Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Sąsiadka

Wśród instytucji federalnych USA niektóre budzą mój niesmak (TSA, naturalnie), większość jest mi obojętna, do paru mam szacunek, lub nawet sympatię. Sympatyczna jest mi oczywiście National Transportation Safety Board. Oczywiście, gdyż ich raporty na temat katastrof transportowych, zwłaszcza lotniczych, są dla mnie źródłem interesującej lektury. NTSB jest małą agencją o specyficznym trybie działania – prowadzi badania wypadków (ma tu pierwszeństwo przed innymi agencjami, Any investigation of an accident or incident conducted by the Safety Board […] has priority over all other investigations of such accident or incident conducted by other Federal agencies), stwierdza prawdopodobne ich przyczyny i zazwyczaj rekomenduje zmiany w przepisach, procedurach lub konstrukcjach mające zapobiec podobnym wypadkom w przyszłości. Rekomendacje owe nie mają wprawdzie mocy prawnej, ale NTSB ma taki autorytet, że zazwyczaj są wprowadzane w życie.   A gdy po jakimś wypadku okaże się, że wcześniejsze rekomendacje NTSB zostały zignorowane, prasa natychmiast to wytyka.

Niedawno Washington Post machnął portrecik Debory Hersman, obecnie członkini NTSB, ale nominowanej niedawno przez Obamę na szefową tejże agencji – choć nie ma jeszcze zatwierdzenia. Portret interesujący, szefą federalnej agencji zostanie zapewne wyjątkowo młody człowiek (39 lat), o wielkiej wiedzy i silnej osobowości, który w dodatku swą z pewnością niełatwą i wymagającą pracę łączy z, na przykład, bieganiem triathlonów.

A w samym portrecie bardzo podoba mi się, że zabrakło w nim akcentów, które zapewne pojawiłyby się, gdyby nakreślono go w polskiej gazecie. Autor nie zatroskał się, czy moja sąsiadka, będąc „delikatną kobietą”, ciężko przeżywa wizyty na usłanych trupami miejscach katastrof. Nie wypytał, jak biedactwo pogodziła karierę z wychowaniem trójki dzieci. Nie ocenił urody…

Reklamy

3 responses to “Sąsiadka

  1. irethh 21.7.2009, wtorek o 19:00:18

    Cóż… czego się spodziewać po amerykańskim portrecie…

    :D

  2. evita_duarte 22.7.2009, środa o 11:15:24

    „Autor nie zatroskał się, czy moja sąsiadka, będąc „delikatną kobietą”, ciężko przeżywa wizyty na usłanych trupami miejscach katastrof. Nie wypytał, jak biedactwo pogodziła karierę z wychowaniem trójki dzieci. Nie ocenił urody…”
    Byloby smieszne, gdyby nie bylo niestety prawdziwe.

  3. miskidomleka 22.7.2009, środa o 11:35:57

    evita_duarte: co masz dokładnie na myśli? Zresztą, do irethh (irethha?) kieruję to samo pytanie…

%d blogerów lubi to: