Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Refleks pianisty

Polskie portale przekleiły (z tłumaczeniem) notkę Marka Sweda z Los Angeles Times o Zimermanie. Podpisując ją odpowiednio asz, PAP i PAP, Pko – przy czym nie jest jasne, w jaki merytoryczny sposób asz i Pko przyczynili się do publikacji. Ale ja nie o tym.

Załóżmy, ciut ryzykownie, że doniesienia prasowe są ścisłe, i że Zimerman rzeczywiście powiedział, co napisano. Jeśli tak, to chyba IPN powinien go ścignąć za zbrodnię przeciw narodowi polskiemu – napędzanie Polish jokes.

Wiem – artysta. Jest ponad szczegóły, mieszka wieży z kości słoniowej, wzlatuje w rajską dziedzinę ułudy. Ale skoro już zdecydował się wypowiedzieć na tematy aktualnie aktualne, mógłby wpierw przyjrzeć się rzeczywistości, którą krytykuje, i którą postanowił oprotestować odmawiając występów w USA.

I na przykład spostrzec, że od trzech miesięcy w Stanach Zjednoczonych rządzi nowa administracja, która do władzy doszła na obietnicach zmian w stosunku do poczynań poprzedników, którzy to właśnie poprzednicy wysyłali armię USA tu i ówdzie. Nikt nie wie, czy nowa administracja będzie się zachowywać inaczej, ale jak na razie deklaruje, że i owszem. Przeto krytykowanie USA, że są krajem, którego armia chce kontrolować cały świat, jest w obecnej chwili ciut nie na czasie.

Protestowanie przeciw istnieniu obozu internowania w Guantanamo, gdy trzy miesiące temu został wydany nakaz zamknięcia tegoż, też słabo świadczy o orientacji protestującego.

Nie bardzo rozumiem co autor chciał powiedzieć przez „Get your hands off of my country”, jak rozumiem, „off of Poland”. Czy USA najechały ostatnio Polskę? Mam ostatnio mało czasu, ale staram się przynajmniej z nagłówkami wiadomości zapoznawać, więc chyba nie przegapiłbym… Jeśli pianiście nie podoba się projekt założenia amerykańskiej bazy rakietowej w Polsce, to ma do tego pełne prawo – ale wszak tę bazę USA proponują, a polskie rządy nie mają nic przeciwko – wręcz przeciwnie. Chyba wypadałoby w ramach protestu raczej odmówić gry w Polsce?

I wreszcie: kiedy Zimerman podpisał kontrakt na ów koncert w Los Angeles, i inne koncerty, które ostatnio dawał (lub, w sąsiednim powiecie, odwoływał z powodu choroby) w USA? Dwa, trzy, cztery lata temu? Znaczy, w samym środku buszyzmu? I wtedy jakoś Guantanamo nie przeszkadzało?

Reklamy

7 responses to “Refleks pianisty

  1. piotrek 5.5.2009, wtorek o 16:57:34

    Obama to pic na wodę… kontynuuje politykę busha… robi to samo tylko jeszcze gorzej.

    Owszem nakaz zamknięcia Guantanamo jest, ale nie ma na niej daty. Obama obiecywał, że zamknie G. od razu i nagle zmienił zdanie…

    Zimerman to wielki Pianista i myślę, że nie chce być traktowany jak maszyna do grania…
    pozdro!

  2. miskidomleka 6.5.2009, środa o 0:40:52

    Ja nie proponuję Zimermanowi by zamknął buzię i tylko grał, nie traktuję go jak maszynę do grania. Krytykuję nie fakt wypowiedzi, tylko jej jakość.

    Czy Obama się zachowuje jak Bush? Na razie tego nie widać, a z pewnością jest za wcześnie by to w pełni ocenił czy Zimerman, czy Piotrek.

    I jak to nie ma daty?
    http://www.whitehouse.gov/the_press_office/Closure_Of_Guantanamo_Detention_Facilities/
    „Sec. 3. Closure of Detention Facilities at Guantánamo. The detention facilities at Guantánamo for individuals covered by this order shall be closed as soon as practicable, and no later than 1 year from the date of this order.”
    Jak znam USA to może to potrwać dłużej niż 1 rok, ale data jest.

  3. telemach 6.5.2009, środa o 6:37:06

    \\miskidomleka: artysta miał potrzebę powiedzieć i powiedział. Jego święte prawo sobie wygadywać na własnym recitalu. Może miał słaby dzień, może mu się coś przypomniało, może jest chory i jest to dla niego ostatnia okazja aby powiedzieć to co chciał powiedzieć dawno. A kto go artystę pojmie. Słuchacze będą musieli w przyszłości się przygotować emocjonalnie do tego że artysta łączy wykonywanie muzyki klasycznej z prezentacją swych chwilowych nastrojów.

    Mnie o woele bardziej zastanawia jednak przymus analizowania i komentowania analiz i komentarzy. Bo jakie było zdarzenie każdy wie.

  4. miskidomleka 6.5.2009, środa o 10:20:32

    Telemach:

    Zastanawia cię. Dlaczego w ogóle interesuje nas opinia innych na temat trzeci? Dlaczego czujemy potrzebę wygłaszania własnych opinii mniej lub bardziej publicznie? Dlaczego często zależy nam, by nasze opinie zyskiwały poparcie? Co jest takiego w opiniach celebrytów, że mamy większą chęć zwracać na nie uwagę niż na opinię kolegi? No to możesz zacząć pisać 25-tomowe dzieło pyschologiczno-socjologiczne na te tematy.

    A co do prawa artysty – powtórzę, ja mu tego prawa nie proponuję odbierać.

    Jest oczywiście pytanie o jego było nie było usługową rolę wobec słuchacza, który jego konkretne usługi kupił. Nie chciałbym połowy mojej wizyty u lekarza spędzić na słuchaniu jak mi opowiada o ludobójstwie Ormian w Turcji. Nie chcę, by przed przyjęciem zamówienia kelner wygłaszał potępienie tzw. obrzezania kobiet albo namawiał mnie na ograniczenie emisji CO2 czy wręczał mi Strażnicę. Mimo, że są wszystko istotne sprawy, przynajmniej zdaniem kelnera i lekarza.

    Ale parę słów artysty na koncercie nie razi mnie w taki sposób.

    Więc powtarzam, nie żądam od niego autoknebla, komentuję jakość tej wypowiedzi. Ktoś, kto ma ochotę wypowiadać się publicznie, a już zwłaszcza osobnik o pewnym prestiżu, powinien chyba zadbać o sensowność swej przemowy.

    No to żem zanalizował i skomentował twój komentarz. Celebryto ;-)

  5. telemach 6.5.2009, środa o 18:38:13

    Miski drogie- nie ustawiaj sobie łatwo przeciwnika wkładając mu w usta poglądy z którymi masz ochotę polemizować. Ja też tak umiem ale umówmy się na chwilę że się traktujemy poważnie.
    Nie zastanawia mnie potrzeba posiadania opinii na temat faktów rozumianych jako zdarzenia udokumentowane. Ani też potrzeba wyrażania takowych. Mnie zdumiewa powszechny przymus komentowania i opiniowania faktów pozornych. A do takich wtórnych zjawisk obiegu myśli należą IMHO komentarze i opinie dotyczące komentarzy i opinii dotyczących komentarzy i opinii. Nawet nie sam fakt mnie zdumiewa (bo to psychologicznie łatwe do wytłumaczenia w oparciu o teorię powstawania i rozwoju nerwicy natręctw), nie zjawisko samo lecz jego dynamika. Innymi słowy: poglądy na temat zdarzeń doświadczonych, zjawisk odczutych i samodzielnie zaobserwowanych procesów – tsą dla mnie jak najbardziej OK. Polemika na temat trafności komentarzy dotyczących sądów które dotyczą opinii – to dla mni źródło permanentnego zdziwienia.
    A z tym mamy tutaj do czynienia. Człowiek nie będący na koncercie napisał na ten temat artykuł. Artykuł został dodatkowo „wzmocniony” na amerykańskim blogu. Dorotę S. z Polityki zainspirowało to (jak również pisanina z Rzepy) do zajęcia stanowiska na temat przeczytanego gdzie indziej. Ty pod wpisem DS wskazujesz na swój blog jako dodatkowe źródło informacji. Nie wydaje Ci się ten mechanizm być trochę dziwny i inflacjonarny?

    A co do reszty to widzimy to chyba podobnie. Sądzę.

  6. miskidomleka 6.5.2009, środa o 20:17:53

    Telemachu, nie było ustawiania, myślę, że nie do końca zrozumiałem twoje intencje. Mam nadzieję, że tym razem pójdzie mi lepiej.

    Nie zgodzę się z tobą, nie do końca przynajmniej. Gdzieś pewnie kończy się sens pośredniości, opinie o opiniach 15 rzędu i komentarze o komentarzach 20 rzędu mogą być oderwanym już zupełnie od pierwotnego faktu biciem piany. Ale po pierwsze – nie jesteśmy tu tak daleko. Chyba.

    Po drugie – i ważniejsze – myśli na temat myśli, opinie na temat opinii tak samo należą do obiegu myśli jak opinie o pierwotnych faktach. Inaczej: myśl, wyrażona opinia też jest w pewien sposób faktem. Można więc mieć na jej temat opinię, bo się tej opinii doświadczyło, odczuło ja, i coś w niej zaobserwowało. Dlatego mógłbym porozważać w szczegółach to, co napisała Szwarcman – choć tego nie zrobiłem. Czy może z tego zrobić się inflacja? Może. Czy musi? Niekoniecznie.

    A po trzecie – chyba z kolei trafniejsze – moja opinia dotyczy zjawiska pierwotnego. Wypowiedzi Zimermana, – a nie wypowiedzi Szwarcman, nie wypowiedzi na blogu amerykańskim (zgaduję, że pijesz do Opera Chic). [Można tu popaść w przesadę uznając również to, co powiedział KZ za zjawisko niepierwotne. A pierwotnym byłaby, bo ja wiem, decyzja zamknięciu Guantanamo, 9/11, otwarcie Guantanamo, lub nikomu nieznane zdarzenie sprzed 4000 lat na terenach obecnego Afganistanu, z którego jakimś łańcuchem narodził się protest KZ. Ale chyba zgodzimy się, że to przesada, że KZ jest wystarczająco pierwotny na potrzeby tej dyskusji]. I starałem się dotrzeć do zjawiska najbliżej jak mogłem. Ale powtarzam, gdybym chciał się skupić na Szwarcman lub Opera Chic, to nie byłoby w tym nic dziwnego, vide po drugie.

    I jeszcze o faktach: nie jest to napisane jawnie, ale moim zdaniem da się założyć, że Swed, na którego relacji się opierałem, na koncercie był. Szwarcman wyraziła swoją opinię niezależnie parę dni po mojej, a o Opera Chic dowiedziałem się jeszcze później. Opera Chic, jeśli czegoś nie plączę ze strefami czasowymi, opublikowała swoją notkę po mojej. Więc czy to ja jestem winien inflacji?

    A swój blog wskazałem u DC jako źródło opinii (nie informacji!), która – na ile się zorientowałem, nie była jeszcze u DS wyrażona.

  7. telemach 7.5.2009, czwartek o 7:52:51

    Miski, nie sprzeczajmy się. Mój komentarz powstał na skutek pewnej irytacji spowodowanej zalewem informacji wtórnych, oberwało Ci się chyba przy okazji. Nie chcę ani nie mogę Cię obarczać winą za ten zalew piany. Byłeś istotnie wcześnie.
    A co do tematu? Był taki pan co domalował Mona Lizie wąsy, był inny który zamiast skupić się na tym co robił najlepiej obcinał sobie uszy. Od zarania dziejów artyści głupkują – to czyni ich powabnymi, różni od rzemieślników i urzędników i należy to brać z dobrodziejstwem inwentarza. Zimerman wpisuje się, prawda, w pewną tradycję, palnął bo palnął. Komentarz dotyczący zdarzenia jest jak dla mnie najbardziej OK. Dyskusja na temat poglądów wyrażanych w komentarzach i wpisy których tematem są komentarze do wpisów mnie przeraża. Mnie zirytowała uwaga Szwarcman na temat jakości komentarzy do wpisu w Opera Chic. Wpisu, który był już wtórny i w swej wymowie skandaliczny. I opierał się na relacji prasowej powstałej na podstawie relacji naocznych świadków.
    Ale to już mój problem.
    Pozdrawiam
    T.

%d blogerów lubi to: