Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Let’s talk about incest

Niniejsza notka jest zainspirowana niedawnymi doniesieniami prasowymi, choć nie będzie bezpośrednio traktowała o tychże doniesieniach. No, może troszkę.  Inspiracją były wiadomości o sprawie Fritzla i o nieco podobnej, choć chyba mniej ekstremalnej sprawie w Polsce.

Obaj oskarżeni są oskarżeni o gwałty, poza tym Fritzl o uwięzienie, zmuszanie do niewolnictwa i morderstwo, zaś Polak o współżycie z osobą poniżej 15. roku życia. Obaj są także oskarżeni o kazirodztwo.

I mam wrażenie, że owo kazirodztwo przyciąga nieproporcjonalną uwagę. Nieproporcjonalną w stosunku do innych spraw, o które się ich oskarża. Washington Post na pierwszej stronie artykułu podaje, że za morderstwo Fritzlowi grozi dożywocie, i zaraz kontrastuje, że za kazirodztwo tylko rok więzienia. Grożące mu kary za gwałt i zmuszanie do niewolnictwa, chyba jako mniej interesujące, spadły na drugą stronę. Express, bezpłatna plebejówka Washington Posta wybija [uwaga: 10 MB PDF, tekst na str. 7] kary za morderstwo i kazirodztwo wielką czcionką, a w pierwszym akapicie oczywiście ekscytuje się, że Frtiz był ojcem siedmiu dzieci własnej córki, o gwałceniu jej zapominając.

W polskiej sprawie pisze się „za kazirodztwo, uprawianie seksu z osobą poniżej 15. roku życia grozi mu do 12 lat więzienia”. O karach za to, że  „próbował ją [siostrę] zgwałcić, zmuszał do odbycia stosunku oralnego” ani słowa. Nie mówiąc o tym, że 12 lat nie może grozić mu za kazirodztwo. Za współżycie z osobą poniżej 15 lat, albo za gwałt – owszem. Za zmuszenie do„innej czynności seksualnej” (nie wiem, jak polskie sądy kwalifikują gwałt oralny) do 8 lat. Za kazirodztwo grozi mu najwyżej 5 lat. Ale czemu notatki prasowej troszkę nie podkręcić? Kazirodztwem?

Podobnie w innej notatce na ten temat (tu) od razu w tytule i wyróżnionym nagłówku pojawia się kazirodztwo i pedofilia, natomiast fakt, że (jak ujawnia tekst notatki) facet „doprowadził” (czyli chyba zmusił, nie?) brata i siostrę, nie zasłużył sobie na nagłówek.

Jeszcze jeden przykład z Polski. Niejaki Józef Ch., który ze swą młodą córką sypiał (i został ojcem jej dwojga dzieci) za obopólną podobno zgodą, dostał 3,5 roku w pierwszej instancji za kazirodztwo, córka zresztą dostała 4 miesiące w zawieszeniu. Nie został oskarżony za współżycie z nieletnią poniżej 15 lat (a – przynajmniej wg prasy – wtedy zaczęli), nie został oskarżony o zmuszanie, gwałt, o doprowadzenie do obcowania przez nadużycie zależności – można prokuratora o to pytać, ale najwyraźniej ani prokurator, ani sąd nie znaleźli podstaw.

Co nie przeszkadza Gazecie.pl dopytywać się, czemu Józef Ch. został przez Sąd Okręgowy wypuszczony z aresztu, w którym miał zdaniem Sądu Rejonowego przebywać do chwili uprawomocnienia się wyroku. I tejże Gazecie.pl, która zwykła domagać się walki z nadużywaniem aresztu w polskim wymiarze sprawiedliwości, Sąd musi tłumaczyć, jakież to są prawne przesłanki do stosowania aresztu, oraz że „Areszt nie jest karą. Ma on tylko zapobiec utrudnianiu postępowania”. A Interia już zupełnie folguje sobie, nazywając Józefa Ch. „potworem z Medyni” i opisując „dramat dziewczyny”. Dramat? Przecież z innych doniesień – i z oskarżenia oraz wyroku – wynika, że sypiała z ojcem dobrowolnie.

Powyższe przykłady wybrałem nie najlepiej. Fritzl, Polak spod Żagania to najprawdopodobniej gwałciciele, oskarżeni też o inne przestępstwa ciężkiego kalibru. W sprawie Józefa Ch. też jest cień wątpliwości: to mianowicie, że jakoby zaczęli gdy córka była mocno nieletnia. 

Ale ja pytam: czemu media, spośród całego wachlarza przestępstw podkreślają kazirodztwo (zmiatając gwałt pod dywan)? Czemu Józef Ch. był oskarżony o kazirodztwo – a nie pedofilię czy doporowadzenie do współżycia przez nadużycie zależności? Co czyni kazirodztwo takim… bo ja wiem – medialnie ciekawym?

I wreszcie pytanie główne: dlaczego kazirodztwo jest w ogóle zabronione, dlaczego jest karalne? Jeśli łączy się z gwałtem, z wykorzystaniem małoletnich, czy wykorzystaniem zależności – są na to świetne odrębne paragrafy. Czego jednak wymiar sprawiedliwości chce od dorosłych siostry i brata, którzy mają ochotę kochać się trochę inaczej niż większość sióstr i braci? Co ma do dorosłej siostrzenicy w potrzebie swawolącej z chętnym wujciem? Czemu odmawia babci ocieplenia jesieni życia związkiem z jurnym i muskularnym wnuczkiem?

Niedawno niemiecki Trybunał Konstytucyjny zabronił kazirodztwa kochającemu się (tak bardziej niż przeciętne rodzeństwo) od lat rodzeństwu, powołując się na zwiększone ryzyko wad wrodzonych u potomstwa osób spokrewnionych. No jak to nie jest lame excuse

Primo, prawo polskie, a zapewne i niemieckie, zabrania współżycia płciowego – a nie posiadania dzieci – osobom blisko spokrewnionym. Gdyby być konsekwentnym, należałoby zezwolić na seks z dobrym zabezpieczeniem, czyż nie? 

Secundo, czy jakiekolwiek prawo zabrania posiadania dzieci lub odbywania stosunków płciowych dwojgu niespokrewnionych osób, które z badań genetycznych wiedzą, że mają sporą szansę spłodzić dzieci z wadami wrodzonymi? Żadne? To może czas taką eugenikę wprowadzić? Może niech Niemcy zaczną i posłuchajmy opinii publicznej…

Tertio, prawo polskie (i na przykład wirginijskie) zabrania współżycia również między adoptowanymi a adoptującymi, gdzie niebezpieczeństwo wad wrodzonych jest takie same jak w każdym innym związku.

Cały więc szum wokół kazirodztwa nie ma żadnego sensownego uzasadnienia, wszystkie rzeczywiste problemy jakie mogą się z nim wiązać są albo zabronione mocą innych przepisów (gwałty, nieletni, wykorzystanie zależności), albo zabronione raczej być nie mogą, i nie są gdy wystepują w sytuacjach pozakazirodczych (zwiększone prawdopodobieństwo wad genetycznych).

Penalizacja kazirodztwa nie wynika przeto z rzeczywistej potrzeby ochrony społeczeństwa. Bo nie ma przed czym chronić, bo nie rodzi ono żadnego zagrożenia. Kazirodztwo cieszy się uwagą wymiaru sprawiedliwości po części dzięki wywoływanej przez nie ekscytacji, jaką widać w cytowanych wyżej doniesieniach medialnych. (Gdzieś kiedyś pisano, że ten sam obrazek porno dostaje dużo więcej klików jeśli podpis sugeruje, że przedstawia stosunek kazirodczy, niż gdy jest to stosunek niespokrewnionych). A po części penalizacja kazirodztwa to spadek po biblijnym nazwaniu go obrzydliwością. Co chyba nie powinno stanowić podstawy do stanowienia prawa, tym bardziej, że kazirodztwo dzieli ten zaszczyt z homoseksualizmem i jedzeniem krewetek.

Czas więc może pomysleć o pożegnaniu się z paragrafem 201 Kodeksu Karnego.

PS. Miałem się zająć też paragrafem 202 (pornografia z udziałem małoletnich, zwierząt lub przemocy), ale zostawię to sobie na inną notkę.

Uzupełnienie.

Reklamy

4 responses to “Let’s talk about incest

  1. Jurgi 18.3.2009, środa o 15:55:56

    Cóż, to typowy przykład zafiksowania spowodowanego obyczajowym tabu. Coś jest be i kropka, nawet jeśli racjonalnych przyczyn po temu nie ma.

  2. amatil 20.3.2009, piątek o 8:05:18

    Przyczyn szukałbym raczej w socjobiologii niż Biblii. Unikanie chowu wsobnego jest charakterystyczne dla innych ssaków, np. koni i małp. Biblia i współczesne kodeksy karne raczej racjonalizują to, co tkwi głęboko w nas.

  3. miskidomleka 20.3.2009, piątek o 13:22:27

    Ale cywilizacja w dużej mierze polega na zmienianiu tego co tkwi w nas, na wykraczaniu poza to, na wychodzeniu poza ewolucyjny spadek. Całek, procedur sądowych, druku, neurochirurgii, dualizmu korpuskularno-falowego, równości wobec prawa nie ma „w nas”. A Biblia „racjonalizuje” obyczaje i przesądy bliskowschodnich pasterzy sprzed paru tysięcy lat.

    Dlatego uważam, że kształtując kodeksy karne powinniśmy umieć oderwać się zarówno od dziedzictwa zwierzęcych przodków, jak i od kształtowanych przez nie antycznych przepisów. W końcu wbrew Biblii jemy krewetki i wieprzowinę, uprawiamy seks homoseksualny, patrzymy pożądliwie na kobiety, a nawet, o zgrozo, używamy znajdujących się wewnątrz domostw muszli klozetowych („Będziesz miał miejsce poza obozem i tam poza obóz będziesz wychodził. Zaopatrzysz się w kołek, a gdy wyjdziesz na zewnątrz, wydrążysz nim dołek, a wracając przykryjesz to, czegoś się pozbył” – Pwt 23: 13-14).

    PS. Jak napisałem w notce, argument unikania następstw chowu wsobnego jest potrójnie chybiony.

  4. miasto-masa-maszyna 22.3.2009, Niedziela o 10:19:06

    Jak napisałem w notce, argument unikania następstw chowu wsobnego jest potrójnie chybiony.

    To jest nie tyle argument co atawizm. Z atawizmami niezwykle ciężko się walczy za pomocą argumentów, co pokazuje doskonale choćby przykład najbardziej ekologicznego źródła energii, czyli elektrowni atomowych. Zresztą w obu przypadkach w grę wchodzi ten sam, jeden z najpierwotniejszych atawizmów – czyli strach przed rodzeniem potworów.

%d blogerów lubi to: