Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Przeklejka o „chamstwie”

Ciekawy głos w dyskusji o „chamstwie w internecie” zapoczątkowanej niesławnymi pojękiwaniami Jacka Żakowskiego.

Dygresja. Parę razy już mówiłem i pisałem, ale nie pamiętam, czy u siebie na blogu, więc przepraszam za ewentualną powtórkę: istnieje w polskiej sferze publicznej koncept (ucieleśniony, naturalnie) „autorytetu”. Jest to zwykle mężczyzna w nieco podeszłym wieku – a przynajmniej o powierzchowności nieco podeszłej, ale koniecznie fotogenicznej w sposób budzący nieokreślony respekt. Autorytet lubi stawiać diagnozy, często zdradzając przy tem nieznajomość istoty, głębokości, lub szerokości diagnozowanego zjawiska, i popadając w pars pro toto. Swoje najzupełniej prywatne poglądy wygłasza tonem i w sposób taki, jakby były bezdyskusyjnymi uniwersalnymi prawdami. Nie zważając na ich niezgodność, powiedzmy, z Konstytucją, wyprowadzenie z błędnej diagnozy, czy nieprzystawanie to potrzeb, poglądów czy obyczajów maluczkich, którym chce przewodzić. Przykładem może być Kościół Katolicki ;-).  Żakowski najwyraźniej zaczyna celować w rolę autorytetu. Zapuścił siwą brodę (fotogeniczny respekt) i nawołuje do cenzorskiego zwalczania „chamstwa w internecie”, przy czym ani internetu, ani chamstwa w nim najwyraźniej zbyt dobrze nie rozumie. I oczywiście nie zważa na niezgodność i nieprzystawanie, jak wyżej.

Wracając do ciekawego głosu, autorstwa Wojciecha Sadurskiego: poniżej cytuję jego spostrzeżenia zdecydowanie trafniejsze niż Żakowskiego (zapraszam też do przeczytania całości). Sadurski jednak autorytetem nigdy nie zostanie, nie ten typ urody

Omawiając przed ponad stuleciem granice wolności słowa, John Stuart Mill rozważał taką oto sugestię, że wszelkie opinie powinny być dopuszczone – pod warunkiem że będą wyrażone w sposób umiarkowany i kulturalny. Millowi – filozofowi skądinąd umiarkowanemu i spokojnemu – ta sugestia zupełnie się nie spodobała. Jeśli granicą wolności słowa – pisał – „ma być obraza tych, których opinie są atakowane, to doświadczenie pokazuje, że obrażają się oni, kiedy tylko atak jest silny i celny, oraz że każdy oponent, który przypiera ich do muru i któremu z trudem odpowiadają, wydaje im się pasjonatem”.

Sam zresztą od czasu do czasu oskarżany byłem w sieci – ku mojemu zdziwieniu – o mało kulturalne wypowiedzi, gdy popełniałem jakieś żarciki może nie najwyższego lotu, ale nie tak znowu niegrzeczne. O brak kultury oskarżali mnie ludzie, którzy – jak sądziłem z ich wcześniejszych wypowiedzi – nie należą do tak wydelikaconych i wrażliwych osobników, aby jakaś niewinna kpinka nadzwyczaj ich raniła. I właśnie tłumaczyłem sobie tę reakcję spostrzeżeniem Milla, że formą wypowiedzi obrażają się zazwyczaj ci, którzy już nie mają argumentów.

wytłuszczenia mdm

Advertisements

Comments are closed.

%d blogerów lubi to: