Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Dziarski czterdziestolatek

Dziewiątego minęła czterdziesta rocznica pierwszego lotu najbardziej chyba znanego, a z pewnością najpowszechniej rozpoznawanego samolotu pasażerskiego: Boeinga 747. Pierwszego szerokokadłubowca – a więc pioniera koncepcji, która znacząco zmieniła loty długodystansowe.  Mimo dojrzałego wieku trzyma się dzielnie (podobnie jak ciut starszy i znacznie mniejszy 737), nowe egzemplarze są zamawiane przez linie lotnicze (oczywiście, w wersjach mocno odmiennych od oryginału), powstają jeszcze nowsze wersje, a choć rozmiarami został ostatnio prześcignięty przez Airbusa 380, urodą – cóż, chyba raczej nie.

Garstka, względnie krótka lista ciekawostek o 747:

  • w 1982 roku niedaleko Jawy 747 British Airways wleciał na wysokości 11 km nad ziemią w chmurę popiołu wulkanicznego.  Najpierw zaczęły pojawiać się dziwne światła na szybie kokpitu, potem w silnikach – a potem wszystkie cztery silniki wyłączyły się. Historia skończyła się dobrze, wylecieli lotem szybowcowym z chmury, silniki udało się ponownie włączyć i, mimo minimalnej widoczności przez szyby kokpitu zmatowione przez popiół, samolot wylądował bezpiecznie w Jakarcie. A do historii przeszedł komunikat dla pasażerów wygłoszony kapitana Erica Moody’ego: „Ladies and gentlemen, this is your captain speaking. We have a small problem. All four engines have stopped. We are doing our damnedest to get it under control. I trust you are not in too much distress”. A small problem!
  • mimo swoich rozmiarów 747 potrafi całkiem ostro zakręcać, a nawet tańczyć na wietrze.
  • dostarcza dziwnych rozrywek plażowiczom na St. Maarten.
  • w 1977 roku na pasie lotniska Los Rodeos na Teneryfie zderzyły się dwa 747 – startujący Rijn KLM i kołujący Clipper Victor Pan Am. Clipper Victor, 747 można powiedzieć historyczny – w styczniu 1970 roku jako pierwszy 747 poleciał w normalnym pasażerskim locie. Rijn nie był tak sławny, za to jego kapitan, Jacob Veldhuyzen van Zanten był sporą fiszą – odebrał w Seattle pierwszego 747 kupionego przez KLM, był instruktorem i „twarzą” KLM – występował w reklamach prasowych linii.  Do nieszczęścia, jak to zwykle bywa, przyczynił się splot wielu niekorzystnych okoliczności (tak naprawdę obu samolotów w ogóle nie powinno być na Teneryfie), ale najpewniej najbardziej winny był właśnie van Zanten, który rozpoczął start we mgle, nie mając wyraźnego zezwolenia od wieży, i wbrew zastrzeżeniom członka swojej załogi. Mimo rozpaczliwych prób ratowania sytuacji, gdy już sobie uświadomił ku czemu zmierza, skutków swojego błędu nie przeżył, podobnie jak wszyscy w jego samolocie i większość osób z 747 Pan Am – w sumie przeżyło 61 osób, zginęło 583. Jak dotad najwięcej w pojedynczej katastrofie lotniczej. Jak łatwo zgadnąć, niechlubny rekord największej liczby ofiar w katastrofie jednego samolotu (520 osób) należy również do 747 – siedem lat po nieprawidłowo przeprowadzonej naprawie, w 1985 roku odpadł statecznik pionowy w samolocie Japan Airlines. Pozostaje mieć nadzieję, że te ponure rekordy nie zostaną pobite. Choć wprowadzenie Airbusa 380 do eksploatacji każe określić te nadzieje jako prawdopodobnie płonne…
  • 747 wożą nie tylko pasażerów (setki sztuk za jednym zamachem) ale i wahadłowce (pojedynczo). Jest też wersja do wożenia innych dużych rzeczy.
  • we wczesnych 747 pokłady były połączone kręconymi schodami.
  • według Boeinga do stycznia 2009 roku dostarczono klientom 1401 Jumbo Jetów.
  • pomysł zbudowania tak wielkiego samolotu pochodził od Juana Trippe, założyciela i długoletniego szefa Pan Am. Faceta, który w 1934 roku doszedł do wniosku, że samoloty (wówczas zasadniczo zbyt krótkiego zasięgu) mogą i powinny latać z USA na Daleki Wschód przez Pacyfik. Namówił rząd USA na wyłączny kontrakt na przewozy poczty lotniczej tamże (co mu zapewne pomogło osiągnąć dobry zwrot z inwestycji), po czym problem zasięgu rozwiązał budując w dziewięć miesięcy na malutkim atolu Wake na Pacyfiku lotnisko, port i wszelkie urządzenia potrzebne do tankowania samolotów. Co ciekawe, Trippe wymyślił 747, bo widział, jak bardzo lotniska są zapychane przez rosnący ruch pasażerski przewożony w małych maszynach. Historia lubi się powtarzać, ale nauki z niej nie ma – dziś niektóre lotniska, szczególnie w USA zapychają się, bo linie lotnicze chcą latać na każdej trasie wiele razy małymi regional jetami, zamiast rzadziej dużymi samolotami…
Advertisements

One response to “Dziarski czterdziestolatek

  1. ania 11.2.2009, środa o 16:09:21

    Wizualnie moj ulubiony samolot. Majestat, ktorego chyba tylko Antonov (ten wojskowy) albo Galaxy moze przebic. Natomiast pod wzgledem komfortu te, ktorymi lecialam, okazaly sie byc dosc niewygodne. Klasa ekonomiczna niby wszedzie jest ciasna, ale te klmowskie jumbo jety byly jakos wyjatkowo.

%d blogerów lubi to: