Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Photoshop w zupie

Trzy kwartały temu Wojciech Orliński zadał na swoim blogu zagadkę.

Jaki polski rzeczownik pozbawiony jest angielskiego odpowiednika, a jednocześnie jest na tyle przydatny, że [Michael Kandel, amerykański tłumacz dzieł Lema] używa go w prywatnych rozmowach z własną małżonką.

Zagadka okazała się niespodziewanie trudna. Naciskany przez zgadujących, Orliński uściślał.

Ten rzeczownik nie ma żadnego odpowiednika [w angielskim].

Dla ułatwienia dodam, że odpowiednik nie istnieje w ogóle. Nie to, że archaiczny, rzadki czy „to nie zupełnie to samo”. Nie ma go wcale, a jednak przeciętna rodzina tak z raz na tydzień to musi powiedzieć.

„rosół” (…) „kiełbasa” – dobrze kombinujesz, ale chodzi o całkowity brak odpowiednika, a nie o „mają coś o podobnym znaczeniu”.

[równoważne wyrażenie] jest taką dość toporną peryfrazą – nawet nie jest to jakiś popularna zbitka typu „fax machine”.

Nikt w końcu nie zgadł, choć niektórzy byli blisko („rosół”!). Rozwiązaniem zagadki okazała się „włoszczyzna”.

Poniższe zdjęcie nie zostało wykonane w amerykańskim supermarkecie, jest wyłącznie wynikiem żmudnego fotoszopienia.

soup greens
Zaś następujące linki produktem imaginacji.

Advertisements

4 responses to “Photoshop w zupie

  1. Eli Wurman 7.7.2009, wtorek o 21:17:13

    I chcą za to JEDENAŚCIE (!!oneon11!eleven!) dolców? To jest złodzieizm, nie włoszczyzna!

    No i nie widzę, jak „soup greens” ma być „włoszczyzną” – bardziej są to suszone warzywa.

  2. miskidomleka 7.7.2009, wtorek o 21:59:19

    Ależ popatrz na zdjęcie i zajrzyj do trzeciego linka – suszone są tylko opcjonalnie. Suszoną włoszczyznę zresztą można kupić w Polsce.

  3. Jurgi 10.7.2009, piątek o 5:10:04

    No proszę, czytając powyższy tekst sądziłem, że chodzi o słowo rzeczownik „milczenie”, który razem z czasownikiem „milczeć” nie mają swojego odpowiednika.
    Może to dlatego, że jestem po śniadaniu. Na głodniaka może byłbym bardziej przyziemny. ;)

  4. miskidomleka 10.7.2009, piątek o 11:35:18

    Kłopot z „milczeć” jest tam gdzieś wspomniany w wątku.

%d blogerów lubi to: