Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Ambitny PhD

Pracował u nas kolega. Szło mu, powiedzmy, tak sobie. Ale z rad nie bardzo korzystał, upierał się robić samemu po swojemu. Ot, ambitny doktor.

Na przykład potrzebował założyć podgląd tego, co się dzieje w zamkniętym pomieszczeniu. Zasugerowałem mu postawienie zwykłej czarno-białej kamerki w środku (pewnie parę się po pracy wala, a jakby nie, to koszt ze 30 dolarów), zwykłego czarno-białego monitora na zewnątrz (parę się wala), połączenie obu kabelkiem BNC (walają się dziesiątki). Nie, poszedł w hi-tech, kupił kamerkę komputerową, i potem trzy dni kombinował dlaczego mu nie działa, klikał, pstrykał, i nic.

Potem nawalił w innej sprawie, podłożył się prawnie i formalnie (i nie tylko), a jak go komisyjna inspekcja przyłapała, to odgrażał się, że w jego poprzedniej pracy tak się robiło. Nawet jeśli – so what? Na koniec nazwał członków komisji publicznie i pisemnie rasistami (koloru był innego niż oni). Działo się to parę miesięcy temu, ale wrażenie pozostawił – nie dalej jak kilka dni temu jedna członkini komisji go wspominała, komentując, że jakby ją jeszcze raz tak nazwał, to miałby do czynienia z prawnikami jakich ona zna z poprzedniego stadium kariery. Z Langley.  Teraz już kolega u nas nie pracuje, nie dziwne, nie ;-)?

A niedawno sprzątając znalazłem tę kamerkę komputerową, z którą walczył. Bezprzewodową. Wi-fi. A owo pomieszczenie, z którego chciał ją odbierać, jest zbudowaną z płyt metalowych klatką Faradaya.

Advertisements

8 responses to “Ambitny PhD

  1. krzysztof_nawratek 18.8.2009, wtorek o 4:55:37

    z ciekawosci – a z czego mial to PhD?

  2. futrzak 18.8.2009, wtorek o 15:06:30

    coz za geniusz, doprawdy.

    zawsze mi sie wydawalo, ze ktos z tytulem Phd powinien miec wiadomosci z fizyki na poziomie szkoly sredniej.

    No ale widocznie to zludzenie optyczne bylo :-)

  3. krzysztof_nawratek 19.8.2009, środa o 2:58:14

    neuroscience… wiec pewnie z matematyki pewnikiem byl dobry.
    ja w sumie sie nie dziwie, ze nie chcial sluchac rad.
    widzac jak sa traktowani studenci PhD (chyba na wszystkich uniwersytetach)… to pozostawia mocny uraz ;)

    a z innej beczki – jak to jest, ze nie potrafimy wyzbyc sie okazywania tej zlosliwej satysfakcji, gdy widzimy ze jakis profesor wypisuje bzdury na temat piekna kapitalizmu, czy gdy doktor ma luki w wiedzy ze szkoly sredniej?

  4. miskidomleka 19.8.2009, środa o 8:00:59

    Neuroscience i matematyka? Oj, niekoniecznie.

    Nawiasem mówiąc, z jego historii życiowej (i zeznań) wynikało, że brał był udział w projektach wymagających przynajmniej praktycznego obycia z elektrycznością, konceptem ekranowania, itp. I historię po PhD miał dość długą, wystarczającą jak mniemam, by wyzbyć się nawyków i uprzedzeń właściwych studentowi PhD….

    Pytanie ostatnie: cóż, taki z nas jadowicie złośliwy gatunek. ;-)

  5. futrzak 19.8.2009, środa o 16:12:05

    Krzysztof:
    coz, dla mnie ludzie, ktorzy lekcewaza innych i nie potrafia sluchac rozsadnych rad sa po prostu aroganccy, a arogancja nieodmiennie pociaga za soba zlosliwosc jako reakcje z drugiej strony.

    zreszta, ignorowanie jakichkolwiek rad ot tak, dla zasady i hurtem, jest najwiekszym idiotyzmem… o czym przekonal sie pewien hindus, ktory lazil po dachu pociagu i zlapal rekami druty trakcji elektrycznej.

    Oczywiscie, usmazyl sie porazony pradem…

  6. krzysztof_nawratek 19.8.2009, środa o 16:59:58

    futrzak: staram sie (nie zawsze z powodzeniem) nie byc az tak predki z ocenianiem innych. szczegolnie, gdy znam ich tylko z opisu osob trzecich…

  7. bigapple1 19.8.2009, środa o 20:33:11

    kamerka, zapewne, odetchnęla z ulgą po jego odejściu. pozostaje mieć nadzieję, że ten kolega nigdy nie zostanie przywodcą partii politycznej, ruchu społecznego lub, nie daj boże, niedużego kraju.

%d blogerów lubi to: