Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Przeglądarrrka złowrrrogiego Micrrrosoft

Mnóstwo ludzi obrzuca M$ zwanego też małomiękkim obelgami, jacy to chciwi są, jakie złe programy piszą, i wszystko to do niczego. No nie wiem. Windows specjalnie kłopotów mi nie przysparzają, a już zwłaszcza od czasu XP.  Microsoft Office wolę od Open Office i WordPerfect Office – obu próbowałem, i przede wszystkim nie przeszły podstawowego testu: poprawnego otwarcia dokumentów MS Office – czyli de facto standardu. Inne problemy też były. 

Kiedyś owszem, pisywałem w innych edytorach niż Word: w ChiWriterze, w przyjemnym polskim TAGu. W WordPerfekcie dla DOSa – ach, te cztery funkcje pod każdym z klawiszy F1-F10, naciśniętym samotnie lub z Shift/Alt/Ctrl. Pamiętacie takie kartonowe nakładki z wypisanymi kolorowo nazwami tych funkcji do nałożenia na klawisze funkcyjne? Które były wtedy po lewej stronie klawiatury?  Potem był AmiPro pod Windows, ja zaś zostałem zwolennikiem Windowsowego Word Perfecta. Nawet napisałem w nim magisterkę, w trakcie żałując nieposłuchania kolegi, który sugerował był mi użycie produktu tej samej firmy co system. Po tym doświadczeniu zacząłem trzymać się Worda.

Znam ograniczenia MS Office, nie oczekuję od niego cudów, od przetwarzania tablic danych 1000 x 100 000 komórek, zaawansowanej matematyki i robienia precyzyjnych dużych grafik mam lepsze narzędzia niż Excel i Power Point. Ale nie mam z MS Office problemów i dostaje od niego co mi trzeba. Tzn. dostaję od wersji 2003, w konserwatyzmie swoim od 2007 z jego nowym układem menu i nowymi formatami plików na razie trzymam się z daleka. Zresztą w interfejsie użytkownika 2003 też powyłączałem niektóre bardziej nowoczesne cechy, jak wyświetlanie skróconych menu. Menu z dwudziestoma czy więcej pozycjami nie przeraża mnie. Taki jestem Stefek Burczymucha.

Podobnie nie mam szczególnie zastrzeżeń do Internet Explorera. Chyba miałem kiedyś kontakt z Mosaic, a może było to wczesne Netscape, czasy to ginące w mrokach dziejów i mojej niepamięci, dość powiedzieć, że zdarzyło mi się używać w tych czasach protokołu gopher… Później było Netscape, a potem stało się trochę jak z WordPerfectem. Netscape w wersji 4 robił co trzeba, ale 6 praktycznie nie działał.  Trzeba było znaleźć alternatywę – stał się nią IE.

Spełniał swoje zadanie przez lata. Mimo fatalnej opinii co do bezpieczeństwa (IE – narzędzie do przeglądania internetu z Twojego komputera i vice versa) nikt mi się nigdzie – o ile mi wiadomo – nie włamał. Gdzieś na etapie późnego IE6 zacząłem mieć trochę wątpliwości – konkurencja chwaliła się rozmaitymi wodotryskami, z których karty wydawały mi się naprawdę użyteczne. Zanim jednak dojrzałem przesiadki, wyszedł IE7 z kartami, z okienkiem wyszukiwarek – i motywacja do przesiadki przygasła. Tym bardziej, że dziwny dla mnie pomysł z wyrzuceniem normalnego menu dał się łatwo odkręcić.

Spróbowałem trochę Firefoxa, użyłem parę razy Safari – może za krótko, ale jakoś mnie nie uwiodły. Używałem też Links, to jednak przeżycie mocno odmiennego gatunku. Opery chyba nie zdarzyło mi się dotknąć. Popróbowałem Chrome – rzeczywiście, było jakieś wrażenie lekkości, tak jak go reklamowano. Ale co z tego, skoro pasek aplikacji nie respektuje systemowych ustawień kolorystycznych i zamiast mile ponurej czerni schematu Zune mam błękicik ciut, jak to niektórzy elegancko określają, oczojebny. Skoro nie można wyłączyć skalowania grafik do rozmiaru okna. I, co najgorsze, ktoś w Google wpadł na idiotyczny pomysł połączenia okienka adresu z okienkiem wyszukiwarek. Ja może mało kumaty jestem, ale nie udało mi się zmusić owocu tego połączenia do efektywnej współpracy – a że lubię sobie wpisać czasem adres ręcznie, zaś wyszukiwarek na liście mam coś osiem, więc ma działać. Inaczej do widzenia.

Znów więc zostałem przy IE. Nawet niedawno zaryzykowałem wersję 8 RC1. I muszę powiedzieć, jestem pod wrażeniem. Oczywiście nie wszystko jest idealne, nigdy nie jest. Rzekomo IE8 ma bardziej niż poprzednicy zgodny ze standardami sposób interpretacji i wyświetlania stron – cóż, może strony są nie według standardów, bo sporo się troszkę sypie. Ale na to  IE8 ma tryb kompatybilności, czyli wyświetlania jak IE7 – do włączenia dla danej strony (co jest pamiętane), lub globalnie. U mnie na razie chodzi globalnie. Jak strony dorosną, się odkręci.

Raz zwiesił się na amen – tak naprawdę zwiesiła się jedna karta, bo teraz każda jest osobnym procesem, jak np. w Chrome. Ale wymaga dopracowania identyfikacja zwieszonej karty i, najlepiej, jej automatyczne zabicie. Może wersja finalna będzie miał to dopracowane. Co ważne, nawet jakiś duży pad byłby stosunkowo mało groźny. Gdy zabiłem wszystkie karty symulując taki pad, po powtórnym uruchomieniu IE8 zaproponował otwarcie stron, które miałem otwarte przed zabiciem. Zadziałało to bezbłędnie.

Nie do końca podoba mi się otwieranie nowych kart. Jest mechanizm grup kart: karty potomne otwierają się przy tej, z której zostały otwarte (co bym sobie bardzo cenił), i przynależą do jednej grupy z rodzicem. Można je zamknąć wszystkie razem. Ale wadą jest oznakowanie grup kart – ich zakładki są podbarwione zbyt intensywnymi (znaczy, oczojebnymi) kolorami. Można grupy kart wyłączyć, kolorki znikną, ale wtedy nowe karty otwierają się na końcu rządka kart.

Na nowej pustej karcie pojawiają się linki do zamkniętych niedawno (może przypadkowo) kart – bardzo użyteczny mechanizm. Można to zrobić także z prawoklika na zakładce dowolnej karty.  Jest tryb porno, są akceleratory, którym się jak dotąd dokładnie nie przyjrzałem. Ale zdaje się chodzi o możliwość szybkiego użycia (np. wyszukania w google) dowolnego zaznaczonego tekstu. Niegłupie.

Świetne wrażenie zrobił na mnie bardzo usprawniony system podpowiedzi do okienka adresu i okienko wyszukiwarek – też z podpowiedziami. Dobre też jest nowe wyszukiwanie tekstu na stronie – powiedzmy sobie szczerze, poprzednie było poniżej wszelkiej krytyki, ale nawet jeśli nie zwracać uwagi na poprzednie, nowe jest warte pochwały.

W sumie – znowu nie przyłączę się do pień chórów antymicrosoftowych, a odważającym się sprzeciwić antygejtowskim modom polecam przyjrzenie się ósemce. Tym mniej odważnym – po wyjściu wersji finalnej.

Advertisements

9 responses to “Przeglądarrrka złowrrrogiego Micrrrosoft

  1. miasto-maßa-maszyna 10.2.2009, wtorek o 6:45:49

    A jakiegoś interfejsu do pluginów się już dorobili? Bo dla mnie browser bez AdBlocka, Delicious Bookmarks to jest co najwyżej program do ściągnięcia przeglądarki. Nie mówiąc już o takich rzeczach jak FFxowy Web Developer, no ale to już kwestia tego, że dla mnie przeglądarka to także narzędzie pracy.

  2. hjuston 10.2.2009, wtorek o 8:08:10

    ja uzywam safari i firefoxa i nie narzekam

  3. miskidomleka 10.2.2009, wtorek o 13:00:04

    m-m-m: pluginy? w MS? bądźmy poważni. To już prędzej dołożą wbudowanego adblocka, tak jak dołożyli pop-up filter. Pomijając już ich niechęć do otwartości, wyobrażasz sobie co będzie, jak ludzie zaczną pisać pluginy prawie spełniające specyfikację? Pluginy będą źle działać, i będzie to oczywiście wina MS.
    Delicious bookmarks sobie wyguglam: jak mi się przyda, to może polubię FF :-)

    Jakieś Developer Tools są, ale nie będąc w temacie zupełnie nie jestem w stanie ocenić przydatności. Tu masz skrina, może coś wypatrzysz:

  4. ania 10.2.2009, wtorek o 17:02:35

    IE uzywalam przez jakis czas w robocie, bo mielismy odgorne zarzadzenie uzywania tylko tej przegladarki. IT gosc cos nam metnie tlumaczyl, ze nie wszystkie aplikacje, zwlaszcza koszmarny program pocztowy GroupWise nie dzialaja pod FF (dzialal), ale odkad mamy Outlooka (w koncu) w kwestii przegladarek panuje wolna Amerykanka. Uzywam Firefoxa. Chrome poprobowalam, ale jakos sie nie zachwycilam. Nieomal za prosto.

  5. futrzak 11.2.2009, środa o 20:06:23

    IE jest dla mnie nie do uzywania z powodow:
    – nie ma adblocka
    – nie ma NoScript
    – nie mozna sobie wlasnego theme zainstalowac
    No i najwazniejsze: IE jest TYLKO na windowsy a ja takowych nie uzywam (chyba ze musze w pracy).

  6. miskidomleka 11.2.2009, środa o 20:32:10

    ania: no właśnie Chrome jakiś taki prosty, jak dla dzieci, i praktycznie nic nie można ustawić pod siebie.

    Futrzak: Ty też FF? A co Ci daje własny theme? Bo mi entuzjazm do IE8 ciut zaczyna przygasać, ostatnio parę razy (zbyt wiele parę) karta się zwiesiła. No ale nie powinienem jeszcze decydować, skoro to nie finalna wersja. Co nie przeszkadza mi powypytywać doświadczonych juzerów innych przeglądarek.

  7. futrzak 12.2.2009, czwartek o 0:26:00

    miski:
    ja bardzo wizualna jestem i lubie kiedy interfejsy ktorych uzywam nie sa ochydne.
    A jak juz w temacie, to jeszcze mi sie przypomnialo: w IE zawsze nieodmiennie irytowaly mnie male mozliwosci zmiany wielkosci fontu. W FF klikam jablko+ (kombinacja klawiszy makowkowa) i powieksza mi tekst o jeden punkt (albo zmniejsza). W IE moge tylko wybrac: maly zwykly duzy. Dla mnie wazne, bo wiekszosc „zwyklych” czcionek jest za mala (jestem krotkowidz), a jak wybiore „large” to z kolei rozpierdala uklad strony.
    Plus, za kazdym razem musze wchodzic w manu i wybierac, nie mam skrotow klawiszowych.

    W FF moge sobie tez panel nawigacyjny zrobic custom, oraz dodatkowo dosc sporo rzeczy skofigurowac pod siebie w advanced options.

    W nowszych windowsach (vista, 2003, 2007) defaultowo jest zainstalowane na systemie operacyjnym takie gowno co ma niby chronic przed groznymi witrynami tj. security filter. Za kazdym razem mi wyskakiwalo jak wlazilam na nowa strone… zeby dodac wyjatek musialabym spedzac kazdego dnia godzine na klikaniu, wiec sie wkurwilam i chcialam to odionstalowac, co okazalo sie nieproste, bo odinstalowac w ogole sie nie da, mozna tylko zrobic disable. A tez nie bylo proste, bo opcja zagrzebana gdzies w advanced na dodatek pod inna nazwa.

    IE ma duzo takich rzeczy, ktore mnie osobiscie wpieniaja do bialosci.

  8. miasto-maßa-maszyna 18.2.2009, środa o 7:18:09

    @A co Ci daje własny theme?

    Np. możliwość zmiany kolorów i czcionki na blogu WO na mniej oczojebne ;-) Albo zupełne poprzestawianie layoutu last.fm na wygodniejszy. Generalnie – możliwość poprawienia layoutu jakiejś strony jeśli musisz/chcesz jej używać a jest mało funcjonalna bo np. nie do końca optymalnie się układa na panoramicznym monitorze albo kolory są odrażające.

  9. miskidomleka 18.2.2009, środa o 23:14:54

    Hm. Pewnie nie jest to tak wyrafinowane jak w FF, ale IE (już 7, 8 nie mam pod ręką) ma następujące opcyjki:

    Igonre colors specfied on webpages
    Ignore font styles specified on webapges
    Ignore font size specified on webpages
    Format documents using my style sheet

    Czwartej nie próbowałem, ale już pierwszymi trzema można WO ucywilizować.

%d blogerów lubi to: