Miski do mleka

Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach; dlatego myją te naczynia w krowim moczu. Za Kopalińskim

Tak to się robi w Ameryce

Jakość systemu/ów na których stoi portal gazeta.pl i pokrewne nie cieszy się zbyt dużym uznaniem wśród ludu. I nie dziwota: bywa powoli, nierzadko zamiast interesujących (bądź nie) treści dostaję informację o błędzie serwera.  Opisami błędów, potknięć i innych cudów, jakie działy się na forach i fotoforach możnaby zapisać płachtę papieru, która po złożeniu odpowiednią liczbę razy sięgnęłaby Księżyca. Zaś aktywność poczty portalu miesiącami ograniczała się do przeprosin za niemożność połączenia z serwerem pocztowym.

Ten ostatni problem, jak powszechnie wiadomo, został rozwiązany wyrzuceniem tego, co nabazgrali agorowi programiści do kosza, i sprzedaniem się tudzież agorowych użytkowników googlowi. Przeniesienie niemałych na pewno ilości danych i niebagatelnej liczby użytkowników nastąpiło dość szybko i o ile mi wiadomo bezboleśnie, z zachowaniem wiadomości i struktury folderów. Rzecz dokonała się w locie, operacja na żywym i pracującym organizmie.  Tylko przeniesienie książki adresowej wymagało w miarę prostego zabiegu ze strony użytkownika. Całkiem nieźle.

A teraz jak to się robi w Ameryce. Mój szacowny uniwersytet oczywiście udostępnia pracownikom i studentom konto emailowe z interfejsem dostępnym przez przeglądarkę. Pięknie. Pierwsze zdziwienie przyszło, gdy chciałem założyć sobie grupę kontaktów w książce adresowej. Nijak nie szło, kontakt z helpdeskiem przyniósł odpowiedź: proszę użyć Firefoxa. Że co? IE, przeglądarka, która wtedy rządziła na rynku na poziomie pewnie 80 czy 90%, nie ma wsparcia?

W zasadzie to było drugie zdziwienie, pierwszym i podstawowym był rozmiar skrzynki. Proszę państwa, proszę zapiąć pasy i trzymać się foteli, 50 (pięćdziesiąt!) MB. Teraz też. Tak, naprawdę. Ta notka jest napisana w ostatnim kwartale 2008 roku.

Jakieś pół roku uniwersytecki dział IT zapowiedział przebudowę systemu email. Nowy interfejs, sprawniejsze radzenie sobie ze spamem (zdarzały się im parodniowe [tak, ponad jedną dobę] zatory, podobno od spamu), i nowa, większa skrzynka.  Proszę państwa, chwyt za fotele ponawiamy: całe 250 MB! Mowę mi odjęło.

A teraz nawiążę do „gazetowej” siekiery z początku notki. Przeniesienie miało odbyć się latem, ale już dwukrotnie zostało przełożone. Dziś przyszedł podobno ostateczny harmonogram:

Dziś (15. października): mail ma działać powoli, bo się przygotowują.

Weekend 24.-27. października: wyłączenie całkowite. Przeniesienie części kont. Po weekendzie spodziewane powolne działanie systemu.

Weekend: 31. października-3. listopada. Znów wyłączenie całkowite. Przeniesienie drugiej części kont. Po weekendzie, co za niespodzianka, spodziewane powolne działanie systemu.

Przypominam, portal z ubogiego kraju przeniósł kilkaset tysięcy bezpłatnych kont emailowych o dopuszczalnej pojemności idącej w gigabajty z systemu na system w locie. Niekiepski uniwersytet z najpotężniejszego podobno kraju świata, by przenieść jak oceniam nie więcej niż sto tysięcy kont o dopuszczalnej pojemności rzędu dziesiatków megabajtów (podobno ważniejsi profesorowie na specjalne żądanie mogli dostać więcej niż 50 MB, ho ho), potrzebuje w sumie sześć dni całkowitego wyłączenia. I jak ich znam pewnie coś się posypie i będą przez miesiąc zbierać system do kupy. Tak to się robi w Ameryce…

Reklamy

Comments are closed.

%d blogerów lubi to: