Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Moc słowa

Wczoraj dziewięciu muzułmanów (ubranych jak muzułmanie) zostało wyrzuconych z samolotu bo „two other passengers overheard what they thought was a suspicious remark”. Oczywiście, według rzecznika linii, wygląd wyrzuconych nie miał z tym nic wspólnego. Czas chyba na sting operation – dziewięć osób, może dziwnie ubranych (zakonnic na przykład), omawiających  gdzie najbezpieczniej siedzieć w samolocie. Ciekawe, czy polecą.

Ale nie o racial profiling miało być, tylko o amerykańskiej wierze w moc słowa, i o wierze, że zabronienie słowa uniemożliwi ciałem się stanie*. W telewizji – i nie tylko tej nadawanej w eterze, która zgodnie z zasadami FCC ma zakaz „nieprzywoitości” od szóstej rano do dziesiątej wieczorem – ale i w stacjach czysto kablowych (mówię o niepłatnych), „brzydkie” słowa są wycinane lub wypiskiwane. Również po dziesiątej. Klasyczna cenzura wewnętrzna.

Szczytem absurdu jest modyfikacja tablicy, jaką John McClane nosił w Harlemie w Die Hard with a Vengeance. Kto widział film w kinie albo w Polsce wie, że tablica głosiła „I hate niggers”. Oczywista prowokacja w czarnej dzielnicy, użyte słowo „czarnuchów” jest tak obraźliwe, że publicznie nie jest nawet cytowane, tylko zastępowane sformułowaniem „n-word”. Wg. IMDb scenę kręcono w tejże dzielnicy, więc użyto tablicy głoszącej „I hate everyone”, zapewne by nie obrazić mieszkańców. Kluczowe słowo podmieniono w postprodukcji.  W sumie ma to sens.

Ale: w wersji jaką widziałem w TV, cenzura wewnętrzna przywróciła „everyone”. Wynik: scena zrobiła się wyjątkowo obraźliwa dla Afroamerykanów. Bo gdy chłopcy z Harlemu chcą dołożyć białasowi noszącemu napis „nienawidzę czarnuchów”, jest to poniekąd zrozumiałe, nawet, jeśli nie pochwalamy przemocy fizycznej jako środka prowadzenia dyskusji. Gdy jednak, jak w wersji TV, chcą pobić faceta który po prostu nie lubi nikogo, dopiero wychodzą na tępych, agresywnych czarnuchów.

* Tak naprawdę uprościłem sprawę, stacje TV (znów mówię o nieregulowanych przez FCC) ciała też się boją, wycinanie co odważniejszych scen lub ujęć z filmów, lub rozmazywanie co niebezpieczniejszych dla moralności części ciała (brodawka sutkowa, środkowy palec) jest na porządku dziennym.

Reklamy

Comments are closed.

%d blogerów lubi to: