Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Bez drutu czasem gorzej

Kto by pomyślał. Ja też sprawiam kłopot badaczom, nie mam telefonu z drutem w domu.

Poza centralnym problemem w artykule zainteresowało mnie parę drobiazgów:

„Federal law requires that calls to cellphones be hand-dialed; it is illegal to use automatic dialers, which are standard tools for survey and polling firms”. To jaki cudem raz na parę dni dzwoni do mnie jakiś idiotyczny automat żeby mi zaproponowac np. rozszerzoną gwarancję na samochód? Numer z jakiego dzwoni nie jest zastrzeżony, to chyba nadam ich FBI?

„Once reached, some cellphone users are reluctant to talk at length because they have to pay for incoming calls.” No cóż, jakby USA nie były w kwestii komórek 15 lat za Europą, problemu by nie było.

Interesujące jest też, że przez telefon z drutem ludzie udzielają innych odpowiedzi niż przez telefon bez drutu. Wyjaśnienie, że drutowy jest zwykle w domu, i nie każdy chce się do pewnych sprawek przyznać w obecności nadsłuchującej rodziny, całkiem do mnie trafia!

Advertisements

12 responses to “Bez drutu czasem gorzej

  1. futrzak 13.1.2009, wtorek o 15:43:28

    Uwazam, ze problem jest nieco sztuczny. Wiarygodne badania statystyczne da sie przeprowadzic bez wydzwaniania do ludzi, tylko trzeba nieco bardziej ruszyc glowa i byc moze wiecej zaplacic.
    W koncu firmy ubezpieczeniowe maja wszelakie dane i zorganizowanie ankiety na pismie to nie jest jakas wyzsza szkola jazdy…

  2. miskidomleka 13.1.2009, wtorek o 16:05:47

    Zapłacić pewnie nie można, bo nie maja kasy. W końcu nawet z płaceniem za telefony mają kłopoty, jak za dużo wychodzi przez komórki.
    Ruszyć głową? Z tym zawsze najtrudniej. Ale w ogóle jeśli czegoś musisz sie dowiedzieć od człowieka, to telefon chyba jest najtańszy. Jakby ankieterzy zaczęli jeździc po ludziach, koszta wzrosłyby zaporowo.

    Firmy ubezpieczeniowe – to jakiś pomysł, ale statystycznie masz jeszcze trudniej niż nie dzwoniąc na komórki. Na pewno różne firmy mają różnych klientów, co musisz zrównoważyć. A co z nieubezpieczonymi?

    Ale na pewno do tego się sięga, kiedyś czytałem że jakaś federalna agencja zdrowotna potrzebowała danych na temat czegoś dotyczącego zdrowia, nie pamietam czego, nie mogli sami zdobyć, w końcu wzięli od dużego HMO, bodajże Kaisera.

  3. AnetaCuse 13.1.2009, wtorek o 16:22:31

    Ciekawe. Ja od wielu lat nie posiadam telefonu stacjonarnego i rzeczywiscie nikt na komorke do mnie nie dzwoni z telemarketerow, chyba ze uzyskali moj nr bo bylam ich klientka, a wtedy kategorycznie zadam, zeby nigdy do mnie wiecej nie dzwonili. Mi tez sie wydaje, ze problem jest sztuczny. A co z anonimowymi ankietami przez internet? Tez mozna.

  4. miskidomleka 13.1.2009, wtorek o 16:28:01

    Do mnie na komórkę dzwonią automaty telemarketerskie – rzadko, ale jednak. Więc się zdziwiłem, że jest to zakazane.

    Ankiety internetowe są moim zdaniem bardzo mało wartościowe, nie ma najmniejszej kontroli nad demografią i losowością próby, nie ma dobrych zabezpieczeń przez wielokrotnym wypełnieniem przez tę samą osobę.

  5. futrzak 13.1.2009, wtorek o 18:43:29

    miskidomleka: znow zalezy jak sie je zrobi. Mozna robic na zasadzie takiej na jakiej znajduje sie osoby do badan roznych lekow. Jesli masz SSN kogos, imie nazwisko i date urodzenia to juz masz wszystkie wiadomosci, ktore ci sa potrzebne do zweryfikowania twojej proby losowej. Kwestia zabezpeczenia zeby tylko jedna osoba wypelnila, jest od strony software trywialna.
    Oczywiscie, nikt i nic nie zabezpieczy przed tym, ze ta sama osoba moze wypelnic jeszcze raz. Ale musialaby znac SSN, date urodzenia kogos innego, kto pasuje do systemu.
    Na koniec, jak juz mamy swoja probe, wysylamy ankiete z jakas zacheta np. ze wsrod tych co wzieli udzial rozlosuje sie jakas nagrode etc.

    Oczywiscie kosztowaloby wiecej, ale tez jakosc danych bylaby lepsza…zreszta w rozmowach przez telefon nikt ci nie zagwarantuje, ze ludzie nie przeklamuja.

  6. miskidomleka 13.1.2009, wtorek o 22:58:56

    No czekaj, jak to by miało być technicznie? Skąd bierzesz próbę losową – naprawdę losowo wybraną z populacji? Skąd bierzesz ich adresy, by wysłać ankietę? I jaka będzie skutecznośc namawiania ludzi, by na podstawie ankiety co przyszła do nich w poczcie ze stosem junk mailu wpisywali do internetu, o którym słyszy się wciąż jak to w nim okradają, swoje najświętsze dane (imię, nazwisko, DOB, SSN – dużo więcej trzeba do kradzieży tożsamości?) razem z delikatnymi informacjami w rodzaju „czy mam AIDS i jak złapałem”?
    Numer telefonu możesz w prosty sposób wylosować, a ankiety telefoniczne są anonimowe:
    http://www.cdc.gov/BRFSS/questionnaires/pdf-ques/2009brfss.pdf

  7. futrzak 14.1.2009, środa o 14:03:13

    miski: a skad bierzesz probe losowa do ankiety telefonicznej?
    Co do skutecznosci nie wiem. Byc moze powinni zmienic metody przeprowadzania tych badan/ankiet.

  8. miskidomleka 14.1.2009, środa o 14:15:09

    „a skad bierzesz probe losowa do ankiety telefonicznej?”

    No to chyba banalne. Losuję liczbę 10-cyfrową i dzwonię. Jak nie ma takiego numeru, losuję następną. Jak jest, postępuje jak w kwestionariuszu: pytam, czy prywatny, czy z drutem i po dwóch „tak” przystępuję do przepytywania.

  9. futrzak 14.1.2009, środa o 19:50:16

    no to na tej zasadzie mozna tez zrobic losowanie poslugujac sie baza danych ubezpieczyciela zdrowotnego.

    chodzilo mi raczej o to, ze w obu wypadkach nie bedziesz mial proby losowej ktoraby byla odzwierciedleniem przekroju spoleczenstwa (za diabla zapomnialam teraz jak to sie nazywa).

  10. miskidomleka 14.1.2009, środa o 20:09:29

    Reprezentatywna.

    Z telefonów masz szansę mieć nieźle reprezentatywną próbę, przynajmniej tak było dopóki nie pojawiły się te problemy z komórkami, o których piszę. Pominie się wprawdzie bezdomych, ale do nich w ogóle trudno trafić chyba. Oczywiście reprezentatywność próby będzie nie „ustawiona” (dzwonimy do 800 białych, 128 czarnych, 44 Azjatyckich, 10 Indian i 2 Hawajczyków), ale powinno nam to wyjść samo przy odpowiednio dużej próbie, ewentualnie można to skorygować później: np. gdy mamy za mało Azjatów, kontynuujemy dzwonienie i zbieranie kwestionariuszy, ale nieazjatyckie idą do kosza.

    Ubezpieczyciel zdrowotny będzie gorszy, bo

    1. chyba żaden nie obejmuje całych Stanów, więc niereprezentatywna próba
    2. specyfika ubezpieczyciela ma wpływ na demografię ludzi u niego ubezpieczonych: są drożsi i tańsi
    1 i 2 możnaby pokonać idąc do wszystkich ubezpieczycieli, ale to spora komplikacja
    3. pomijasz nieubezpieczonych, których założę się jest więcej niż bezdomnych
    4. By zrobić ankietę na podstawie bazy danych ubezpieczyciela musisz wygenerować numer ubezpieczonego i znaleźć go w bazie – czyli musisz mieć do niej dostęp, który jest chroniony prawami prywatnościowymi, potem musisz wyciagnąć adres i wysłac list. Telefon możesz wygenerować i zadzwonić bez żadnego zaglądania do bazy.

  11. ania 15.1.2009, czwartek o 12:06:32

    „Do mnie na komórkę dzwonią automaty telemarketerskie – rzadko, ale jednak. Więc się zdziwiłem, że jest to zakazane.”

    Numer komorki mozna zastrzec na donotcall.gov tak samo jak telefon stacjonarny. Do mnie tez dzwonily czasem automaty z jakimis loteriami i innymi pierdolami, a odkad zarejestrowalam komorke na liscie, jak reka odjal.

  12. miskidomleka 15.1.2009, czwartek o 12:14:22

    Dziękuję, zaraz sobie zastrzegę. Kiedyś już znalazłem informację o tej liscie zastrzeżeń, ale potem zapodziałem adres, i nigdy nie wziąłem się za odszukanie.

%d blogerów lubi to: