You are currently browsing the monthly archive for sierpień 2009.

Michael żyje!

Michael

Źródło: technologie.gazeta.pl

Polacy twierdzą też, że Polska miała większy wpływ na przebieg wojny niż wielkie mocarstwa: USA i Wielka Brytania, a także Japonia i Francja.

Ho, ho. Dobrze, że nie większy niż Niemcy.

Chociaż… historycznie oblatani komentatorzy, jak to w sumie z tą Francją było? ;-)

Dla mających nadzieję na beton, stal lub podobne materiały – uzupełnienie do poprzedniej notki. Powstaje konstrukcja nośna dachu.

zapalki

Zdjęcie powiększa się po kliknięciu. Przepraszam za nie najlepszy kadr i jakość, ale konieczność utrzymania jako tako prostego toru jazdy przy robieniu zdjęć cokolwiek ogranicza swobodę władania aparatem.

Widzę w Stanach przywiązywanie dużej wagi do ochrony przeciwpożarowej.

Powszechnie stosuje się zraszacze czy detektory dymu. (U mnie w domu jeden z detektorów dymu został zastosowany bardzo inteligentnie, niemal nad kuchenką, wystarczy coś ciut nawet nie przypalić – przydymić tylko, a zaczyna się wydzierać.  Dobrze, że strażaków od razu nie wzywa). Windy mają „stacyjki”, pozwalające strażakom przekręcić kluczyk i przestawić windę w specjalny tryb strażacki. Na klatkach schodowych na każdym piętrze napisy ile pięter (i w którą stronę) do wyjścia, widziałem też informacje dla strażaków, czy z danej klatki jest wyjście na dach.

Hydrant – wiadomo, kategoryczny zakaz parkowania. Kodeks drogowy Wirginii (i pewnie wielu innych stanów) ma specjalny paragraf zakazujący przejeżdżania po wężu pożarniczym podczas akcji. Drzwi w budynkach publicznych zamykają się automatycznie, niektóre zawsze, inne po włączeniu się alarmu pożarowego. Kierunek otwierania drzwi ma na uwadze kierunek ewakuacji.

W pracy rozmowa nad projektem wbudowania, nazwijmy to, wewnętrznego pomieszczenia w istniejące, zawsze zaczyna się od rozważań, czy trzeba będzie zainstalować zraszacz i alarm pożarowy. BHPowcy co jakiś czas kontrolują, czy żaden sprzęt czy mebel nie zwęża drogi ewakuacyjnej poniżej normy, i czy nic nie znajduje się bliżej sufitu niż norma zezwala (zapobieganie blokowaniu działania zraszaczy?).

Strażacy cieszą się estymą, pogrzeb poległych strażaków w finale filmu „Backdraft” był zdaje się tylko ciut hollywoodzko podkręcony.

Skąd tak wysoki poziom troski? Chwalebny, ale przecież wybiórczy – ot, na przykład powszechne na tutejszych drogach są ciężarówki czy autobusy ze zderzakami umieszczonymi wyżej, niż maska samochodu osobowego. Zderzak tak zamontowany – rzecz w Europie niespotykana – gwarantuje w razie zderzenia pominięcie troskliwie zaprojektowanych stref kontrolowanego zgniotu osobówki i przyładowanie zderzakiem wprost w twarze pasażerów.

Skąd – może z poziomu technologii materiałów budowlanych?

Pracował u nas kolega. Szło mu, powiedzmy, tak sobie. Ale z rad nie bardzo korzystał, upierał się robić samemu po swojemu. Ot, ambitny doktor.

Na przykład potrzebował założyć podgląd tego, co się dzieje w zamkniętym pomieszczeniu. Zasugerowałem mu postawienie zwykłej czarno-białej kamerki w środku (pewnie parę się po pracy wala, a jakby nie, to koszt ze 30 dolarów), zwykłego czarno-białego monitora na zewnątrz (parę się wala), połączenie obu kabelkiem BNC (walają się dziesiątki). Nie, poszedł w hi-tech, kupił kamerkę komputerową, i potem trzy dni kombinował dlaczego mu nie działa, klikał, pstrykał, i nic.

Potem nawalił w innej sprawie, podłożył się prawnie i formalnie (i nie tylko), a jak go komisyjna inspekcja przyłapała, to odgrażał się, że w jego poprzedniej pracy tak się robiło. Nawet jeśli – so what? Na koniec nazwał członków komisji publicznie i pisemnie rasistami (koloru był innego niż oni). Działo się to parę miesięcy temu, ale wrażenie pozostawił – nie dalej jak kilka dni temu jedna członkini komisji go wspominała, komentując, że jakby ją jeszcze raz tak nazwał, to miałby do czynienia z prawnikami jakich ona zna z poprzedniego stadium kariery. Z Langley.  Teraz już kolega u nas nie pracuje, nie dziwne, nie ;-)?

A niedawno sprzątając znalazłem tę kamerkę komputerową, z którą walczył. Bezprzewodową. Wi-fi. A owo pomieszczenie, z którego chciał ją odbierać, jest zbudowaną z płyt metalowych klatką Faradaya.

Do stosu jeszcze droga daleka, ale pierwszy krok zrobiony

(uzupełnienie do niedawnej notki)

Powtarzam, umyć, wyremontować, poprawić wykończenie – zrobić subtelny facelifitng! Nie burzyć, nie zastępować kolejną przeciekającą kupą! To jest jeden ze zgrabniejszych budynków miasta.

Podstawowe pytanie dotyczy losów istniejącej hali. Czy pasażer potrzebuje aż tyle powietrza nad głową, czy lepiej wykorzystać pustkę na wielofunkcyjne miejskie centrum połączone ze Złotymi Tarasami? (stąd)

Nie, tyle powietrza nad głową nikt nie potrzebuje.  Wystarczy przecież 226 cm.

A kiedy pięterko i galeria handlowa u św. Jana, u św. Anny, u Zbawiciela? A w Sejmie 3 metry nad głowami posłów? I w Teatrze Wielkim też można by jakiś hotel w główną salę pod sufitem wbudować, w Filharmonii supermarket. Tyle się przestrzeni marnuje nad fotelami.

Co wam przeszkadza wielkość hali? Czy nie może być w mieście budynku, który samą przestrzenią wywoła “wow”?

Są w tym wywiadzie rzeczy budzące moje wątpliwości. Jak choćby:

moim autorytetem jest cały czas Jan Paweł II. Dla mnie to był anioł zesłany, człowiek, który był niewiarygodną postacią

Czy osoba o wiadomych dokonaniach w dziedzinie zapobiegania epidemii AIDS w Afryce, za której rządów działy się takie rzeczy, itd. itp. (listę wątpliwych zasług JP2 znamy), to zaiste anioł?

Są momenty, hm, zabawne (o potencjalnym duecie z Edytą Górniak):

A poza tym, ja jestem altem, ona jest sopranem, byśmy się męczyły.

Jakby to powiedzieć – to się naprawdę daje zrobić

Są niekiepskie cięte riposty, jak do wypowiedzi Hołdysa na stronie 7.

I jest rzecz niesłychanie  ważna.

Gorąco Dodzie dziękuję za wyrażenie trzeźwej opinii o Biblii, za odwagę zauważenia (nawet, jeśli w ciut nadefektowny sposób), że niekoniecznie została ona napisana przez ludzi z definicji godnych zaufania i – szczególnie – za deklarację zaufania do nauki:

Pytanie: Czyli bardziej wierzysz, mówiąc w cudzysłowie, w dinozaury niż w Biblię?
Doda: Wierzę w to, co nam przyniosła matka Ziemia i co odkryto podczas wykopalisk. Są na to dowody i ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła…

Co się dzieje z Polską, że osobą pozwalającą sobie na wprowadzenie takiego sensownego sposobu myślenia do sfery publicznej, odważającą się podkreślić zaufanie do dowodów naukowych, może być tylko popkulturowa skandalistka?

Co się dzieje z tym krajem, jeśli reakcją jest natychmiast doniesienie do prokuratury o obrażenie uczuć religijnych (oczywiście!), w dodatku wniesione przez Nowaka– i to nie Nowaka-od-Rydzyka tylko Nowaka-od-sekt?

Zaraz, od sekt? No, ale jest i wyjaśnienie tej zagadki: Nowak wziął na celownik Dodę dopiero teraz, gdy jej partnerem życiowym został lider zespołu Behemoth.

I mamy drugie dno. W Polsce jak widać  jest nie do pomyślenia, by kobieta miała własne poglądy. Jak nawet jakieś ma, to wzięła je od faceta.

To samo sugeruje w Rzepie Semka:

Wystarczyło parę miesięcy ognistego romansu Dody z Nergalem – wokalistą grupy “Behemoth” – i już znana piosenkarka wypowiada się w “behemotowy” sposób. [...] No cóż. Potwierdza się stare przysłowie – Kto z kim przestaje takim się staje.

Semka, dodajmy, jako rasowy prawicowy publicysta, nie tylko nie wierzy w samodzielne kobiece myślenie, ale podpiera się prawdziwymi, solidnymi autorytetami. W tym konkretnym wypadku: „Superexpressem”.

Edit 12. sierpnia: ciąg dalszy.

Gazeta.pl: „Niesmaczny żart z Polaków prezentera BBC”. Pomińmy na razie marną gramatykę (Polacy własnością prezentera BBC?), pomińmy łamanie standardu oddzielania opinii od informacji (słowo „niesmaczny” w tytule czysto informacyjnej notki). Zauważmy tylko znacznie porządniejszą pod tym względem wersję Rzepy.

IAR: „Pod klipem jest wiele komentarzy Polaków, ostro krytykujących Jeremy’ego Clarksona”.

„Clarkson żartuje z Polaków”, „Skandaliczny żart wywołał już falę protestów”, „Głupi żart z Polaków” - eFakt (dobra, tu nie należało się spodziewać zbyt wiele).

Onet: „Top Gear: głupi żart z Polaków” (tak jest opisany link z głównej strony, sama notatka ciut spokojniejsza)

Gadu-Gadu: „Top Gear naśmiewa się z Polaków”.

Uch.

Obejrzałem filmik - i dla mnie w co najmniej równym stopniu jak z Polaków żartuje on z Niemców. Czy w Niemczech też są protesty?

Obiecanki

Why Pax-Bank?
The entrusted capitals are invested with the Catholic Church in mind, with maximum responsibility and transparency. Investments which contravene Christian principles are excluded. This we guarantee with our name.

Warum Pax-Bank?
Wir investieren für Sie in soziale und kirchliche Institutionen und bieten Ihnen soziales Engagement mit Gewinn.
Mit unseren Ethik-Fonds bieten wir Ihnen darüber hinaus weitere nachhaltige Anlagemöglichkeiten. Dabei empfehlen wir Ihnen nur Anlagen solcher Unternehmen, die sich einer positiven, nachhaltigen Gestaltung der Welt verpflichtet haben.

Cacanki

A Roman Catholic bank in Germany [Pax Bank] has apologised after admitting it bought stocks in defence, tobacco and birth control companies.

 

Finansowanie handlu bronią i producentów papierosów to jeszcze nic takiego, ale producentów – pigułki antykoncepcyjnej??