szczepionce, pokawałkowane i zabite,
“Zabite” (nie lubię tego słowa w odniesieniu do wirusów), czyli nieaktywne i niezdolne do wywołania grypy. Jak piszesz że są wirusy bez zanaczenia wyraźnie tego, co powiedziałem, to tak, jakbyś (używając znów metafory saperskiej) pisała, że na polu na którym zakopano tylko metalowe obudowy od min są miny.

 

Moon 7 październik 2009 21:43

“Poza tym gdyby szkodziły, ludzie chorowaliby od szczepionek, a efekty uboczne szczepionek, zwłaszcza poważniejsze niż krótkotrwały ból, czy zaczerwienienie itp, są niesłychanie rzadkie.”

Dzieci chore na autyzm, coraz większa ilość ADHD i innych uszkodzeń systemu nerwowego, jak i przypadków raka, białaczki, stwardnienia rozsianego, i innych chorób. Wzrost liczby tych chorób jest wynikiem szczepień na przeróżne choroby. A ten mi tu sieje XIX-wieczną propagandę na temat szczepionek.

I widzę, że jeszcze jakiś militarysta. Trzeba być zupełnie niepoważnym, aby porównywać wirusy do bomb. Wirus się nie rozpada na kawałki w organizmie tak, jak bomba. Nie ma mechanizmu działania porównywalnego do wybuchu bomby. Tu nie ma analogii.

“Jakim cudem miałyby szkodzić? “

Zdarzają się różne dziwne przypadki uczuleń na substancje wprowadzane do organizmu. Jestem uczulona na ogrom rzeczy, więc wiem coś o tym.

Banuję Cię. Mam dość tych pseudo-mądrości i pseudo-wiedzy.

 

miskidomleka 7 październik 2009 21:53

Dzieci chore na autyzm, coraz większa ilość ADHD i innych uszkodzeń systemy nerwowego, jak i przypadków raka, białaczki, stwardnienia rozsianego, i innych chorób.

Pokaż poważne prace naukowe wykazujące związek tych chorób ze szczepionkami. Poza tą jedną o autyzmie od której się histeria zaczęła, i której błędność wielokrotnie wykazano.

Jeśli, jak wielu twierdzi, thimerosal w szczepionkach powoduje autyzm, dlaczego po usnięciu thimerosalu z wszystkich dziecięcych szczepionek USA liczba przypadków autyzmu się nie zmniejszyła?

I widzę, że jeszcze jakiś militarysta. Trzeba być zupełnie niepoważnym, aby porównywać wirusy do bomb. Wirus się nie rozpada na kawałki w organizmie tak jak bomba. Nie ma mechanizmu działania porównywalnego do wybuchu bomby.

Ty się wygłupiasz, czy naprawdę nie zrozumiałaś przenośni? Chodziło o to, że wirus pozbawiony swojej informacji genetycznej nie jest w stanie zadziałać (wywołać choroby), tak jak mina pozbawiona materiału wybuchowego nie jest w satnie zadziałać (wybuchnąć). Ale obie rzeczy są nadal wykrywalne, “zabity” wirus dla układu odpornościowego, “mina” dla aparatu wykrywajacego miny. Zrozumiałaś teraz?

Zdarzają się różne dziwne przypadki uczuleń na substancje wprowadzane do organizmu.

Uczulenie może być na rzeczy, których nie ma w organizmie. Jony sodu i potasu są cały czas w organizmie, więc gdybyś była na nie uczulona, byłabyś permanentnie w stanie szoku anafilaktycznego. Pomijam tu fakt, że ze względu na sam rozmiar jony te nie mogą być rozpoznane przez przeciwciała, nie mogą się z nimi związać, co jest warunkiem zadziałania odpowiedzi imuunologicznej.

 

Moon 7 październik 2009 22:57

Struktura fraktalna, czy inna (!), jonów otrzymanych syntetycznie może być zupełnie inna niż jonów obecnych we krwi. Stąd uczulenie. Podobnie te kawałki wirusów mogą zaburzać jakieś struktury czy funkcje w organizmie.

Jest zbyt wiele białych plam w obecnej wiedzy naukowej, i te wszystkie “na-pewno” są tu bardzo nie na miejscu.

 

Moon 7 październik 2009 23:27

A wyniki badań klinicznych i epidemiologicznych nie są jeszcze najwyższym autorytetem. Z powodu przeróżnych błędów w ich wykonywaniu. I możliwych oszustw.

 

ztrewq 7 październik 2009 23:37

Moon :
Struktura fraktalna, czy inna (!), jonów otrzymanych syntetycznie może być zupełnie inna niż jonów obecnych we krwi. Stąd uczulenie. Podobnie te kawałki wirusów mogą zaburzać jakieś struktury czy funkcje w organizmie.
Jest zbyt wiele białych plam w obecnej wiedzy naukowej, i te wszystkie “na-pewno” są tu bardzo nie na miejscu.

Proszę Pani. Gdyby napisała Pani, że “jony otrzymane syntetycznie” (co zresztą jest bujdą, bo akurat te jony o których Pani mówi to raczej otrzymuje się “naturalnie”), otóż gdyby napisała Pani, że “jony otrzymane syntetyczne są naładowane negatywnymi emocjami”, to bym się nie czepiał. Magia to magia.

Ale jak Pani pisze o “strukturze fraktalnej” to używa Pani terminologii par excellance naukowej. I w takim kontekście pisze Pani coś, co jest pozbawione sensu, co jest pomieszaniem z poplątaniem. Jony Na+ to jony Na+, pojęcie fraktalu zaś nijak się do nich nie stosuje, podobnie jak pojęcie, dajmy na to, koniugacji albo bólu istnienia (tak, czytałem te teksty gości, którzy usłyszeli gdzieś opis fraktali, ale nigdy nie zrozumieli matematycznego podłoża; to bełkot).

Ale traktując Pani wypowiedź łagodniej — jako wyraz obawy przed nieznanymi efektami ubocznymi, to ma Pani rację. Nauka składa się z ciągłej zmiany, ciągłej weryfikacji poglądów. Dlatego jest konieczna. Dlatego też naukowiec nie powie “na pewno”, tylko “wszystko wskazuje na to, że” albo, w ekstremalnych sytuacjach, “nie mam wątpliwości, iż”. Dlatego ciągle dopytuję się, czemu Pani jest tak pewna swoich racji, że nie będąc lekarzem, nie znając literatury, mając tylko skąpe i moim zdaniem jednostronne informacje wydaje Pani tak niezwykle ostre osądy.

Niech Pani postara się mnie zrozumieć. Nie mamy gwarancji, że istniejące teorie fizyki są słuszne, a mimo to samoloty latają, samochody jeżdżą. Miewają wypadki, bywają niebezpieczne, ale też jest z nich kupa korzyści. Dla mnie Pani obawy przed “sztucznymi” jonami potasu czy sodu wydają się równie egzotyczne, co obawy przed tym, że jazda do pracy autobusem czy samochodem (a nie, dajmy na to, na koniu) może na człowieka sprowadzić klątwę, a na krowy urok. Owszem, można zginąć w wypadku — i to jest odpowiednich “efektów ubocznych” z ulotki.

 

Moon 8 październik 2009 00:10

Wątpliwe, aby miał Pan pełną wiedzę na temat “fraktalności” czy innych, nie odkrytych jeszcze, cech jonów i innych cząsteczek. Nie ma Pan tej wiedzy. Nikt jej nie ma. Dlatego szczepionki mogą być szkodliwe. [Wnioskowanie bez zarzutu. No, niemal – mdm]

Proszę się już nie wysilać z tymi tyradami na temat mojej niewiedzy. Moja wiedza jest całkiem szeroka.

Moje sądy nie są ostre. Są zdecydowane.

Nie jestem lekarzem, nie mam wiedzy… Chce Pan zabronić nie-lekarzom decydowania o swojej ścieżce leczenia? Nawet rozmyślania na ten temat… A może chorzy wkrótce nie będą mogli podejmować decyzji w sprawie operacji?

Sztuka medyczna to nadal tylko sztuka, a nie solidne rzemiosło. Raz się uda, raz nie. Raz szczepionka pomoże, a raz okaleczy lub zabije.

 

Moon 8 październik 2009 00:33

Kończę dyskusję pod tym wpisem.
Mam dość racjonalistów pozbawionych zdrowego rozsądku.

Czasem “widzę” po drugiej stronie szalonego naukowca z obłędem w oczach… Zbyt nachalne jest to udowadnianie swoich racji. Prawda nie potrzebuje aż takiej agresji.

 

miskidomleka 8 październik 2009 04:10

Struktura fraktalna, czy inna (!), jonów otrzymanych syntetycznie może być zupełnie inna niż jonów obecnych we krwi. Stąd uczulenie. Podobnie te kawałki wirusów mogą zaburzać jakieś struktury czy funkcje w organizmie.

Zacznę od stwierdzenie ogólnego. Posługiwanie się słowami “może”, “mogą” w taki sposób jest całkowicie nielogiczne. Wbrew temu, co ci się chyba wydaje, nauka wie bardzo dużo o właściwościach świata, w tym medycyna wie bardzo dużo o funkcjonowaniu organizmu. Jeśli powątpiewasz w to, co nauka mówi o jonach potasu, to czy także boisz się wejść na most? Nauka mówi, że jego stalowe wsporniki się nie rozpadną same z siebie znienacka, ale może to jest naukowa biała plama? Nie boisz się używać komputera? Jego działanie, zasadniczo niezawodne, jest oparte na wiedzy naukowej – nie boisz się, że gdy dotkniesz palcami klawiatury, porazi cię prąd o napięcu 150 000 volt? Może jest w klawiaturze jakaś biała plama? A może każda szczepionka jest osobiście pobłogosławiona przez Elvisa (który żyje) i dzięki temu nabiera boskiej supermocy która zaszczepionym zagwarntuje życie wieczne i 72 hurysy? Tylko nauka jeszcze tego nie odkryła?
Może rozmawiajmy o tym, na temat czego istnieje rzetelna udokumentowana wiedza, lub jakiekolwiek wynikające z takiej wiedzy przesłanki, a nie na temat tego, co tylko “może” być. Bo człowiek potrafi sobie wyobrazić, lub wmówić, że “może” być wszystko.

Wracając do meritum. Teoria witalizmu mówiąca, że związki chemiczne występujące w organizmach są w jakiś tajemniczy sposób inne niż związki występujące poza nimi była swego czasu dość popularna. Pierwszy raz obalił ją Wöhler w 1828 roku, czyli ponad 180 lat temu. Warto to może wreszcie przyjąć do wiadomości. Od tego czasu związki i atomy “sztuczne” są wprowadzane do organizmów i funkcjonują w nich normalnie, “sztuczne” i “naturalne” są badane różnymi metodami i nie widać żadnych różnic. Jeśli posiadasz wiedzę o opublikowanym w poważnym czasopiśmie naukowym eksperymencie wykazującym różnicę między atomami czy związkami otrzymanymi “sztucznie” i “naturalnie”, jeżeli przynajmniej jesteś w stanie przedstawić teorię wskazującą, dlaczego i czym miały by się różnić, jaki mechanizm miałby być odpowiedzialny za powstawanie takiej różnicy, bardzo proszę, podziel się tą wiedzą z nami. Dopóki tego nie zrobisz, twoje stwierdzenia są warte tyle, co hipoteza Elvisa błogosławiącego szczepionki.

Jeśli masz zamiar wyskoczyć znowu z “lewo-” i “prawoskrętnością”, to pozwól, że tylko cię uprzedzę, że nie ma w tym zjawisku nic tajemniczego ani fraktalnego. Jest to prosta geometryczna konsekwencja sytuacji, gdy w cząsteczce związku występuje atom (praktycznie zawsze chodzi o atom węgla) połączony swoimi czterema wiązaniami z czterema różnymi podstawnikami (fragmentami cząsteczki). Sytuacja taka nie występuje w jonie sodu, jonie potasu, jonie chlorkowym, czy w chlorku sodu (który, nawiasem mówiąc, jako taki nie występuje w roztworze wodnym, w tym w organizmie; ulega dysocjacji na jony chlokowe i jony sodu), dlatego nie ma tam żadnej lewo- ani prawoskrętności. W organizmach żywych występuje bardzo wiele związków chiralnych (czyli lewo- bądź prawoskrętnych), co wynika z tego, że reakcje chemiczne w organizmie przeprowadzane są z pomocą chiralnych katalizatorów, czyli białek. Ale istnieją też metody otrzymywania związków chiralnych wyłącznie lewo- czy prawo-skrętnych w sposób całkowicie syntetyczny. Nie ma więc w tym niczego wyjątkowego dla związków “naturalnych”. Proszę poczytać o syntezie asymetrycznej.

A wyniki badań klinicznych i epidemiologicznych nie są jeszcze najwyższym autorytetem. Z powodu przeróżnych błędów w ich wykonywaniu. I możliwych oszustw.

Po pierwsze, czy masz jakieś dowody powszechności oszustw w takich badaniach, czy też rzucasz oszczerstwami tak sobie?

Po drugie, co jest w takim razie najwyższym autorytetem? Zaproponuj lepszą niż poprawnie przeprowadzona próba kliniczna czy badanie epidemiologiczne metodę wiarygodnej oceny skuteczności i szkodliwości preparatu leczniczego? Bardziej wiarygodną niż “mnie się tak wydaje” lub “w TVN pokazali panią, co twierdzi, że jej dziecko zapadło na chorobę po podaniu szczepionki”. Przypominam dziewczynę zmarłą po podaniu szczepionki na HPV.

Wątpliwe, aby miał Pan pełną wiedzę na temat “fraktalności” czy innych, nie odkrytych jeszcze, cech jonów i innych cząsteczek. Nie ma Pan tej wiedzy. Nikt jej nie ma. Dlatego szczepionki mogą być szkodliwe.

Popełniasz bardzo typowy błąd w rozumowaniu. Zakładasz, że coś może istnieć, mimo, że nikt tego nie odkrył, i nic nie wskazuje na to by to istniało. Wróć do tego, co pisałem o moście, klawiaturze i Elvisie powyżej, i wytłumacz, dlaczego twoja koncepcja szkodliwych jonów miałaby być lepsza od koncepcji Elvisa błogosławiącego szczepionki. Tym bardziej, że nieszkodliwość jonów sodu i potasu (w rozsądnych dawkach) wynika z milionów jeśli nie miliardów doświadczeń i procedur przeprowadzanych codziennie na całym świecie.

Mam dość racjonalistów pozbawionych zdrowego rozsądku.

Przykro mi to znów mówić, ale to ty się wykazujesz brakiem zdrowego rozsądku, opierając swoje przekonania na wątłych, a w zasadzie niestniejących podstawach, i ignorując istniejącą i świetnie udokumntowaną wiedzę.

Prawda nie potrzebuje aż takiej agresji.

Naprawdę widzisz w tej dyskusji “taką” agresję? Poza swoimi koleżankami, które ekscytują się, że “pogoniły towarzystwo ze swojego bloga”?

I jeszcze zastanów się, i odpowiedz sobie sama uczciwie, dlaczego na blogu racjonalistycznym jak u Ztrewq (czy u mnie) ty czy Astromaria nie dostaniecie bana za poglądy? A u siebie banujecie niewygodnych dla was dyskutantów. Czy jednak nie stoi za tym obawa, że wasze poglądy nie są wsparte rzetelną wiedzą, i że nie dadzą się obronić w toku dyskusji?

 

Moon 8 październik 2009 12:12

Nie mam Wam już nic do powiedzenia. Nie ma sensu.

 

Moon 8 październik 2009 12:18

Choćby dlatego że to Twoje poniższe stwierdzenie jest fałszywe:

Wbrew temu, co ci się chyba wydaje, nauka wie bardzo dużo o właściwościach świata, w tym medycyna wie bardzo dużo o funkcjonowaniu organizmu.

Nauka nadal wie zbyt mało. W fizyce jest kilka teorii na temat pochodzenia i struktury wszechświata oraz budowy mikro-świata. Żadna z tych teorii nie jest do końca udowodniona, a niektóre prawie wcale nie są udowodnione (np. teoria strun) [teoria strun jest oczywiście wysoce relewantna do szkodliwości szczepionek i zwartego w nich chlorku sodu].

Dużo czasu upłynie nim “stanie się jasność”.

Nie mogę rozmawiać z kimś, kto temu zaprzecza.

 

Moon 8 październik 2009 12:39

“Jeśli powątpiewasz w to, co nauka mówi o jonach potasu, to czy także boisz się wejść na most?”

Oczywiście, że boję się wejść na most. Zwłaszcza gdy pomyślę o tych wszystkich mostach, które się zawaliły.

I nie mam wysokiego mniemania o stanie współczesnej nauki. Choćby dlatego, że jeszcze nie udowodniła mechanizmu działania leków homeopatycznych. A te leki jednak działają. Biorą je miliony ludzi na świecie, i ja też, i wszyscy są zadowoleni z wyjątkowych skutków terapii, nieporównywalnych do skutków terapii lekami alopatycznymi.

 

btd 8 październik 2009 13:52

jestes niezle popierdolona. wiadomo ze to wykasujesz, ale takiej idiotce mozna tylko splunac w twarz, co niniejszym czynie.

 

Do Pani Moon 8 październik 2009 16:00

Bardzo rzadko komentuję na blogach , chyba nie mam talentu do pisania. Tu jednak skomentuję. Czytam Pani blog od wielu miesięcy i musze powiedzieć że to jeden z najprzyjemniejszych do czytania blogów. Właściwie niestety to był jedenn z najprzyjemnoejszych do czytania blogów. Niestety kilku debili irracjonalistów skutecznie go psuje. Proszę Panią, to nie są ludzie z którymi można rozmawiać. Naprawdę nie ma sensu. To są debile, którzy widzac na ulicy trupa przejechanego przez sachomód będą się zastanawiać czy umarł na skutek wypadku czy może mial atak serca albo ostrą niewydolność czegośtam. Durnie którzy twierdzą że nie opłaca się produkowanie szczepionek a firmy farmaceutyczne to właściwie organizcaje dobroczynne. Nie ma sensu. Apeluję do Pani o pójście w ślad Pani Astromarii zbanowanie tych głupków, wykasowanie z bloga tej “dyskusji” i nie wpuszczanie więcej.

 

Moon 8 październik 2009 16:36

Dziękuję za poradę.

I tak miałam wykasować tę dyskusję i zaraz to zrobię.

Advertisements

172 responses to “Zryte łby i księżyc

  1. miasto-maßa-maszyna 8.10.2009, czwartek o 15:18:07

    zostałem nazwany „kimś z bandy szaleńca Barta” oraz „prawdopodobnie gejem”.

    Bo wszystkie pijaki to złodzieje. A ateiści to geje. Tak!

  2. futrzak 8.10.2009, czwartek o 16:16:01

    U….
    masz zaparcie, nie powiem.
    Kiedys dawno zajrzalam na jej blog, opadli mie wszystko, poczem dalam sobie spokoj.

    Kobita jest tak potworna dyletantka, ze to sie w pale nie miesci. Nie dysponuje nawet wiedza, ktora moznaby wyniesc ze szkoly sredniej z lekcji biologii, smutne.

    Ale jeszcze smutniejszym jest, ze skupia wokol siebie podobne grono dyletantow, ktorzy, z powodu swej ingnorancji, WIERZA JEJ.

    Z wiara zas, jak wiadomo dyskutowac sie nie da.

    Ciekawa jestem, czy mialaby owa pani podobny stosunek do szczepionek gdyby na przyklad w jej rodzinie byla osoba chora na polio. Albo po przejsciu tezca…

  3. sporothrix 8.10.2009, czwartek o 16:44:46

    Futrzaku, obawiam się, że nie. Nawet wówczas taka osoba napisałaby, że polio to wina naukowców, lekarzy i szczepionek.
    Kobieta nie ma pojęcia o czym bredzi. Gorsze jest to, że takich ludzi jest znacznie więcej. Kiedyś dyskutowałam o szczepieniach z lekarkami robiącymi specjalizację, czyli po dyplomie. Nie były tak nieprzyjemne i odporne na wiedzę, ale przeciwniczkami szczepionek były. I znałam bardzo miłą i na oko sensowną panią doktor, która w owym czasie była jakąś wysoko postawioną figurą w polskim towarzystwie homeopatycznym (piszę z małych liter, bo nie pamietam dokładnej nazwy, a nie chce mi się sprawdzać). Skoro więc wykształceni ludzie gadają potworne głupoty, to co z niewykształconymi? Też mogą. A net jest do tego doskonałym narzędziem.

  4. sporothrix 8.10.2009, czwartek o 16:46:12

    Miski – a to o byciu kimś z bandy szaleńca Barta oraz o byciu gejem powinieneś wstawić sobie w nagłówek :-)

  5. futrzak 8.10.2009, czwartek o 17:03:07

    sporothrix:
    wiesz, ja moge zrozumiec, ze ktos nie uwaza za celowe szczepic sie np. na grype. Sama sie nie szczepie i nie sadze, ze mi to potrzebne: prawdopodobnie wirus, przeciwko ktoremu sie bym zaszczepila, i tak zmutuje wystarczajaco, ze po pol roku juz nie bede na niego odporna.

    Ale, to jeszcze nie jest podstawa do twierdzenia, ze WSZYSTKIE szczepionki sa szkodliwe i nalezy zaprzestac jakichkolwiek szczepien.

    Przeraza mnie, ze LEKARZY tez dotknela ta pomrocznosc umyslowa i bredza w rownym stopniu, przynoszac zreszta wiecej szkody, bo przecietny czlowiek zdanie lekarza w kwestiach zdrowotnych uwaza za wyrocznie.

  6. sporothrix 8.10.2009, czwartek o 17:27:20

    Futrzaku, ale to, co piszesz o tej mutacji wirusa jest mało prawdopodobne. Tzn. wirusy mutują cały czas. Ale ogromna większość tych mutacji jest letalna. Czyli nic z nich nie będzie. Żeby powstał wirus z takimi „dużymi” mutacjami (czyli nowy reasortant, jak np. H1N1) nie wystarczy byle zmiana i krótki czas. I nawet jak się jakieś pojawią, to raczej będą to wirusy z mutacjami „niewielkimi” (czyli populacja powinna być na nie z grubsza uodporniona) i w dodatku będzie ich niewiele (bo będą „wypierane” przez wirusy „mocniejsze”). To wszystko jest obliczane przed każdą epidemią i zostało nieźle przebadane. Dlatego ta akurat szczepionka ważna jest rok. Z resztą się zgadzam.

  7. Moon 8.10.2009, czwartek o 18:32:07

    @miski do mleka
    Nie krępuj się. Zacytuj całą prywatną korespondencję. Niech Twoi czytelnicy nasycą się tymi smaczkami.
    Jesteś przecież zupełnym prymitywem, skoro pozwoliłeś sobie zacytować fragmenty, więc zacytowanie całości już niewiele zmieni.

    @futrzak
    „Kobita jest tak potworna dyletantka, ze to sie w pale nie miesci. Nie dysponuje nawet wiedza, ktora moznaby wyniesc ze szkoly sredniej z lekcji biologii, smutne.”

    W pale to się mieści taki bon-ton jak u Pani.

  8. Moon 8.10.2009, czwartek o 18:41:05

    Dodaj tylko, ze Moon prowadziła z Tobą tę dyskusję, bo napisałeś do Moon na stronie kontaktowej. Bo wygląda na to, że bardzo mi zależało na rozmowie z Tobą.

    A swoją drogą nawet ilość listów podałeś… Paranoiczne.

  9. Nachasz 8.10.2009, czwartek o 18:57:22

    @Moon

    Šinaüi ëuhuŕa

  10. bart 8.10.2009, czwartek o 19:11:42

    W pale to się mieści taki bon-ton jak u Pani.

    No, Futrzak może jest trochę nieuprzejma, ale ty naprawdę nie jesteś najskoczniejszą owieczką w stadzie.

  11. futrzak 8.10.2009, czwartek o 19:59:46

    Moon:
    szczytem uprzejmosci moja wypowiedz nie byla, to prawda.
    Nie zmienia to jednak faktu, ze jestes potworna dyletantka i nie dysponujesz wiedza z biologii z poziomu szkoly sredniej.

    Ilustrujace to cytaty Miskidomleka zamiescil powyzej.

  12. futrzak 8.10.2009, czwartek o 20:05:47

    Moon:
    na przyszlosc radze, zanim popelnisz notke pelna bzdur, sprawdzenie zrodla, potem siegniecie do stosownych podrecznikow a PRZYNAJMNIEJ poszukanie w Internecie np. w wikipedii.

    Gdybym nagle ja na swoim blogu zaczela ludzi przekonywac, ze ziemia jest plaska, tez by sie popukali w czola a potem stwierdzili, ze bredze.
    I to nie ma nic wspolnego z etykieta i uprzejmoscia, ma zas z opowiadaniem bzdur :)

  13. Moon 8.10.2009, czwartek o 20:19:32

    @Futrzak

    Byłam w dobrym liceum w klasie matematyczno-fizycznej. Z biologii miałam czwórkę, i zdałam ustną maturę z biologii tez na czwórkę. Więc bez przesady z tą nieznajomością podstaw biologii.

  14. Moon 8.10.2009, czwartek o 20:26:49

    Zawsze daję linki do publikacji.

    Że ziemia jest płaska? Nie poruszam zagadnień o tym ciężarze.

  15. Moon 8.10.2009, czwartek o 20:56:27

    Na swoim blogu nie urządzam tego rodzaju obsmarowywania kogokolwiek włącznie z opisem prywatnych maili. Moi znajomi blogerzy też tego nie robią.

    Nicpoń miał rację w ocenie tego środowiska. To jakiś rak blogosfery.

  16. futrzak 8.10.2009, czwartek o 21:20:26

    Mooon:

    to, ze sie JEST w jakiejs klasie czy zda mature jak widac o niczym nie swiadczy.
    Byc moze zapomnialas wszystkiego, czego sie na lekcjach biologii i chemii nauczylas – m. in. tego ze chlorek sodu to zwykla sol kuchenna (NaCL) i na codzien mamy w organizmie bardzo duzo jonow sodu i potasu. Ba, bez nich nie byloby mozliwe przewodzenie bodzcow (tzw. pompa sodowo-potasowa) i wiele innych procesow biochemicznych.

    Moze gdybys to wiedziala, nie twierdzilabys, ze „szczpionka mi zaszkodzila” bo miala „SYNTETYCZNE jony sodu i potasu”.

    To milo, ze czytasz sklad jakiegos produktu, ale JESZCZE MILEJ byloby, gdybys SPRAWDZILA co znacza dane nazwy i substancje, jesli tego nie wiesz.
    A POTEM zabierala sie za dyskusje.

    No daj spokoj.
    Bladzic jest rzecza ludzka, ale rzecza ludzka tez jest sie do bledow przynawac.

    To, co jest najgorsze to szerzenie ciemnoty. Ty wlasnie cos takiego uprawiasz. Wychodzisz od tezy, w ktora WIERZYSZ (szczepionki sa szkodliwe i nalezy zupelnie zaniechac szczepien!), poczem probujesz ja uzasadniac bzdurnymi argumentami.

  17. bart 9.10.2009, piątek o 2:10:17

    Byłam w dobrym liceum w klasie matematyczno-fizycznej. Z biologii miałam czwórkę, i zdałam ustną maturę z biologii tez na czwórkę. Więc bez przesady z tą nieznajomością podstaw biologii.

    To jest najśmieszniejsza rzecz, jaką przeczytałem dziś rano.

    Zawsze daję linki do publikacji.

    Nie, czekaj, ta jest śmieszniejsza.

    Nicpoń miał rację w ocenie tego środowiska. To jakiś rak blogosfery.

    A to jest przykre :( On nas chce eksterminować, wiesz?? :(

  18. Moon 9.10.2009, piątek o 5:14:38

    @futrzak

    Mylisz się.

    A poza tym, JESZCZE MILEJ byłoby gdybyś nie zajmowała się innymi (mną), gdy Cię o to nie proszą.

  19. Moon 9.10.2009, piątek o 5:28:33

    A Bart jak widzę przechodzi samego w ostatnich dniach.

    @Futrzak
    Czy Ty naprawdę myślisz, że ja nie wiem co to jest chlorek sodu, pompa sodowo potasowa, itd.?

    To nie ma nic do rzeczy w tym przypadku.

    Każda substancja sztucznie wprowadzana (dożylnie, czy domięśniowo) może naruszyć równowagę tego organizmu w pewnych okolicznościach u pewnych osób (głównie alergików), nawet jeśli tego rodzaju substancja występuje naturalnie w organizmie.

    „Miski do mleka” nie umiały tego zajarzyć, a teraz muszą pisać głupie notki.

  20. Black Ops 9.10.2009, piątek o 6:42:51

    o, widzę że każdy, kto komunikuje się z Cioteczką przez maila, jest prawdopodobnie gejem. Czasami też brutalnym :)

  21. miasto-maßa-maszyna 9.10.2009, piątek o 7:13:38

    Każda substancja sztucznie wprowadzana (dożylnie, czy domięśniowo) może naruszyć równowagę tego organizmu w pewnych okolicznościach u pewnych osób

    Nawet woda może naruszyć. Jak się ją domózgowo wprowadzi.

  22. Moon 9.10.2009, piątek o 7:51:17

    @Black Ops

    A niektórzy nawet ch… są .

  23. Moon 9.10.2009, piątek o 8:00:39

    @m-m-m

    Wodę z mózgu robią korporacje i naukowcy przez nie opłacani.

  24. miskidomleka 9.10.2009, piątek o 8:11:33

    Moon, jeśli skrót był rymem do marakuja, to ostrzegam, że przekraczasz granice. A jak nie, to go rozwiń.

  25. miasto-maßa-maszyna 9.10.2009, piątek o 8:11:56

    @moon
    Ojej. Przekonałaś mnie.

  26. Moon 9.10.2009, piątek o 8:13:49

    @miskidomleka napisał:

    „Niestety, nie pozwoliła mi zacytować owej wymiany listów, a szkoda, było tam wiele smaczków. Dość powiedzieć, że w ramach, ekhm, polemiki, zostałem nazwany „kimś z bandy szaleńca Barta” oraz „prawdopodobnie gejem”.”

    Napisałeś do mnie. Wypytywałeś mnie o różne prywatne rzeczy, sądziłeś, że ci się będę zwierzała. Nie zwierzałam się zbytnio. Zachęcałeś mnie do zwierzeń pisząc, że zachowasz to dla siebie. Niemniej nie i tak nie zachowałeś tajemnicy prywatnej korespondencji. A potem ta żałosna notka.

    Jesteś naprawdę chory. Przeczuwałam to niejednokrotnie zaglądając ma ten chory blog. Teraz mam pewność.

  27. Nachasz 9.10.2009, piątek o 8:20:51

    @”A niektórzy nawet ch… są .”

    Czemu tak ityfallicznie?

  28. Moon 9.10.2009, piątek o 8:30:01

    @miskidomleka
    „o ostrzegam, że przekraczasz granice. A jak nie, to go rozwiń.”

    Szkoda, że nie umiesz dostrzec przekraczania pewnych granic w swoim własnym wykonaniu.

  29. miskidomleka 9.10.2009, piątek o 8:42:31

    Uprzejmie proszę dysktantów o powstrzymanie się od rozwijania wątków pobocznych, np. tego zawieszonego na męskiej anatomii intymnej. Chyba, że włączycie go sensownie w główny nurt, bo ja wiem, czy bezpiecznie jest posypywać sobie solą.

    Moon: już dwa razy w tej dyskusji napisałaś nieprawdę* lub półprawdę na temat naszej korespondencji emailem. Na razie ich nie sprostuję, mając na uwadze prywatność tej korespondencji, ale jeśli to się powtórzy, poczuję się zwolniony. Tym bardziej, że napisałaś powyżej „Nie krępuj się. Zacytuj całą prywatną korespondencję” – więc może się zdecyduj.

    *Komentarz poprawiony, omyłkowo napisałem „prawdę”

  30. Moon 9.10.2009, piątek o 8:49:25

    @miski

    „Tym bardziej, że napisałaś powyżej “Nie krępuj się. Zacytuj całą prywatną korespondencję” – więc może się zdecyduj.”

    Jak widać nic nie rozumiesz…
    I dlatego nie udało mi się z Tobą dogadać na moim blogu. Każde moje sformułowanie rozumiałeś dosłownie. To było męczące, i też przyczyniło się do skasowania dyskusji.

  31. Nachasz 9.10.2009, piątek o 8:53:15

    @miskidomleka

    Gomennasai

  32. bart 9.10.2009, piątek o 9:13:23

    I dlatego nie udało mi się z Tobą dogadać na moim blogu. Każde moje sformułowanie rozumiałeś dosłownie.

    To może jakoś oznaczaj, które sformułowanie jest dosłowne, a które nie, żeby twoi współdyskutanci wiedzieli, czy pieprzysz bez sensu, czy też tylko używasz poetyckiej przenośni, hm?

  33. sporothrix 9.10.2009, piątek o 10:25:08

    Juz wiem, dlaczego szczepionki są szkodliwe. Bo: „Nawet zdrowe organizmy żołnierzy amerykańskich nie wytrzymały zmasowanych szczepień i zostały trwale okaleczone chorobą autoimmunologiczną zwaną Syndromem Wojny Zatokowej.” I „syndrom ten jest realną chorobą i jest skutkiem wystawienia żołnierzy na działanie czynników chemicznych i szczepień przeciw gazom porażającym system nerwowy. Zatem liczenie, że duża kondensacja szczepień będzie bezpieczna dla małych dzieci przeczy logice i doświadczeniom medycyny.” (z dzieł wybranych niejakiej prof. Marii Doroty Majewskiej). I wszystko jasne :-)

  34. ztrewq 9.10.2009, piątek o 11:16:23

    @gospodarz: łał, że też Ci się chciało. Ale dziękuję, trochę mi było szkoda paru tekstów.

  35. Nachasz 9.10.2009, piątek o 12:09:46

    @sporothrix

    Zamiast składać wniosek do KE o grant na badania nad timerosalem, prof. Majewska powinna była opatentować szczepionki przeciw gazom bojowym, które wynalazła w swoim liście ;)

  36. evita_duarte 9.10.2009, piątek o 13:43:50

    Nie dałam rady przebrnąć przez to wszystko, Miski- masz zaparcie. Mnie tez się zdarzało na bloga Moon zajrzeć i po pierwsze strasznie dużo tam teorii spiskowych, a po drugie jej poglądy diameralnie różnią sie od moich. Jak ktoś pisze, że aborcja o zabijanie to sorry Winnetou, ale nie pogadamy. Poza tym chociaż rozumiem, że blog to prywatne miejsce to jednak kasowanie kometarzy uważam za przesadę. Chociaż mnie samej też się zarzyło zablokować jakieś osoby: jeden mi pisał pod każdą notka komenarz, że się zakochał, a drugi mnie zwyzywał :)

  37. ztrewq 9.10.2009, piątek o 15:17:05

    Poza tym chociaż rozumiem, że blog to prywatne miejsce to jednak kasowanie kometarzy uważam za przesadę.

    Ja doskonale rozumiem bany, ew. selektywne przepuszczanie komentarzy. Gdyby Moon napisała: ztrewq nie puszczamy, to OK, rozumiem, sobie idę, się nie czepiam.

    Ale jeśli najpierw się komuś komentarze przepuszcza, potem zatrzymuje, potem znowu przepuszcza, a potem wszystko kasuje, to daruj, ale to niepoważne. Tym bardziej, że to jest taka kompletna pogarda dla czyjegoś czasu.

    Nb. najwyraźniej Moon nie zrozumiała genezy mojego nicka, skoro pisała o mnie „ztewq” :-)))

  38. miskidomleka 9.10.2009, piątek o 15:21:19

    Przyznam, że jako użytkownik nie-polskonormowych i nie-niemieckich klawiatur, też miałem trochę kłopotu ze zrozumieniem tejże…

  39. futrzak 9.10.2009, piątek o 15:42:56

    Mooon:

    tak, mysle ze albo nie wiesz jak zachodza podstawowe procesy biochemiczne w organizmie, albo nawet jak wiesz, to NIE ROZUMIESZ.

    Gdybys rozumiala, nie wypisywalabys takich bredni.

    Wymyslilas sobie teze z ksiezyca wzieta, mianowicie ze szczepionki to szatanski wynalazek, szkodza i ze wszyscy powinni zaniechac szczepien.
    Probujesz ta swoja teze „udowodnic” powolujac sie na jakies kompletne bzdury badz sama je wymyslajac.

    I w zasadzie nie interesowaloby mnie to wcale, o ile owe rewolucyjne poglada stosowalabys tylko do siebie.
    Niestety, piszesz to na blogu, ktory czyta iles tam ludzi, i przeraza mnie, ze potem ci ludzie wpadna na genialny pomysl i przestana szczepic swoje dzieci i beda dalej szerzyc ciemnote.

    Trzeba miec klapy na oczach jak stad do merkurego, zeby ot tak sobie zignorowac przytlaczajace dane dotyczace na przyklad tego, ile ludzkich istnien zostalo uratowanych dzieki np. szczepionce przeciw gruzlicy albo polio, ze o calej reszcie nie wspomne.

  40. futrzak 9.10.2009, piątek o 15:44:25

    sporothrix:

    zastanawia mnie, w jaki sposob owa profesor Majewska zdobyla tytul profesora.

  41. sporothrix 9.10.2009, piątek o 16:13:03

    @Futrzak

    Jakby to powiedzieć… po tym, co widziałam na różnych uczelniach i w różnych instytutach jakoś mnie to nie zastanawia i nie dziwi (bez obrazy dla normalnych i mądrych profesorów)

  42. ztrewq 9.10.2009, piątek o 16:42:08

    @sporothrix: a sprawdziłaś jej SCI? Sprawdziłaś jej życiorys? Ona ma dobre publikacje i jest nieźle cytowana; nie mam wątpliwości, że zasługuje na profesurę i na Marie Curie Chair — tylko akurat nie w tej dziedzinie, w której tak gardłuje.

    To jest problem poważniejszy niż tylko niska jakość profesur w niektórych krajach. To jest typowy objaw przeniesienia autorytetu: jestem tak świetny w jednej dziedzinie, to automatycznie mam prawo wypowiadać się we wszystkich możliwych innych dziedzinach, od globalnego ocieplenia po szczepionki.

    Każdy to ma. Ja, prawdę powiedziawszy, też święty nie jestem. Tak naprawdę, to chociaż robiłem i w tym, i w tamtym, to nie jestem ekspertem w żadnej dziedzinie. Umiem czytać publikacje naukowe i robić literature research szybciej niż wielu, których znam. Ale to mniej więcej wszystko. Dlatego przy każdej okazji zalecam: przede wszystkim, uczyć się krytycznego podejścia, konfrontować różne poglądy, a jeśli z tym krucho, to zdać się na prawdziwego specjalistę. Ja nie kombinowałem ze szczepieniami moich dzieci, tylko robiłem to, co mi zalecił lekarz. Jak zalecił homeopatię na ząbkowanie, to tuliłem ogon pod siebie i robiłem, co mi kazał. I tyle.

  43. bart 9.10.2009, piątek o 16:50:27

    To jest typowy objaw przeniesienia autorytetu

    Linus Fucking Pauling.

  44. sendaianonymous 9.10.2009, piątek o 16:55:08

    O wow. Zniechecila mnie dlugosc watku, i Moon, ktora wzbudza moj gleboki zal i w ogole zatroskanie nad losem ludzkosci za 20 lat, a tu takie skarby <3

    Jestescie rakiem, ktory toczy blogosfere, rany, kurcze, ale zazdroszcze <3<3<3

    Um, a tak w ogole, re: wiedza Moon nt biologii i tak dalej, z tego postu na jej wlasnym blogu:

    Posiadałam tyle wiedzy o tych dziwnych stworzeniach, ile zapamiętałam z licealnych podręczników biologii i geografii, czyli niewiele.

    No to jak jest?

  45. ztrewq 9.10.2009, piątek o 17:06:35

    Linus Fucking Pauling.

    Francis „Aliens made me” Crick.
    etc.

    Tylko że w przypadku Majewskiej sprawa jest bardziej skomplikowana, bo problem leży bliżej jej dziedziny. Jak Majewska proponuje zmianę programu szczepień, to jest to zwyczajne przekraczanie swoich uprawnień.

    Jak Majewska mówi, że tiomersal powoduje neurodegeneratywne schorzenia (i jeszcze cytuje swoją, prawdziwą pracę z prawdziwego czasopisma), to już jest inna historia — można dyskutować, ale na innej płaszczyźnie.

  46. miskidomleka 9.10.2009, piątek o 17:12:07

    ztrewq: Jak Majewska mówi, że tiomersal powoduje neurodegeneratywne schorzenia (i jeszcze cytuje swoją, prawdziwą pracę z prawdziwego czasopisma),

    A masz namiary na pracę pokazującą dokładnie to? Bo ta, którą ja widziałem pokazuje tylko zmianę szybkości odpowiedzi na ból u jednego szczepu szczurów po podaniu względnie niedużych dawek thimerosalu (u drugiego szczepu tylko po podaniu dawek wielkich). Poczekałbym z nazywaniem tego „schorzeniem neurodegeneratywnym” i ekstrapolowaniem na ludzi. Tym bardziej, że nie udało mi się tam znaleźć informacji, czy szczury kontrolne dostały zastrzyk nośnika w równej objętości co zatrzyk thimerosalu dla grup doświadczalnych – a to raczej istotna informacja.

  47. sendaianonymous 9.10.2009, piątek o 17:19:10

    sczepień przeciw gazom porażającym system nerwowy

    Aha. Aha. Ahahahahahahahahahahahahahaha!

    O matko, ona w to wierzy naprawde :(

    Krotkie googlanie informuje nas rowniez. ze prof Majewska popieraja tak szacowne organizacje jak Polski Ruch Oporu Przeciwko Ludobojstwom:
    http://twojpc.com.pl/news.php?readmore=14

  48. Moon 9.10.2009, piątek o 17:54:48

    @futrzak

    „I w zasadzie nie interesowaloby mnie to wcale, o ile owe rewolucyjne poglada stosowalabys tylko do siebie.
    Niestety, piszesz to na blogu, ktory czyta iles tam ludzi, i przeraza mnie, ze potem ci ludzie wpadna na genialny pomysl i przestana szczepic swoje dzieci i beda dalej szerzyc ciemnote.”

    Ciemnota to szczepienia…
    http://www.jut.pl/wykresy.html

    I daruj sobie ten protekcjonalny ton wobec mnie, który przybrałaś od samego początku. Naprawdę nie masz do niego powodu. A nawet gdybyś miała, to takich rzeczy się po prostu nie robi… Nie wypada.

  49. ztrewq 9.10.2009, piątek o 17:59:49

    A masz namiary na pracę pokazującą dokładnie to? Bo ta, którą ja widziałem pokazuje tylko zmianę szybkości odpowiedzi na ból u jednego szczepu szczurów po podaniu względnie niedużych dawek thimerosalu (u drugiego szczepu tylko po podaniu dawek wielkich)….

    Nie o to chodzi, co ta praca pokazuje lub nie pokazuje. Moim zdaniem np. pokazuje, że etylek rtęci faktycznie jest superszybko usuwany z organizmu. I też byłbym ostrożniejszy niż Majewska w interpretacji wyników. Są prace lepsze i gorsze, są badania takie śmakie i owakie. Są nawet oszukane. Ale nie o to chodzi.

    Chodzi o to, że dyskutujemy wnioski naukowca-specjalisty oparte na opublikowanych badaniach. To jest zupełnie inna płaszczyzna niż nabijanie się z jej komicznych twierdzeń na temat bazy VAERS albo teksty o „uczciwych” Geierach.

  50. ztrewq 9.10.2009, piątek o 18:01:56

    Krotkie googlanie informuje nas rowniez. ze prof Majewska popieraja tak szacowne organizacje jak Polski Ruch Oporu Przeciwko Ludobojstwom:
    http://twojpc.com.pl/news.php?readmore=14

    O, i to jest przypadek nadużycia autorytetu: Majewksa udziela zaleceń medycznych nie będąc lekarzem medycyny ani nawet specjalistą od chorób zakaźnych. Coś takiego nie jest w porządku.

  51. bart 9.10.2009, piątek o 18:30:49

    Chodzi o to, że dyskutujemy wnioski naukowca-specjalisty oparte na opublikowanych badaniach. To jest zupełnie inna płaszczyzna niż nabijanie się z jej komicznych twierdzeń na temat bazy VAERS albo teksty o “uczciwych” Geierach.

    No dobrze, ale to ta sama osoba. Przenosząc kwestię na moją ulubioną płaszczyznę, wyobraź sobie kreacjonistę, z którym próbujesz dyskutować naukowo na temat, nie wiem, kręgów plutonowych w skałach, wiedząc jednocześnie, że gość zupełnie serio rozważa opcję „wirusy i bakterie pod pokładem, roślinożerne na parterze, drapieżniki na pięterku, pokarm na rufie w skrzyniach”. Jak kogoś takiego traktować poważnie?

  52. miskidomleka 9.10.2009, piątek o 19:25:42

    Moon:
    Ciemnota to szczepienia…
    http://www.jut.pl/wykresy.html

    Takie wykresy bez podania źródła i bez opisania osi (gdzie są jednostki) można zwinąć w rulonik i rozważyć znaczenie słowa „czopek”.

    To elementarz publikacji naukowych.

  53. sporothrix 9.10.2009, piątek o 19:30:02

    O to właśnie. Dlatego nawet nieważne jest, że Majewska może i ma jakieś prace w dobrych czasopismach. Ja bym tu jednak zwracała uwagę na jakość profesury w niektórych krajach. Etos. Jeśli ktoś jest profesorem powinien znać się na tym co robi, ale i mieć jakieś pojęcie o rzeczach zbliżonych. Neurobiolog nie musi być specjalistą z wirusologii, ale powinien wiedzieć tyle, żeby nie mówić głupot o wirusach (a przynajmniej wiedzieć, kiedy siedzieć cicho :-)). Co nie zmienia faktu, że czynnik przeniesienia autorytetu ma znaczenie, mam wrażenie, że marna jakość profesury go jeszcze pogłębia. No i widziałam profesorów, dla których czarną magią była ich własna dziedzina.

  54. futrzak 9.10.2009, piątek o 19:31:34

    Mooon:

    wiesz, takie wykresiki, ktore sie znajduja pod podanym przez ciebie linkiem ja tez moge sobie narysowac.

    bardzo bym chciala zobaczyc dane statystyczne, na ktorych owe wykresy zostaly oparte oraz prace opisujaca, w jaki sposob je zebrano.

  55. Moon 9.10.2009, piątek o 20:11:04

    @miskidomleka

    To wykresy uproszczone. I na pewno istnieją też w pełnej formie. Ktoś robił te badania. Nie wymyślono sobie tego.

  56. Moon 9.10.2009, piątek o 20:21:02

    Książkę, w której są te wykresy, napisano na podstawie badań i opinii profesjonalistów.
    „Cała plejada światowej sławy naukowców i lekarzy wypowiada sie przeciwko szczepieniom.”
    http://www.jut.pl/lekarze-potepiaja-szczepienia.html

    Może więc to, co Wy piszecie na tych swoich zachowawczych blogach jest wzięte „z Księżyca”, skoro stoi w aż takiej sprzeczności z tym, co piszą całkiem szanowani naukowcy i lekarze, i z tym widać gołym okiem (te wszystkie przypadki, gdy zaszkodziła szczepionka dzieciom czy dorosłym).
    http://zenforest.wordpress.com/2009/10/07/szczepienia-faktyczna-koniecznosc-czy-sposob-na-zarobek/

  57. miskidomleka 9.10.2009, piątek o 20:33:52

    Moon (wcześniej) „Zawsze daję linki do publikacji.”

    Moon (później) „Ktoś robił te badania. Nie wymyślono sobie tego.”

    To jak, gdzie są linki lub przynajmniej namiary do publikacji?

    „Książkę, w której są te wykresy, napisano na podstawie badań i opinii profesjonalistów.”

    Których profesjonalistów? Oprócz nazwisk, proszę podać skąd pochodzi cytat, żeby można było sprawdzić, czy rzeczywiście go tam użyto i w jakim kontekście.

    Bo co można nakłamać wyjmując pojedyncze zdania z kontekstu możesz sobie przeczytać tu:
    http://modnebzdury.wordpress.com/2009/10/06/list-prof-majewskiej-lokalizacja-konferencji-w-simpsonwood-selektywne-cytowanie-nie-spisek/
    oraz tu:
    http://modnebzdury.wordpress.com/2009/10/08/list-prof-majewskiej-naukowcy-bez-cenzury-ukryta-prawda-czy-urojony-spisek/

    A odpowiedzi na tekst Jaśkowskiego wklejony na zenforest przeczytaj sobie tu:
    http://my.opera.com/Jurgi/blog/szczepic-czy-nie-szkodliwe-szczepionki
    i tu:
    http://blogdebart.pl/2009/10/08/doktor-jaskowski-autorytet-1/

  58. Moon 9.10.2009, piątek o 20:38:41

    Nie mam książki. Tam są namiary do publikacji.

    A sieciowe publikacje na ten temat podaje Prof. Majewska i inni, i jest to chyba powszechnie znane. Na kilku blogach to ostatnio wklejano lub linkowano.

    „Których profesjonalistów?”

    Tych z podanego linku. No bo których…

  59. futrzak 9.10.2009, piątek o 20:46:08

    Mooon:

    w linku, ktory podalas, nie widze zadnej plejady swiatowej slawy naukowcow.

    Widze cytaty jakichs nieznanych ludzi umieszczone tam w sposob dosc chaotyczny.

    Autorzy ksiazek o UFO tez sobie takie cytaty umieszczaja, maja one wartosc ZEROWA.

    Ja nadal domagam sie podania zrodel do badan statystycznych i ich metodologii, na podstawie ktorych zrobiono te smiechu warte wykresiki.

    Nauka tym sie rozni od szarlatanerii i bredzen ze ma okreslona, scisla metodologie. Wyniki badan zwykle opisuje sie dosc rzetelnie, sa one dostepne przynajmniej w jednym szanujacym sie czasopismie branzowym no i – last but not least – eksperymenty powinny byc powtarzalne tj. mozliwe do wykonania przez inne zespoly badawcze.

    Jak narazie nie widzialam ani jednego rzetelnego badania wykazujacego szkodliwosc szczepionek oraz ich zerowy wplyw na zachorowalnosc na konkretne choroby.

  60. Moon 9.10.2009, piątek o 20:46:48

    Linki:

    „Szczepienia – czyżby największa pomyłka medycyny XX wieku?”

    (Opracował dr n.med. J. Jaśkowski na podstawie raportu Alana Philipsa
    Poniżej podajemy adres pod którym można uzyskać więcej informacji: National Vaccine Information Center 204 F Mill St. Vienna, VA 22180. tel. (703) 938 – 3783 )
    http://www.globalnaswiadomosc.com/mityoszczepieniachwg.htm

    List Prof. Majewskiej do Tow. Wakcynologii
    (tam jest masa linków do publikacji)
    http://www.globalnaswiadomosc.com/profmajewskalist.htm

  61. miskidomleka 9.10.2009, piątek o 20:54:23

    Nie mam książki. Tam są namiary do publikacji.

    To wróć jak będziesz miała.

    Tych z podanego linku. No bo których…

    Zacznij od akapitu „Strasznie i śmiesznie” i spod tego adresu:
    http://www.przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,1197.html?print=1
    Tam sporo o „kompetencjach” tych „profesjonalistów”, jak i o wyjmowaniu fragmentów z kontekstu.

    I zanim znów zacytujesz Jaśkowskiego lub Majewską, zechciej ustosunkować się do poważnych i udokumentowanych zarzutów jakie ich twierdzeniom postawiono na blogach Jurgiego, Barta, i ModneBzury. Linki powyżej.

  62. Moon 9.10.2009, piątek o 21:12:38

    @miskidomleka
    „To wróć jak będziesz miała.”

    Dałam linki.

    Nie deprecjonuj polskich naukowców (a także zachodnich, od których ci polscy czerpią materiały) autorytetem i wpisami polskich blogerów.

    Gdy czytam, jak jakiś tam bloger obala wyniki badań i podważa wnioski naukowców ogarnia mnie pusty śmiech. Taki nadmiernie ambitny bloger potrafi obalić wszystko, aby wyszło na jego.

    Czytałam trochę tych wpisów. Nie przekonują mnie. Ktoś tam napisał, że wyników badań na szczurach nie można chyba ekstrapolować na ludzi… Na pewno można. Zawsze się tak robiło.

  63. futrzak 9.10.2009, piątek o 21:16:40

    Mooon:

    odnosnie jeszcze tej plejady slawnych naukowcow co neguja szczepienia:

    „Wydawca książki „Szczepienia – niebezpieczne, ukrywane fakty” na swojej stronie internetowej ostrzega: „Cała plejada światowej sławy naukowców i lekarzy wypowiada się przeciwko szczepieniom”. Poświęciłem trochę czasu, by dokładniej im się przyjrzeć. No to po kolei: „Szczepienia nie zabezpieczają, a raczej powodują zwiększenie skłonności do zachorowań na ospę, obniżając siłę witalną i naturalną odporność. Miliony ludzi zmarło na ospę, na którą zachorowali już po zaszczepieniu” – doktor J.W. Hodge („The Vaccination Superstition”). Kurczę, nie brzmi to dobrze. A co powiecie na to: „Szczepienia są potwornym, nieślubnym dziec-kiem błędu i ignorancji, które nigdy nie powinny mieć miejsca w higienie czy medycynie. Nie wierzcie w szczepienia – ogólnoświatową iluzję, tę nienaukową praktykę, zabobon z konsekwencjami mierzonymi łzami i cierpieniem bez końca…” – profesor Chas Rauta, Universytet Perguia [pisownia oryginalna – przyp. red.].

    Skoro naukowcy z tytułami doktora i profesora ferują takie wyroki, to nie jest dobrze. Zerknijmy, kiedy wygłoszono te ostrzeżenia. Pierwsze w 1901 roku, drugie w 1899 roku (tak, tak, nie przestawiłem cyfr w dacie). Nie wiem, czy ktoś miałby ochotę poddać się leczeniu według standardów z tamtych czasów. Ale oto i kolejni eksperci: „Sami wywołujemy choroby i sami zmierzamy w kierunku masowych zachorowań na raka oraz do uszkodzeń mózgu poprzez używanie szczepionek” – profesor Leon Grigorski. Sprawdzam w bazie PubMed zawierającej wszystkie publikacje medyczne z ostatnich stu kilkudziesięciu lat. Co? Słynny profesor Grigorski nie napisał ani jednego artykułu? No to może kolejny cytat robiący wrażenie: „Największym zagrożeniem dziecięcych chorób zakaźnych są kłamstwa, że niebezpieczne i nieefektywne masowe szczepienia mogą zabezpieczyć przed tymi chorobami” – doktor R. Mendelsohn, pediatra i autor książki „Jak wychować zdrowe dziecko na przekór twojemu doktorowi”.

    Krótkie poszukiwanie w Internecie i dowiadujemy się, że doktor Mendelsohn zrobił furorę, nie tylko wychowując dzieci wbrew lekarzom, ale także negując sens robienia by‑passów i zdjęć rentgenowskich”

  64. Moon 9.10.2009, piątek o 21:33:35

    @futrzak

    Aleś się naszukała, aby mi udowodnić… Obal jeszcze wyniki badań na szczurach.

  65. sporothrix 9.10.2009, piątek o 21:42:37

    Porządna praca z porządnego czasopisma. Zachęcam szczególnie do obejrzenia tabeli na stronie 2156 czyli trzeciej, która pięknie pokazuje, jak bardzo zmalała liczba przypadków oraz zgonów na choroby, którym można zapobiegać dzięki szczepieniom: http://jama.ama-assn.org/cgi/reprint/298/18/2155

  66. miskidomleka 9.10.2009, piątek o 21:49:11

    Moon:
    Aleś się naszukała, aby mi udowodnić…

    To zdanie ma coś konkretnego znaczyć? Czy to tylko uszczypliwość z bezradności?

    Obal jeszcze wyniki badań na szczurach.
    Ktoś tam napisał, że wyników badań na szczurach nie można chyba ekstrapolować na ludzi… Na pewno można. Zawsze się tak robiło.

    Wyników jednej pracy na szczurach nie można wprost ekstrapolować na ludzi. Zwłaszcza, gdy – tak jak u Majewskiej – na jednym szczepie szczurów wyszło tak, a na drugim inaczej. Nie wspominając o możliwych błędach metodycznych. Takie wyniki (co zresztą dotyczy większości badań naukowych) wymagają niezależnego potwierdzenia, najlepiej innymi metodami. Elementarz badań naukowych po raz enty.

    I ucz się od Sporothrix jak się przedstawia dane naukowe – praca przeglądowa w porządnym czasopiśmie, w której każda informacja jest poparta odsyłaczem do źródła.

    Jak ci za trudno przeczytać tabelkę, to się nie bój, później zlinkuję trochę wykresów, znacznie lepiej udokumentowanych niż te z twojej książki, i pokazujących zupełnie co innego – mniej więcej to, co tabelka od Sporothrix.

  67. futrzak 10.10.2009, sobota o 2:57:36

    Sporothrix:
    obawiam sie, ze to nic nie da. osoby takie jak Moon maja bardzo dobrze rozwiniety dysonans poznawczy. Czytaja i zapamietuja tylko te informacje, w ktore wierza.
    zauwaz, ze Mooon w calej dyskusji jak juz jest przyparta do muru to zaczyna uzywac argumentow ad personam, zeby dyskusje skierowac na inne tory.

    Nawet jesli sie jej udowodni czarno na bialym, ze sie myli, to i tak nie przyzna sie do tego.
    Podobnie rzecz ma sie z ludzmi, ktorzy wierza ze ziemia jest plaska i ze ewolucja nie istnieje a swiat zostal stworzony w ramach kreacji przez boga…

  68. ztrewq 10.10.2009, sobota o 3:27:08

    No dobrze, ale to ta sama osoba. Przenosząc kwestię na moją ulubioną płaszczyznę, wyobraź sobie kreacjonistę, z którym próbujesz dyskutować naukowo na temat, nie wiem, kręgów plutonowych w skałach, wiedząc jednocześnie, że gość zupełnie serio rozważa opcję “wirusy i bakterie pod pokładem, roślinożerne na parterze, drapieżniki na pięterku, pokarm na rufie w skrzyniach”. Jak kogoś takiego traktować poważnie?

    Jedna sprawa to wypowiedzi tej osoby w mediach, w książkach etc. Druga to publikacje naukowe, nierzadko mające więcej niż jednego autora, które poddane zostały peer review. Jeśli będziemy je odrzucać tylko dlatego, że jeden z autorów (czy nawet główny autor) to poza tym patentowany świr, to postąpimy dokładnie tak jak świry, którzy odrzucają publikacje naukowe „nie po myśli”, imputując badaczom sprzedajność itd.

    Trudno się oprzeć wrażeniu, że Majewska w swojej pracy naciąga wnioski, że nie interpretuje wyników uczciwie; można też mieć wątpliwości co do metodologii itd. To wszystko mieści się w ramach dyskursu naukowego, i to jest najlepsza metoda, żeby dowiedzieć się, co jest grane. Sprawa jest poważna, więc pewnie doczekamy się innych prac na podobny temat.

  69. bart 10.10.2009, sobota o 5:33:02

    Przepraszam, właśnie przeżyłem dwie epifanie naraz. Jedna z nich dotyczyła Nobla dla Obamy (to świetnie, że go dostał), druga – kwestii prof. Majewskiej. Masz rację. To tak, jakby kreacjonista nie chciał dyskutować na temat ewolucji oka z PZ Myersem, bo ten pan brzydko mówi o Jezusku.

  70. Moon 10.10.2009, sobota o 9:51:27

    @miskidomleka

    Nie zamierzam się uczyć od Sporothrix. Ani słuchać Twoich porad, od kogo mam się uczyć.

    Szczepienia nie są skuteczne, spora cześć zaszczepionych choruje mimo zaszczepienia. Powszechnie znany fakt. Inni cierpią na skutki uboczne.

    Agresywnie i w dość chamski sposób tępicie anty-szczepionkowców tylko dlatego, że zawodowo jesteście powiązani albo z oficjalną medycyną, albo z przemysłem medycznym, biotechnologiami, itp. dziedzinami. Widać to po wpisach na waszych blogach. Jesteście ostatnimi ludźmi, którym powinno się ufać w tej sprawie.

  71. Moon 10.10.2009, sobota o 10:12:06

    @miskidomleka

    Złamałeś zasady licencji, jaka wisi na moim blogu. („No derivative works” – „Bez utworów zależnych”) Modyfikowałeś moje wypowiedzi poprzez swoje wtręty w nawiasach + cały mój post stał się częścią Twojego wpisu,

    „Bez utworów zależnych. Nie wolno zmieniać, przekształcać ani tworzyć nowych dzieł na podstawie tego utworu.”

    „Creative Commons License
    Teksty na blogu „Kratery” napisane przez Moon są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska License.”
    http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.5/pl/

  72. Pingback: Szczepionki działają « Sporothrix

  73. miasto-maßa-maszyna 10.10.2009, sobota o 10:28:07

    Agresywnie i w dość chamski sposób tępicie anty-szczepionkowców tylko dlatego, że zawodowo jesteście powiązani albo z oficjalną medycyną, albo z przemysłem medycznym, biotechnologiami, itp. dziedzinami. Widać to po wpisach na waszych blogach. Jesteście ostatnimi ludźmi, którym powinno się ufać w tej sprawie.

    Znowu skończyły się argumenty i znowu jedziesz chamskim ad personam. Skąd w Tobie tyle frustracji i agresji?

  74. sporothrix 10.10.2009, sobota o 10:30:15

    @ztrewq i bart

    Jeśli będziemy je odrzucać tylko dlatego, że jeden z autorów (czy nawet główny autor) to poza tym patentowany świr,

    Nie, nie dlatego. Dlatego, że są w nich błędy metodologiczne, logiczne i inne. Nie odrzucamy nawet i wówczas, raczej zajmujemy się przez chwilę, po czym machamy ręką i robimy swoje. A że takie prace będą się pojawiały, to i dobrze – naukowiec sam sobie wystawia w ten sposób świadectwo.

    @mooon

    Nie wiem, do kogo pijesz, mówiąc, że agresywnie i chamsko, bo ja tak nie robię. Ja prezentuję wyniki z porządnych źródeł, wyniki naukowe, które po prostu obalają wyniki pseudonaukowe. Na tym polega robienie nauki, na badaniu, testowaniu, podważaniu hipotez. I mylisz się kompletnie pisząc, że jesteśmy ostatnimi ludźmi, którym powinno się ufać w tej sprawie. Po pierwsze, zaufanie budzą prace naukowe. a po drugie – niestety czasem tak bywa, że ktoś, kto nie ma przygotowania merytorycznego, nie jest w stanie rozróżnić, co jest poprawne naukowo, a co nie. Na takich żerują właśnie szarlatani, czyli przynajmniej część tych, których cytujesz.

    @Futrzak

    Wiem i widzę. Jest to dość typowe zachowanie, kiedy się nie ma argumentów – przytyki osobiste i zarzucanie rozmówcom chamstwa. Niemniej, ponieważ spodobały mi się wykresy, które znalazłam oprócz tej pracy, a które prześlicznie pokazują skuteczność szczepień, zachęcam do zajrzenia: http://sporothrix.wordpress.com/2009/10/10/szczepionki-dzialaja/

  75. miasto-maßa-maszyna 10.10.2009, sobota o 10:38:57

    @moon
    Modyfikowałeś moje wypowiedzi poprzez swoje wtręty w nawiasach

    Od kiedy komentarz jest modyfikacją wypowiedzi?

  76. Moon 10.10.2009, sobota o 10:49:15

    @m-m-m

    „Znowu skończyły się argumenty i znowu jedziesz chamskim ad personam. Skąd w Tobie tyle frustracji i agresji?”

    A skąd w was tyle frustracji i agresji?

    Choćby w przekręcanie mojego nicka przez dwie dyskutujące tu panie… Jak i zupełnie niestylowy protekcjonalny ton jednej z nich. To infantylne, żałosne, głupie. Zdradza kompleksy.

    I tak zachowująca się osoba zarzuca mi przytyki osobiste? Zdrowe to to nie jest.

    Kończę.

  77. sporothrix 10.10.2009, sobota o 10:50:11

    I jeszcze @ mooon

    Szczepienia nie są skuteczne, spora cześć zaszczepionych choruje mimo zaszczepienia. Powszechnie znany fakt. Inni cierpią na skutki uboczne.

    Szczepienia SĄ bardzo skuteczne – patrz wykresy. Część zaszczepinych choruje – to jest fakt, nikt nie mówi inaczej, oficjalna medycyna też. W końcu nic nie jest 100% pewne na tym świecie. I skutki uboczne są – wszystko ma jakieś skutki uboczne. Naprawdę zachęcam do poczytania porządnych materiałów naukowych. Tam zajdziesz to wszystko. Oraz tezę, że owszem, są minusy, ale plusy przewyższają je wielokrotnie.

  78. Moon 10.10.2009, sobota o 10:51:07

    @m-m-m

    „Od kiedy komentarz jest modyfikacją wypowiedzi?”

    Nie miał prawa niczego wtrącać do moich wypowiedzi. Ani czynić z mojego postu część swojego dzieła.

  79. miskidomleka 10.10.2009, sobota o 10:54:05

    Choćby w przekręcanie mojego nicka przez dwie dyskutujące tu panie

    Ekhm, skoro jeszcze tego nie załapałaś: napisanie twojego nicka zatrzymywało komentarz do moderacji, i panie to najzwyczajniej omijały.

  80. miasto-maßa-maszyna 10.10.2009, sobota o 11:00:00

    @moon
    A skąd w was tyle frustracji i agresji?

    W jakich „was”? Nic mi nie wiadomo, bym występował w trzech osobach.

    Choćby w przekręcanie mojego nicka przez dwie dyskutujące tu panie… Jak i zupełnie niestylowy protekcjonalny ton jednej z nich. To infantylne, żałosne, głupie. Zdradza kompleksy.

    I tak zachowująca się osoba zarzuca mi przytyki osobiste?

    Tzn. kto jest tą osobą? Jeśli ja, to podaj, gdzie i kiedy przekręciłem Twojego nicka. A jeśli nie ja, to dlaczego kierujesz to pytanie do mnie?

    Możesz się odrobinę skupić na tym co piszesz, czy adrenalina zalewająca oczy uniemożliwia Ci nawet rozróżnianie osób, do których adresujesz pyskówkę?

  81. Moon 10.10.2009, sobota o 11:13:22

    @m-m-m

    „W jakich “was”? Nic mi nie wiadomo, bym występował w trzech osobach.”

    Racja, moja generalizacja. Przepraszam. Do Ciebie osobiście nic na razie nie mam. A do innych i owszem, choćby przez ton ich wypowiedzi ze sporą dawką chamstwa. W tym do autora bloga. Z takimi ludźmi zwykle nie rozmawiam. Wpuściłam go na bloga pewnie tylko dlatego, że byłam lekko przeziębiona, i to osłabiło moją czujność… Jestem w stanie, tak jak każdy normalny człowiek, przyjąć i zrozumieć wszelkie argumenty, ale tylko od normalnie zachowujących się ludzi. Niewłaściwe zachowanie wprowadza zniekształcenia w przekazie, jak również brak wiary w przedstawiane fakty.

  82. miskidomleka 10.10.2009, sobota o 11:14:39

    @Moon
    Jestem w stanie, tak jak każdy normalny człowiek, przyjąć i zrozumieć wszelkie argumenty

    Tego jak dotąd nie udało się mi (i chyba nikomu) zauważyć.

  83. bart 10.10.2009, sobota o 11:16:10

    Z takimi ludźmi zwykle nie rozmawiam.

    Znamy się już trochę, Ciociu, niech mi więc będzie wolno zauważyć pewną prawidłowość: im bardziej z kimś nie rozmawiasz, tym więcej się do niego odzywasz.

    byłam lekko przeziębiona

    Mam nadzieję, że homeopatia pomogła.

  84. Moon 10.10.2009, sobota o 11:22:30

    @Bart

    Z takimi ludźmi zwykle nie rozmawiam.

    Znamy się już trochę, Ciociu, niech mi więc będzie wolno zauważyć pewną prawidłowość: im bardziej z kimś nie rozmawiasz, tym więcej się do niego odzywasz.”

    Pewnie chciałbyś, aby tak było.

    I nie „ciociuj” mi, bo sam jesteś całkiem ciotowaty.

  85. Moon 10.10.2009, sobota o 11:24:16

    @miskidomleka

    „Tego jak dotąd nie udało się mi (i chyba nikomu) zauważyć.”

    Jasne…

  86. miasto-maßa-maszyna 10.10.2009, sobota o 11:25:50

    @moon
    A do innych i owszem, choćby przez ton ich wypowiedzi ze sporą dawką chamstwa

    Jak dotąd, w ciągu zaledwie 48h zdążyłaś użyć w stosunku do gospodarza tego bloga i jego stałych komentatorów następujących określeń: prymityw, paranoiczne, rak blogosfery, chuj, chory blog, żałosne notka, infantylne, żałosne, głupie, zdradza kompleksy, „zdrowe to to nie jest”. Za tego typu słownictwo i ton powinnaś dostać na odlew z bana i kopniaka na pożegnanie, więc może daruj sobie występowanie w roli magistra elegancji.

  87. miskidomleka 10.10.2009, sobota o 11:27:28

    A propos obiecanych przeze mnie wykresów: Sporothrix dała już ich tyle, że chyba więcej nie trzeba, tym bardziej, że ja swoje muszę ręcznie skanować.

    Wrzucę więc tylko jeden, żeby nie wyjść całkiem na lenia: link.

    Źródło: William Paton „Człowiek i mysz”, PWN 1997.
    Źródło tego wykresu, wykorzystane przez Patona: Pollard R (1983) Whooping cough in Fiji. Lancet. 1983 1(8338):1381

    Pewnie chciałbyś, aby tak było.

    Czekaj, niech policzę, ileż to razy w ciągu bodajże 24 emaili które mi wysłałaś, zastrzegałaś się, że już kończysz dyskusję…

    „Tego jak dotąd nie udało się mi (i chyba nikomu) zauważyć.”

    Jasne…

    A zajrzałaś przynajmniej do wykresów podanych przez Sporothrix? Udokumentowanych, z poprawnie opisanymi osiami, i pokazujących, że szczepienia działają? Przyjęłaś to do wiadomości?

  88. Moon 10.10.2009, sobota o 11:31:54

    @miskidomleka
    „Czekaj, niech policzę, ileż to razy w ciągu bodajże 24 emaili które mi wysłałaś, zastrzegałaś się, że już kończysz dyskusję…”

    Byłeś wybitnie natrętny. Nie udało mi się.

  89. Moon 10.10.2009, sobota o 11:32:39

    @miskidomleka
    „Czekaj, niech policzę, ileż to razy w ciągu bodajże 24 emaili które mi wysłałaś, zastrzegałaś się, że już kończysz dyskusję…”

    Byłeś wybitnie natrętny. Nie udało mi się.

    I tę Twoją natrętność widać nawet teraz.

  90. Moon 10.10.2009, sobota o 11:36:00

    @m-m-m

    „Za tego typu słownictwo i ton powinnaś dostać na odlew z bana i kopniaka na pożegnanie, więc może daruj sobie występowanie w roli magistra elegancji.”

    Ale za to Ty może tym magistrem elegancji, jak widzę

    A prymityw widać choćby w tekstach Barta… I co tu dużo gadać, ogólnie rzuca się w oczy u większości.

  91. miskidomleka 10.10.2009, sobota o 11:39:57

    @Moon

    Taka uwaga dotycząca uczciwości i otwartości dyskusji, Moon. Twój blog jest z mojego bloga linkowany wielokrotnie, są tu twoje komentarze, linki do twoich „argumentów”. Każdy, kto do mnie przyjdzie, może łatwo znaleźć i przeczytać twoją wersję, porównać jakość argumentacji.

    U ciebie ty i koleżanki obrzucacie mnie epitetami w kolejnej notce i kolejnej dyskusji, ale mojej wersji nie odważasz się uczciwie zlinkować, by twoi czytelnicy mogli przeczytać argumenty drugiej strony. Ciekawe, o czym to świadczy…

    [puściłem to też jako komentarz do nowej notki o Moon, ciekawe czy go przepuści i czy znajdzie się u niej jakikolwiek link tutaj…]

  92. miskidomleka 10.10.2009, sobota o 11:41:57

    @Moon
    Byłeś wybitnie natrętny. Nie udało mi się.

    O biedactwo. Nie udało ci się. Udzielę ci porady: w przyszłości, jak chcesz przerwać dyskusję emailem, spróbuj może przestać odpisywać…

  93. Moon 10.10.2009, sobota o 11:56:04

    @miskidomleka

    „U ciebie ty i koleżanki obrzucacie mnie epitetami w kolejnej notce i kolejnej dyskusji, ale mojej wersji nie odważasz się uczciwie zlinkować, by twoi czytelnicy mogli przeczytać argumenty drugiej strony. Ciekawe, o czym to świadczy…”

    Te epitety, choć może i nieładne są tylko i wyłącznie z powodu tego, jak się zachowałeś wobec mnie (głównie kwesta maili i nie zachowania do końca tajemnicy korespondencji). A w ogóle to chyba zbyt dużo czasu Ci poświęciłam – jakiś chwilowy rozstrój chorobowy. To nie miało większego sensu.

    „O biedactwo. Nie udało ci się. Udzielę ci porady: w przyszłości, jak chcesz przerwać dyskusję emailem, spróbuj może przestać odpisywać…”

    Jakże błyskotliwa uwaga… Niestety to nie zawsze jest wykonalne, czułam twoją obecność wprost „na karku”.

  94. ekolog 10.10.2009, sobota o 14:30:15

    W kwestii formalnej (jedna z moich ulubionych nic nie wnoszących fraz) – komentowanie komentarzy bez ich modyfikacji nie jest złamaniem zasad licencji na jakiej są publikowane. Taką niezgodną z zasadami ingerencją byłoby poprawianie literówek, interpunkcji bądź wycinanie fragmentów wypowiedzi. Z drugiej strony przecież nawet publikując własne wypowiedzi z cudzego bloga nie traci się praw autorskich do tych wypowiedzi. Ponadto należałoby się zastanowić nad możliwością podejścia do problemu stosując prawo cytatu. W każdym razie – wyraźne zaznaczenie źródła tekstów oraz opisanie sytuacji, w jakiej zachowanie tych tekstów było konieczne (skasowane ich przez właściciela bloga) wyglądają zabawnie wobec uwag o naruszeniu licencji :D

  95. ztrewq 10.10.2009, sobota o 14:47:28

    Niestety to nie zawsze jest wykonalne, czułam twoją obecność wprost “na karku”.

    Moon, Miskidomleka, wolałbym, żeby te intymne detale pozostały jednak Waszą słodką tajemnicą :-)

    @Moon: Pani sobie przeczyta może, co to jest tajemnica korespondencji. To naprawdę nie jest bardzo trudne do zrozumienia.

    W szczególności Miskidomleka ma takie samo prawo dysponować szczegółami korespondencji, co Pani; a już zwłaszcza, jeśli nie było między Wami żadnej umowy, jeśli cytowanie korespondencji nie tyczy się intymnych zwierzeń ani szczegółów mogących Pani bezpośrednio zaszkodzić. Pozwolę sobie przy tym zwrócić uwagę, że występuje tu Pani anonimowo.

    A już na to, żeby zwyzywać kogoś w prywatnym mejlu, a potem się dziwić, że komuś o tym opowiedział, to trzeba mieć tupet. Ale nie od dziś wiemy, że akurat tego Pani nie brakuje.

  96. miasto-maßa-maszyna 10.10.2009, sobota o 14:55:18

    @moon
    Ale za to Ty może tym magistrem elegancji, jak widzę

    Odpowiedzi w stylu: „Nie, bo ty!” z obowiązkowym przytupem nóżką, pasują małej dziewczynce. Jeśli chcesz być traktowana jako poważny partner dyskusji, daruj sobie tego typu infantylne zachowania.

    Mimo to odpowiem:

    W przeciwieństwie do Ciebie nie przypominam sobie bym tutaj skamlał jak to mnie obrażają, równocześnie obrzucając adwersarzy chujami. To, jakimi inwektywami obrzucasz nas na swoim własnym blogu litościwie pomijam. Zaznaczę tylko złośliwie, że to, iż pomimo ewidentnych braków w kulturze osobistej jesteś tu tolerowana, zawdzięczasz głównie temu, że Twoje chamstwo, zapiekłość, nieumiejętność racjonalnej dyskusji i sekciarskie zachowania (kasowanie wypowiedzi krytycznych) doskonale kompromitują poglądy, które usiłujesz promować. (Oczywiście wiem, że to wiesz. Dowodzi tego Twoja równie rozpaczliwa co chybiona próba uwalenia tej dyskusji za pomocą kruczków związanych z licencją CC)

    Odniesiesz się wreszcie merytorycznie do argumentów przedstawionych już w toku tej dyskusji, czy zamierzasz nadal tylko toczyć pianę z pyska, obrażać adwersarzy i stroić fochy na poziomie emo nastolatki?

  97. Moon 10.10.2009, sobota o 15:12:36

    @m-m-m

    „Zaznaczę tylko złośliwie, że to, iż pomimo ewidentnych braków w kulturze osobistej jesteś tu tolerowana, zawdzięczasz głównie temu, że Twoje chamstwo, zapiekłość, nieumiejętność racjonalnej dyskusji i sekciarskie zachowania (kasowanie wypowiedzi krytycznych) doskonale kompromitują poglądy, które usiłujesz promować.”

    Jakiś znany mędrzec powiedział, że każdy widzi u innych swoje wady.

    Człowieku!
    Czy Ty zdajesz sobie sprawę, jak bardzo wasze chamstwo kompromituje wasze idee?!
    W całej sieci!
    Począwszy od bloga Barta, który mówi do ludzi: „Spierdalaj mi z bloga”, „Ty kutasie”… Wy wszyscy jesteście podobni („toczyć pianę z pyska”!!!)

    I Ty masz czelność zarzucać mi chamstwo? Typowa obrona przez atak. To samo dotyczy reszty. (Ch… nazwałam osobę znaną dobrze mi z innych okoliczności. Oczywiście w tym jednym wypadku przesadziłam.)

  98. miasto-maßa-maszyna 10.10.2009, sobota o 15:27:04

    @moon
    Jakiś znany mędrzec powiedział, że każdy widzi u innych swoje wady.

    Człowieku!
    Czy Ty zdajesz sobie sprawę, jak bardzo wasze chamstwo kompromituje wasze idee?!

    Czyje „wasze”? Na razie najbardziej chamską osobą tej dyskusji jesteś Ty.

    Począwszy od bloga Barta

    Nie jesteśmy na blogu Barta.
    Ja nie jestem Bartem.

    Możesz się uspokoić?

    I Ty masz czelność zarzucać mi chamstwo?

    Tak. Jakieś przyczyny dla których nie miałbym mieć czelności?

    Typowa obrona przez atak.

    Obrona przed czym? Coś mnie zaatakowało?

  99. Moon 10.10.2009, sobota o 15:28:25

    @m-m-m
    „Odniesiesz się wreszcie merytorycznie do argumentów przedstawionych już w toku tej dyskusji…”

    Na swoim blogu się odniosłam pod koniec rozmowy z „miskami”. Więcej nic nie mam do dodania w tym temacie.

  100. Moon 10.10.2009, sobota o 15:30:24

    @m-m-m

    „Na razie najbardziej chamską osobą tej dyskusji jesteś Ty.”

    Myślenie życzeniowe.

    Dobranoc. A nawet żegnam. Tak będzie lepiej dla obu stron.

  101. Moon 10.10.2009, sobota o 15:34:55

    @m-m-m

    Nie zauważyłam tego:

    „Możesz się uspokoić?”

    Jestem spokojna. Uporczywie mi przypisujesz jakąś „piane z pyska” czy „adrenalinę zalewającą oczy”. To naprawdę nieładne.

  102. miasto-maßa-maszyna 10.10.2009, sobota o 15:35:30

    @moon
    Na swoim blogu się odniosłam pod koniec rozmowy z “miskami”. Więcej nic nie mam do dodania w tym temacie.

    OK. Kapitulacja przyjęta.

  103. Nachasz 10.10.2009, sobota o 15:38:53

    Przeczytawszy pierwsze trzydzieści trzy komentarze Moon do notki „Zryte łby i księżyc”, trudno nie spoglądać na trzydziesty czwarty inaczej, jak z ogromną niecierpliwością. Moon nie tylko stworzyła arcydzieło, ale i doskonale poradziła sobie z wyzwaniem, jakim jest zręczne przedłużenie wątków doskonałego „Szczepionkowego biznesu”. W kolejnym epizodzie zmieniła retorykę, przenosząc ciężar z argumentów na psychologię postaci i dogłębnie wyeksploatowała motywy i aspiracje współkometujących, rozgrywki między nimi i relacje ich łączące. Co będzie dalej?

  104. miasto-maßa-maszyna 10.10.2009, sobota o 15:46:32

    @moon
    Jestem spokojna. Uporczywie mi przypisujesz jakąś “piane z pyska” czy “adrenalinę zalewającą oczy”. To naprawdę nieładne.

    Ach, czyli Ty nawet na trzeźwo i na spokojnie nie odróżniasz adwersarzy? To wiele tłumaczy.

  105. Moon 10.10.2009, sobota o 15:47:35

    @m-m-m

    „OK. Kapitulacja przyjęta.”

    W żadnym wypadku nie skapitulowałam. Ale sama sobie wybieram przeciwników i metody walki.

  106. Moon 10.10.2009, sobota o 15:49:54

    @m-m-m

    „Ach, czyli Ty nawet na trzeźwo i na spokojnie nie odróżniasz adwersarzy? To wiele tłumaczy.”

    Odróżniam. Dwie baby. Trzech facetów.

  107. Black Ops 10.10.2009, sobota o 15:52:46

    @moon

    „(Ch… nazwałam osobę znaną dobrze mi z innych okoliczności. Oczywiście w tym jednym wypadku przesadziłam.)”

    Przeprosiny przyjęte, spokojnej nocy.

  108. Moon 10.10.2009, sobota o 15:58:30

    @black ops

    „Przeprosiny przyjęte, spokojnej nocy.”

    To nie były przeprosiny. Zapomniałam przedtem dodać, że tacy jak ty nie zasługują nawet, aby rzucać takimi ostrymi słowami czy jakimikolwiek słowami. Brak reakcji był do tej pory najwłaściwszy i tak powinno było zostać.

  109. miasto-maßa-maszyna 10.10.2009, sobota o 16:11:30

    @moon
    W żadnym wypadku nie skapitulowałam. Ale sama sobie wybieram przeciwników i metody walki.

    We własnej piaskownicy.

    Odróżniam. Dwie baby. Trzech facetów.

    To wróć do dyskusji jak zmienisz okulistę.

  110. Moon 10.10.2009, sobota o 16:19:04

    @m-m-m

    „We własnej piaskownicy.”

    Nie we własnej piaskownicy, ale z ludźmi, z którymi jest jakikolwiek sens się spierać.

    „To wróć do dyskusji jak zmienisz okulistę.”

    Tak, okulistę zmień… To jest dopiero poziom piaskownicy

  111. sendaianonymous 10.10.2009, sobota o 16:34:25

    Jakiś znany mędrzec powiedział, że każdy widzi u innych swoje wady.

    To fajnie, bo wlasnie skonczylam czytac twoje inwektywy. Oooo.

  112. miasto-maßa-maszyna 10.10.2009, sobota o 16:37:57

    @moon
    Nie we własnej piaskownicy, ale z ludźmi, z którymi jest jakikolwiek sens się spierać.

    Pokażesz przykład takiej dyskusji? Takiej w której dyskutowałaś z kimś, kto miał inne poglądy niż Ty ale dyskutowaliście na argumenty, nikogo nie obraziłaś, nie rzucałaś mięsem, nie skasowałaś dyskusji, nie używałaś argumentów ad personam ani innych szczeniackich zagrywek? Daj URL.

    Tak, okulistę zmień… To jest dopiero poziom piaskownicy

    To jest życiowa porada dla kogoś, komu mylą się adwersarze w dyskusji. Ewentualnie mogę jeszcze zasugerować przebadanie się na Alzheimera. O ile oczywiście wierzysz, że taka choroba realnie istnieje a nie jest spiskiem koncernów farmaceutycznych.

  113. Moon 10.10.2009, sobota o 16:39:49

    @send
    „To fajnie, bo wlasnie skonczylam czytac twoje inwektywy. Oooo.”

    Chamstwo bez inwektyw jest znacznie bardziej deep-rooted niż to z brzydkimi słowami.

    U was widzę to pierwsze.

  114. Moon 10.10.2009, sobota o 16:46:23

    Swoją drogą, jak żałosne i głęboko chamskie jest takie rzucanie się kilku osób na jedną.

  115. futrzak 10.10.2009, sobota o 16:52:30

    Mooon:

    tak, idz spac i moze wreszcie zrealizuj swoja dlugo zapowiadana grozbe mianowicie ze zaprzestaniesz dyskusji :)

    .. dyskusji z ludzmi, ktorzy posluguja sie chamstwem bez inwektyw i stad sa znacznie bardziej ordynarni niz zwykly zulik spod sklepu monopolowego, u ktorego co rzecie slowo to k*wa. Albo, jak taka Mooon, ktora co prawda nazwala adwersarzy tutaj ch*jami, ale jak wiadomo, jest to znacznie mniej ordynarne, niz po prostu nie uzywanie inwektyw.

  116. bart 10.10.2009, sobota o 16:54:35

    Moon:

    Dobranoc.

    SHE NEVER SLEEPS

  117. Moon 10.10.2009, sobota o 16:57:20

    @futrzak

    Drogi futrzaku,

    Kręcisz, nazwałam ch… tylko jednego adwersarza.

  118. Gammon No.82 10.10.2009, sobota o 17:57:01

    @ Moon
    „Ktoś robił te badania. Nie wymyślono sobie tego.”

    Przynajmniej częściowo sobie wymyślono. Na przykład szczepienia przeciwko ospie czarnej nie zaczęły być w Anglii stosowane w 1855 czy 1860 roku (nawet tego się z tych cud-wykresów nie daje odczytać). Zaczęły być stosowane przed 1800 rokiem. Ktoś zwyczajnie zełgał.

  119. Gammon No.82 10.10.2009, sobota o 17:57:51

    „Swoją drogą, jak żałosne i głęboko chamskie jest takie rzucanie się kilku osób na jedną.”

    Tylko wirtualnie. W realu poczucie estetyki by nam nie pozwoliło.

  120. Moon 10.10.2009, sobota o 18:16:33

    @Gammon

    „Tylko wirtualnie. W realu poczucie estetyki by nam nie pozwoliło.”

    A co tu ma estetyka do rzeczy?

    Raczej poczucie wstydu..

  121. ztrewq 10.10.2009, sobota o 18:17:29

    Dobranoc. A nawet żegnam. Tak będzie lepiej dla obu stron.

    Następuje sześć następnych komentarzy Moon… lol.

    Ale wiecie co? Ja ją uprzejmie poprosiłem, żeby sobie poszła… i poskutkowało!

  122. bart 10.10.2009, sobota o 18:48:48

    Ale wiecie co? Ja ją uprzejmie poprosiłem, żeby sobie poszła… i poskutkowało!

    ONA NIGDY SOBIE NIE IDZIE

    Srsly, Moon żywi się takimi bezsensownymi pyskówkami. Tylko czekam, kiedy pojawi się u Sporothrix (wyjątkowo newralgicznie reaguje na kobiety w Internecie).

  123. sporothrix 10.10.2009, sobota o 19:17:59

    @ Bart

    :-) Już raz była. Poinformowała mnie uprzejmie, że prowadzę żałosną nagonkę na Polańskiego, bo Gailey miała niezły przebieg albowiem prowadziła życie seksualne od 8 roku życia. Powołała się tu na autorytet pod tytułem Tomasz Lis.

  124. futrzak 10.10.2009, sobota o 19:25:39

    Mooon:

    „Kręcisz, nazwałam ch… tylko jednego adwersarza.”

    I co, dalej twierdzisz, ze jest to bardziej kulturalne od nie uzywania inwektywow? Skoro tak, to czemu wstawilas kropki zamiast calego slowa?

    I dlaczego ciagle, co powtarzam po raz kolejny, mimo wielu zapewnien o pojsciu spac, porzuceniu dyskusji etc. nadal sie udzielasz?

    Czyzbys miala problemy z dotrzymaniem slowa?

  125. ekolog 10.10.2009, sobota o 20:05:14

    bart – ale w dziwny sposób astromaryja jest jakoś tolerowana – nawet jeżeli wyznaje momentami kompletnie rozbieżne podejścia…

  126. miskidomleka 10.10.2009, sobota o 23:07:35

    Moon (kiedyś): Jeden z nich proponuje mi, abym się dokształciła w Google i podaje mi keywords do poszukiwań… Pisze właśnie po angielsku: keywords, aby nikt nie przeoczył faktu, że facet zna języki obce.
    Moon (niedawno): Chamstwo bez inwektyw jest znacznie bardziej deep-rooted niż to z brzydkimi słowami.

    Hmm….. No dobra, nie przeoczę.

    ***

    Moon: A skąd w was tyle frustracji i agresji? Choćby w przekręcanie mojego nicka przez dwie dyskutujące tu panie

    Moon: (do miasto-maßa-maszyna) @m-m-m
    Moon: (do sendaianonymous) @send
    Moon: (do miskidomleka) @miski do mleka, @miski
    Moon: (do Gammon No.82) @Gammon

    Hmmmmmm…..

    ***

    Nie deprecjonuj polskich naukowców (a także zachodnich, od których ci polscy czerpią materiały) autorytetem i wpisami polskich blogerów.

    A zajrzałaś do tych blogów? Bo tam jest przeprowadzona rzetelna krytyka poczynań tych naukowców (a raczej jako-takiego naukowca Majewskiej i hochsztaplera Jaśkowskiego), porządnie udokumentowana. Ci blogerzy nie przedstawiają tylko swojego widzimisię, popartego widzimisiem koleżanek i pisanymi przez hochsztaplerów książkami i stronami internetowymi.

    Może być wreszcie przestała robić uniki, zmieniać tematy, odpowiadać na A przy pomocy B, wynajdować tematy zastępcze w rodzaju „wszyscy (szkoda, że nie Niemcy) mnie biją”, „oj jacy wy jesteście chamscy wszyscy a ja to nawet chuja wykropkowałam”, „wszyscy jesteście chamami od Barta” (osochozi, co on mój duce albo ojciec jest?), tylko podyskutowała na temat szczepionek? Przeczytała, co ci parę osób tu podsuwa, postarała się zrozumieć, co ci tłumaczą? Jeśli masz jakieś argumety zbijające argumenty tych osób – na przykład o skuteczności szczepionek – to może być je przedstawiła? Jeśli masz jakieś oprócz paru nabazgranych wykresów niewiadomego pochodzenia?

  127. Gammon No.82 11.10.2009, niedziela o 3:19:22

    @ Moon
    „Chamstwo bez inwektyw jest znacznie bardziej deep-rooted niż to z brzydkimi słowami.”

    Chamstwo bez inwektyw? Coś jak schizofrenia bezobjawowa. BRAWO! Pod względem kreatywności właśnie dorównałaś Radzieckiej Psychiatrii.

    Och ty biedna Granulko Cukrowa. Kiedy kończą ci się argumenty (co zresztą następuje niemal natychmiast) – pozostaje ci tylko bezradny wrzask: „wy chamy jedne”.

  128. Gammon No.82 11.10.2009, niedziela o 3:22:46

    @ ekolog
    „bart – ale w dziwny sposób astromaryja jest jakoś tolerowana – nawet jeżeli wyznaje momentami kompletnie rozbieżne podejścia…”

    Bo Granulka i Astromaryja zapewniają sobie wzajemnie coś, czego rozpaczliwie potrzebują – klimat bezkrytycznej adoracji.

  129. Moon 11.10.2009, niedziela o 6:06:30

    @futrzaku

    Poszłam spać. W końcu mi się udało, bo trochę się uspokoiliście.

    A potem znów przystąpiono „do ataku” i na mój blog, i tu…

    Trochę zbyt duże to zainteresowanie rozmową ze mną.
    To fatalnie o was świadczy, bo w końcu jesteś ciemna w pewnych sprawach… Lubicie wygrywać ze słabszymi?

    @miskidomleka

    Nie komentuj już na moim blogu. Powiedziałam już wszystko, co mam ci do powiedzenia. Nie mogę Ci poświęcać kolejnego dnia z rzędu. Ja też już tu nie będę pisać.

  130. Moon 11.10.2009, niedziela o 6:11:23

    @miskidomleka

    Rzetelna krytyka badań naukowych w wykonaniu blogera bez stosownego wykształcenia i praktyki medyczne? Niemożliwe!

    Nie pisz mi już, abym gdzieś zaglądała, podejmowała merytoryczną dyskusję z blogerskimi pseudonaukowymi bredniami. Od dłuższego czasu Cię o to proszę.

  131. Moon 11.10.2009, niedziela o 6:16:05

    @Gammon

    „Och ty biedna Granulko Cukrowa. Kiedy kończą ci się argumenty (co zresztą następuje niemal natychmiast) – pozostaje ci tylko bezradny wrzask: “wy chamy jedne”.

    A Ty mędrku, nie sądzisz, że można być i chamem, i osobą pozbawioną słusznych argumentów? Można. To powszechne zjawisko w sieci.

    Widzę i jedno, i drugie w przypadku pewnych osób z Waszego grona. Ale to głównie chamstwo uniemożliwia normalną dyskusję.

  132. ewolny 11.10.2009, niedziela o 11:07:18

    Pora reraksu!

    Właśnie w TV leci kabaret, a w nim kawałek o zaprzeszłej spikerce, cudownej blondynce, która czytając z kartki zawsze się myliła. Po czym pospiesznie wracała do pomylonego tekstu, by pomylić się w jego odczycie kolejny raz. Widownia „kochała ją” za to, i robiła zakłady o to, jak bardzo się dziś pomyli. Tajemnicą poliszynela było też to, że brano nawet zwolnienia lekarskie, by nie przegapić jej kolejnego występu… Życie stworzyło jakby gotowy scenariusz do skeczu i właśnie teraz, widownia słuchając przykładowego odczytu, zaśmiewa się do łez.

    Dlaczego mnie nie jest do śmiechu czytając rozmowę na obu zainteresowanych blogach? Dlaczego wydaje mi się, że Pani Moon świadomie robi z siebie pośmiewisko brnąc w tej dyskusji dalej i dalej? Blog rekomendowany na „Blog roku” w kategorii literackiego. Trochę żal, że wrażliwych dziś ze świecą szukać.

    pzdr

  133. bart 11.10.2009, niedziela o 11:19:12

    @Moon:

    Ja też już tu nie będę pisać.

    Wytrzymałaś cztery minuty i pięćdziesiąt trzy sekundy. Nowy rekord.

  134. miasto-maßa-maszyna 11.10.2009, niedziela o 11:26:44

    @moon
    A potem znów przystąpiono “do ataku” i na mój blog, i tu…

    Ratuuunkuuu, sceptycy mnie biiijąąą…

    ROTFL

  135. sendaianonymous 11.10.2009, niedziela o 11:27:21

    Nie komentuj już na moim blogu. Powiedziałam już wszystko, co mam ci do powiedzenia. Nie mogę Ci poświęcać kolejnego dnia z rzędu. Ja też już tu nie będę pisać.

    Po czym nastepuja dwa posty Moon. No nieee, to po prostu bezcenne. Jak tak dalej pojdzie, nie bede musiala czytac komiksow w gazetach i ogladac telewizji.

    @ Moon

    A Ty mędrku, nie sądzisz, że można być i chamem, i osobą pozbawioną słusznych argumentów? Można. To powszechne zjawisko w sieci.

    O IRONIOOOOOOOOO!

  136. Moon 11.10.2009, niedziela o 12:15:09

    @send
    @bart

    „Wytrzymałaś cztery minuty i pięćdziesiąt trzy sekundy.”
    „Po czym nastepuja dwa posty Moon. No nieee, to po prostu bezcenne. ”

    Send, bezcenny, a raczej rzadko spotykany, jest Twój idiotyzm.

    Przeczytałam potem jeszcze raz ostatnie posty, zauważyłam to, co przeoczyłam przy pospiesznym czytaniu, więc dopowiedziałam jeszcze to i owo.

  137. Moon 11.10.2009, niedziela o 12:23:50

    @ewolny

    O, jeszcze Ewolny poczuł się w swoim żywiole.

  138. Moon 11.10.2009, niedziela o 12:33:49

    @send

    „O IRONIOOOOOOOOO!”

    Dobrze byłoby dać jeszcze emotikonkę na końcu.

  139. Gammon No.82 11.10.2009, niedziela o 12:54:21

    Granulka, ty jesteś GMO.
    Ewolucja by tego nie wymysliła.

  140. miskidomleka 11.10.2009, niedziela o 12:54:39

    Widzę, Moon, że znów zmieniłaś zdanie i wycięłaś ze swojego bloga moje wypowiedzi – a więc przez to linki do innych niż twoja opinii.

    A już cię chciałem pochwalić, że mimo upierania się przy nieudokumentowanych i nieuzasadnionych poglądach masz tyle odwagi, by pozwolić swoim czytelnikom na poznanie argumentów drugiej strony.

    Potwierdza to moje przypuszczenie, że najzwyczajniej obawiasz się, że twoje argumenty są po prostu marne.

  141. ewolny 11.10.2009, niedziela o 12:57:01

    Pani Moon, przecież Pani mnie tu przyprowadziła.
    Z zasady nie biorę udziału w tego typu dyskusjach, być może to lęk, przed przegraną w potyczce słownej. Być może to jest dobra obrona przed chamstwem na internecie. Szkoda szargać i tak zszarganych nerwów.

    Zabrałam jednak głos w dyskusji, bo dostrzegam tu poważny problem natury emocjonalnej. Tego nie da się pozamiatać pod dywan…
    Każdego z nas, prędzej czy później, kiedyś poniesie, ale powinno wystarczyć zwykłe prrr, by wyhamować.

    Moja rada – już zakończ, tak jak i ja w tej chwili kończę.
    pzdr

  142. Gammon No.82 11.10.2009, niedziela o 13:01:26

    @ Moon
    „A Ty mędrku, nie sądzisz, że można być i chamem, i osobą pozbawioną słusznych argumentów? Można. To powszechne zjawisko w sieci.”

    Ale nie u każdego występuje w tak niewiarygodnym natężeniu, co u ciebie. W zakresie chamstwa jesteś wprawdzie tylko letnim deszczykiem, ale co do braku argumentów – jesteś jak tropikalny huragan.

    „Widzę i jedno, i drugie w przypadku pewnych osób z Waszego grona. Ale to głównie chamstwo uniemożliwia normalną dyskusję.”

    W sensie, że wycinanie komentarzy, na które nie masz dobrej odpowiedzi, to chamstwo?
    Racja.
    W sensie, że wycinanie tych komentarzy uniemożliwia normalną dyskusję?
    Racja po raz drugi.

    Co ja dzisiaj taki zgodny? Nawet jej przyznaję rację.

  143. Moon 11.10.2009, niedziela o 13:22:49

    @ewolny

    A jednak kobieta.

    Dziękuję za poradę. Bardzo rzadko wdaję się w tego rodzaju dyskusje, a zwłaszcza w tego rodzaju środowisku. Tym razem to nie problem emocjonalny, a przeziębienie i skutki uboczne pewnych leków. Ale już mi przechodzi i kończę swój tu udział.

    Pozdr.

  144. bart 11.10.2009, niedziela o 13:26:39

    Tym razem to nie problem emocjonalny, a przeziębienie i skutki uboczne pewnych leków.

    Homeopatycznych?

    Ale już mi przechodzi i kończę swój tu udział.

    Hihi.

  145. miskidomleka 11.10.2009, niedziela o 13:28:37

    @bart i Hihi

    Piąty raz, jeśli się nie omsknąłem w rachunkach.

  146. Gammon No.82 11.10.2009, niedziela o 13:43:18

    @ bart
    „Homeopatycznych?”

    Może znowu ten płyn do fug?

  147. Gammon No.82 11.10.2009, niedziela o 13:48:41

    @ Moon
    „Bardzo rzadko wdaję się w tego rodzaju dyskusje, a zwłaszcza w tego rodzaju środowisku.”

    Nie bujaj. UWIELBIASZ TO. Zwłaszcza w TYM środowisku :-P

  148. sendaianonymous 11.10.2009, niedziela o 15:54:03

    @send

    “O IRONIOOOOOOOOO!”

    Dobrze byłoby dać jeszcze emotikonkę na końcu.

    Moj nick jest od miasta w japonskiej prefekturze Miyagi, ktore nazywa sie Sendai. Nie ma nic wspolnego z wysylaniem, srsly :D :D :D

    LOL!

    (Alez prosze!)

  149. sporothrix 11.10.2009, niedziela o 16:14:57

    @ sendaianonymous

    Moj nick jest od miasta w japonskiej prefekturze Miyagi

    Ojej, a myślałam, że od wirusa Sendai ;-). Zboczenie zawodowe :-)

  150. bart 11.10.2009, niedziela o 16:24:44

    Ojej, a myslałam, że od virusa Sendai ;-)

    A ja, że od tego.

  151. sendaianonymous 11.10.2009, niedziela o 16:57:37

    @ bart
    Zrujnuje moje geek cred przez to, ale niestety nie czytalam Neuromancera.

    @ sporothrix
    No wiec, japonska wiki podaje, ze wirus Sendai zostal odkryty przez 石田名香雄 (Ishide Nakao) z Toohoku Daigaku (MOJ UNIWEREK YAY), i nazwany na czesc Sendai-miasta.
    Wyglada na to, ze dziele nick z wirusem. SUPER :D

  152. futrzak 11.10.2009, niedziela o 17:22:32

    Mooon:
    „A Ty mędrku, nie sądzisz, że można być i chamem, i osobą pozbawioną słusznych argumentów? Można. To powszechne zjawisko w sieci.”

    ….czego sama jestes najlepszym przykladem…

  153. RobertP 12.10.2009, poniedziałek o 4:29:44

    Księżycowa Lady
    “Swoją drogą, jak żałosne i głęboko chamskie jest takie rzucanie się kilku osób na jedną.”

    Bart, to jest pomysł na broń straszniejszą od bana. Podpadnięty Adminowi, zależnie od stopnia przewiny, musi
    a) przyznać Jej rację w jednym komciu
    b) bronić Jej przez całą stronę komentarzy
    c) seppuku

    P.S. Przecież Sendai robiło decki ;-)

  154. Rafał 14.10.2009, środa o 13:45:34

    Przeczytałem do połowy mniej więcej. Potem już tylko zerkałem na podkreślenia. Szczerze mówiąc podziwiam dyskutantów, że chciało się im/Wam z Moon rozmawiać i tłumaczyć. Jak krowie na pastwisku, moja babcia by to szybciej zrozumiała. A w nagrodę dostaliście tylko obelgi. Więc brawa za cierpliwość.

  155. pdjakow 24.10.2009, sobota o 12:54:50

    @Monn

    „To wykresy uproszczone. I na pewno istnieją też w pełnej formie. Ktoś robił te badania. Nie wymyślono sobie tego.”

    Toć wiadomo, że nikt nigdy sobie w Internecie niczego sobie nie zmyślił.

  156. Moon 24.10.2009, sobota o 13:46:53

    @pdjakow

    @Monn

    “To wykresy uproszczone. I na pewno istnieją też w pełnej formie. Ktoś robił te badania. Nie wymyślono sobie tego.”

    Toć wiadomo, że nikt nigdy sobie w Internecie niczego sobie nie zmyślił.

    Te wykresy pochodzą z publikacji książkowej. Toć.

    @miskidomleka

    Jakiś czas temu zwróciłam Ci uwagę, że złamałeś prawo autorskie, umieszczając w swoim wpisie cały mój post. Nadal wisi cały mój wpis. (Miałeś prawo umieścić tylko fragment mojej notki, i dać link do całości.)

    To już nie tylko chamstwo.

    Będę musiała to zgłosić do administracji WP.

  157. Moon 24.10.2009, sobota o 13:50:40

    P.S.
    „(Miałeś prawo umieścić tylko fragment mojej notki, i dać link do całości.)”

    I to niewielki fragment, skoro umieszczasz coś mojego jako fragment nowej dzieła.

  158. miskidomleka 24.10.2009, sobota o 14:01:02

    Fajnie Moon, że nadal tu zaglądasz. Kiedy odpowiesz na pytanie o oscillococcinum?

    @Toć.
    A w książkach to też tylko prawdę piszą, nie? Podaj źródło tych danych w postaci publikacji w poważnym recenzowanym (peer-reviewed) czasopismie naukowym. Inne próby ich uwiarygodnienia możesz sobie darować, bo są śmieszne.

    @licencja:
    Wolno:
    kopiować, rozpowszechniać, odtwarzać i wykonywać utwór
    Na następujących warunkach:
    Uznanie autorstwa.
    Użycie niekomercyjne.
    Bez utworów zależnych.

    Zobacz sobie też http://www.law.cornell.edu/uscode/17/107.html

    „the fair use of a copyrighted work, including such use by reproduction in copies [..], for purposes such as criticism, comment, […] is not an infringement of copyright.”

    Dobranoc.

    PS. „Tym razem to nie problem emocjonalny, a przeziębienie i skutki uboczne pewnych leków. Ale już mi przechodzi i kończę swój tu udział.”. Znowu chorujesz? Może grypka? Może się trzeba było zaszczepić?

  159. Moon 24.10.2009, sobota o 14:48:34

    „Fajnie Moon, że nadal tu zaglądasz. Kiedy odpowiesz na pytanie o oscillococcinum?”

    „Wiochą” zalatuje od takich tekstów. Ja nie po to tu jestem, aby odpowiadać na wszystkie Twoje pytania…

    I niefajnie jest, że się upierasz. Nie masz racji.

    „Bez utworów zależnych. ”

    Złamałeś tę zasadę.

  160. ekolog 24.10.2009, sobota o 14:56:24

    „“Wiochą” zalatuje od takich tekstów.”
    Jako mieszkaniec wielkopolskiej wsi poczułem się głęboko dotknięty takim określeniem. Moon – jak nie po to tu jesteś, to po co? Nie zależało Ci na tym, żeby nam wytłumaczyć jaką skuteczność mają granulki zawierające cząsteczki cukru „pamiętające” coś tam z przeszłości?

    A co do prawa cytatu, to się niestety mylisz. Ale jak to już masz dużo wspólnego z Astroawarią – specyficzny sposób rozumienia wolności wypowiedzi – wypowiadać się wolno tylko w zgodzie z Tobą :) Pozdrowienia od wsioka.

  161. Moon 24.10.2009, sobota o 15:37:14

    @ekolog

    „Wiochę” ma się w sobie niezależnie od miejsca urodzenia czy zamieszkania… I w polskich miastach (również dużych) jest więcej wieśniactwa niż na wsiach (procentowo).

    Notabene moja rezydencja też jest położona na wsi :)

    A co do prawa cytatu, to na WP jest dostępna notka prawna do powieszenia na blog… (I teraz mam takie prawo autorskie na blogu.) Niemniej tamto prawo autorskie też było złamane…

    „© [Full Name] and [Blog Name], [Current Year or Year Range]. Unauthorized use and/or duplication of this material without express and written permission from this blog’s author and/or owner is strictly prohibited. Excerpts and links may be used, provided that full and clear credit is given to [Your Name] and [Your Blog Name] with appropriate and specific direction to the original content.”

    „Nie zależało Ci na tym, żeby nam wytłumaczyć jaką skuteczność mają granulki zawierające cząsteczki cukru “pamiętające” coś tam z przeszłości?”

    Bynajmniej. Jak będzie mi na tym zależało, to napiszę o tym u siebie. Pewnie już wkrótce.

  162. Moon 24.10.2009, sobota o 15:52:59

    I dostrzegłam to…

    „Ale jak to już masz dużo wspólnego z Astroawarią ”

    Przekręcanie nicków zdecydowanie niegrzeczne jest.

  163. ekolog 24.10.2009, sobota o 15:57:20

    Excerpts and links may be used, provided that full and clear credit is given to [Your Name] and [Your Blog Name] with appropriate and specific direction to the original content.”
    I to tyle na temat.

  164. Moon 24.10.2009, sobota o 16:06:46

    Excerpts are only excerpts, not the whole text.

  165. miskidomleka 24.10.2009, sobota o 16:16:24

    Moon, przywoływanie przez ciebie „notki prawnej”, której wtedy nie miałaś, jest po prostu rozczulające.

    Podobnie jak opowieści o utworze zależnym, to nie jest żaden utwór zależny tylko cytat z komentarzem, i całkowicie podpada pod „fair use” z US Code Title 17, § 107.

    „Przekręcanie nicków zdecydowanie niegrzeczne jest.”
    To ich nie przekręcaj. Pozwól, że coś ci przypomnę:
    Moon: (do miasto-maßa-maszyna) @m-m-m
    Moon: (do sendaianonymous) @send
    Moon: (do miskidomleka) @miski do mleka, @miski
    Moon: (do Gammon No.82) @Gammon

    A jak napiszesz o cukrze, nie zapomnij podrzucić linka tutaj.

  166. Moon 24.10.2009, sobota o 16:39:12

    @miskidomleka

    Ja nie przekręcałam nicków. Stosowałam tylko skróty (jak widać powyżej), co jest normalną praktyką.

    Natomiast mój nick był i jest przekręcany na różne sposoby. Mnie to ne dotyka szczególnie. Nie spodziewałam sie po prostu takiego „poziomu”.

    Podobnie przekręcany jest nick Astromarii.

    „A jak napiszesz o cukrze, nie zapomnij podrzucić linka tutaj.”

    Aleś Ty dowcipny…

    Nie miałeś prawa użyć całego mojego tekstu, tylko fragment.

  167. miskidomleka 24.10.2009, sobota o 17:53:56

    „Aleś Ty dowcipny…”

    Co w tym dowcipnego? Podziel się swoją wiedzą!

    „Nie miałeś prawa użyć całego mojego tekstu, tylko fragment.”

    Ach, i w którym dokładnie miejscu licencji CC lub prawa o „fair use” jest to napisane?

  168. pdjakow 29.10.2009, czwartek o 13:10:12

    „Te wykresy pochodzą z publikacji książkowej. Toć. ”

    Toć wiadomo, że wszystkie wydane książki zawieraja prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.

  169. dunder 21.11.2009, sobota o 21:24:30

    Sokrates by się uśmiał…

  170. zaciekawiony 28.2.2011, poniedziałek o 9:17:56

    Przypomina mi to polemikę którą uprawiałem przez pewien czas z Astromarią w komentarzach. Co drugi ostrzegała mnie, że zatwierdza komentarz tylko warunkowo, czyniła uwagi do poziomu mojej inteligencji i wysokości na mapach świadomości. Wiele komentarzy też kasowała. Wreszcie uznałem, że nie ma co przeciągać, bo ani ja ją do czegoś przekonam, ani ona mnie, więc dalsze podchody w „a może przepuści” nie miały sensu. Udało mi się jedynie skłonić ją do wyznania, że może jednak nie wszyscy lekarze i prawnicy to psychopaci.

%d blogerów lubi to: