Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Entartete Wissenschaft

…czyli dyplomowani Übermensche prowadzą radiestetów na stos

Sayitagain opisał i pochwalił nową inicjatywę polskiego światka naukowego – list protestujący przeciwko umieszczeniu pewnych ściemniających zawodów (wróżka, astrolog, etc.) na liście zawodów Ministerstwa Pracy.

Mam kilka poważnych wątpliwości do tej inicjatywy i do jej uzasadnienia.

Po pierwsze: metoda.

Wydawało mi się, że właściwymi środowisku naukowemu metodami postępowania są dyskusja, edukacja, argumentacja – a nie zagrywki inspirowane Inkwizycją, Łysenką i pewnym znanym Adolfem (i nie chodzi o Dymszę). Bo jak rozumiem intencją listu jest wymazanie tych zawodów z prawa i z życia publicznego?

Może, proszę państwa doktorostwa i profesorostwa,  należy więcej energii poświęcać edukacji społeczeństwa, a mniej działaniom policyjnym?

Po drugie: prawa.

Wg. sayitagain dr Tomasz Witkowski popierając list napisał „Uznawanie tego rodzaju szarlatanerii jest nie do pomyślenia w XXI wieku. Rozumiem, że bezrobotna wróżka mogłaby się zgłosić do urzędu pracy po zasiłek″. A dlaczego miałaby nie móc? Podatki, ZUSy, składki zdrowotne czy inne filary płaciła, zarabiała pieniądze, które następnie wydawała na bułki, mleko i kryształowe kule przyczyniając się do wzrostu gospodarczego. Więc dlaczego dr Witkowski odmawia jej prawa do zasiłku? Bo on ma doktorat a ona nie?

Po trzecie: kryteria.

Hochsztaplerów nie brakuje nigdzie. Posiadanie fachowych wyższych studiów czy doktoratu nie gwarantuje kompetencji.  W czym profesor KUL dr Włodzimierz Sedlak czy lekarz polecający pacjentom stosowanie homeopatii różnią się od radiestety albo „terapeuty” świecującego uszy? Poza tym, że ci pierwsi podpierają się w swoich ściemach autorytetem paru skrótowców przed nazwiskiem?

Po czwarte: oderwanie od rzeczywistości.

Cytat z listu protestacyjnego „Niżej podpisani uważają za skandaliczne umieszczenie na tej liście szeregu profesji niemających nic wspólnego z cywilizacją XXI wieku”. Proszę państwa, czy chcecie, czy nie, profesje te mają bardzo wiele wspólnego z cywilizacją XXI wieku i stanowią jej niebagatelną część. Co wprawdzie nie najlepiej świadczy o cywilizacji XXI wieku, ale niedostrzeganie faktów kiepsko świadczy o „niżej podpisanych”.

Po piąte: konsekwencja.

Dlaczego sygnatariusze zwalczają tylko zawody „astrolog, wróżbita, bioenergoterapeuta, refleksolog, radiesteta”? Przecież na liście jest sporo innych zawodów o równie naukowych jak powyższe uzasadnieniach działalności, równie zerowej skuteczności (po odjęciu placebo), i w równym stopniu opierających się na wyciąganiu pieniędzy od naiwnych.  

Są tam rozmaite odmiany duchownych, np. muzułmański, z opisem „spełnia posługi religijne[…] oddając przez to cześć Bogu Jedynemu”, rzymskokatolicki, który „czuwa nad przestrzeganiem świętych tradycji, praktyk i wierzeń, oddając cześć Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu”, czy żydowski, który „oddaje stosowną cześć Bogu″. A nawet zawód taki jak „świecki krzewiciel wiary”. Czemu naukowym sygnatariuszom listu przeszkadza wróżbita, a nie przeszkadza uznanie przez ministerstwo bajek o potrójnych lub pojedynczych czajniczkach i twierdzenie, że oddawanie im czci jest stosowne? I co, bezrobotnemu rabinowi albo księdzu już wolno zgłosić sie po zasiłek? Oni zdaje się, w przeciwieństwie do wróżki, podatki płacą w sposób ulgowy.

Ba, pod względem formalnym można uznać, że od wróżki i astrologa niewiele różnią się – obecni na liście – pisarz, artysta cyrkowy, reżyser filmowy. Też sprzedają złudzenia. A sygnatariusze nic do nich nie mają.

Co więcej, w dzisiejszych czasach na poziomie wiarygodności bioenergoterapeuty i radiestety można spokojnie zakwalifikować (obecny oczywiście na liście) zawód doradcy inwestycyjnego. I znów sygnatariusze nie zgłaszają zastrzeżeń.

 

Disklajmery i peesy:

jeśli ktoś z powyższego zrozumiał, że mam sympatię do bioenergoterapeutów, wróżbitów, radiestetów i astrologów, albo że mam ochotę ich wspierać,

jeśli ktoś z powyższego wyczytał, że chcę pozbawić reżyserów i pisarzy prawa do zasiłku, albo osobiście uważam ich wytwory za równie wartościowe jak horoskopy i machanie różdżką,

niech przeczyta jeszcze raz, i zastanowi się nad różnicą między osobistymi poglądami a procedurami i zasadami ministerstwa.

PS. Jeden argument w liście jest sensowny: „Zwracamy uwagę, że zalegalizowana w rozporządzeniu definicja radiestezji, jako jednego z rodzajów rzemiosła, była powodem dopuszczenia przez Sąd Najwyższy opinii radiestety na równi z opiniami innych biegłych sądowych (Uchwała SN z dn. 30.10.1985, sygn. akt SN III CZP 59/85)”.  Tyle, że niewłaściwie zaadresowany. To nie wina ministerstwa, które zamieszcza na liście zawody faktycznie wykonywane, to wina idiotów w SN.

Notka uzupełniająca

Advertisements

3 responses to “Entartete Wissenschaft

  1. Burzyciel 26.2.2009, czwartek o 16:47:19

    Otóż to, otóż to.

  2. telemach 2.3.2009, poniedziałek o 13:19:21

    Obawiam się, że w naszej skażonej bezrefleksyjnym zacietrzewieniem ojczyźnie, mało kto zada sobie trud zastanowienia się nad intencjami autora. Większość dyskutantów cechuje raczej pawłowowski stosunek do omawianej materii i opisany przez Pawłowa sposób reagowania.
    Bardzo mi się ten tekst spodobał.
    Ukłony.
    T.

  3. Klu 17.3.2009, wtorek o 4:56:22

    Znaczna część mnie chętnie by się podpisała pod Twymi wywodami ale…. w innej części – wcale nie małej, ani mało istotnej – pojawia się myśl, że
    dobrze jest, gdy ktoś poczuwa się do powinności ostrzegania na głos przed świadomą hochsztaplerką, eksploatowaniem głupoty. Być może nie dość przemyślana i nieco groteskowa jest forma „Listu…” wszelako gorsza chyba jest akceptacja szkodliwego stanu od jego podważania i kompromitowania.
    Dostrzegam nasilanie piętnowanych „Listem …” zjawisk… być może sprzyja im strach około-kryzysowy. Wykształcone kobiety masowo odwiedzają wróżki w sprawach sercowych – to wynik kryzysu rodziny i jednego z największych problemów naszej cywilizacji – którym są samotne (głównie)kobiety z dziećmi …

%d blogerów lubi to: